<?xml version="1.0"?>
<FictionBook xmlns="http://www.gribuser.ru/xml/fictionbook/2.0" xmlns:wl="http://wolnelektury.pl/functions" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:l="http://www.w3.org/1999/xlink"><description xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><title-info><genre>literature</genre><author><first-name>Konstanty Ildefons</first-name><last-name>Gałczyński</last-name></author><book-title>Poezja drożeje</book-title><date>2024</date><lang>pol</lang></title-info><document-info><author><first-name>Aleksandra</first-name><last-name>Kopeć-Gryz</last-name></author><author><first-name>Aleksandra</first-name><last-name>Sekuła</last-name></author><author><first-name>Kornel</first-name><last-name>Myczko</last-name></author><program-used>book2fb2</program-used><date>2026-04-16</date><id>https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/galczynski-poezja-drozeje/</id><version>0</version></document-info><publish-info><publisher>Fundacja Wolne Lektury</publisher></publish-info></description>Uwspółcześnienie ortografii: nie opalone -&gt; nieopalone.Konstanty Ildefons GałczyńskiTeatrzyk ,,Zielona Gęś"
    ma zaszczyt przedstawić
    ponurą panoramę dźwiękowąna tematPoezja drożejeW rolach głównych:PIES FAFIKbilety ulgowe i passe-partout nieważnePozostałe osoby:STROSKANY PIEKIELNY PIOTRUŚSTROSKANY OJCIECSTROSKANA MATKAi CHÓR STROSKANYCH STARCÓWMeteorologia: Trzaskający upał.Scena: Nieopalone mieszkanie. Zegar bez wskazówek. Nędza (i głód w sensie intelektualnym).Czas: Obojętny. Nie śpieszy się.Akcja:FAFIK KsiążkaKsiążka to najlepszy przyjaciel. A ja znowu nie mam co czytać. Z moimi okularami na końcu nosa wyglądam jak słynna ciotka Eupalinosa. Ale zdaje się, że nadchodzi matka. Czy jednak przyniesie coś do czytania? Życie bez książki jest jak stół bez nóg.PIEKIELNY PIOTRUŚFafik ma rację. Matka nadchodzi. Ale czy przyniesie coś do czytania? W kwiecie wieku umrę z głodu intelektualnego. Dlaczego?STROSKANY OJCIECJak nie mam mojej poezji do łóżka, to po prostu idiocieję.idiocieje na stronieAle zdaje się, że istotnie nadchodzi matka. Kto wie, może przyniesie wreszcie coś do czytania.STROSKANA MATKAwpada zdyszanaPoezje znowu zdrożały na czarnym rynku. Ale nie martwcie się. Spekulantów poezjami zamkną. Tymczasem dzisiejszą noc jakoś przetrzymamy. W spółdzielni ,,Lutnia i spółka" dostałam jedną stroniczkę z tomiku pt. Ptaszki spod paszki Antoniego Franbolli.czyta triumfalniePtaszki spod paszkiDo Bani    ,,Od godziny w Luwrze    ja mówię do Bani: --- Mówże!    a Bania: --- Co? A Bania: --- Ba..."
  Pauza.STROSKANY OJCIECDlaczego przerywasz, do cholery?STROSKANA MATKABo tu jest wielokropek.STROSKANY OJCIECDalej!STROSKANA MATKA
    ,,...A Bania: --- Ba...    Paryż. Bania. I ja.I ja mówię: --- Niedobraś    jak selery i ja, i pory    i ja mógłbym cię oblać,    bo ja jestem podobny ---    do amfory".Pauza.STROSKANA MATKATo, niestety, wszystko, co dostałam na całą rodzinę.FAFIKWobec tego jeszcze raz.STROSKANA MATKAczyta jeszcze raz,,Od godziny w Luwrze mówię do Bani..."STROSKANY OJCIECJaka bania? Nic nie rozumiem. Ja zidiocieję!idiocieje.STROSKANA MATKAprzestaje czytać i pod wpływem nieczytania upada kulturalnie i również idiocieje.PIEKIELNY PIOTRUŚ I FAFIKjak wyżej.STROSKANY OJCIECwybucha w związku z ogólnym upadkiem kulturalnymZaznaczam, że zidiociałem kompletnie.idiocieje kompletnie na oczach PT. Publiczności i pomimo wali się na kanapęKanapa, patrz: ,,Traktat o meblach". (,,List z fiolkiem")..KurtynaCHÓR STARCÓWza kurtyną
    MY ŚPIEWAMY, A NAS NIE WIDAĆ    I STĄD PŁYNIE WIELE GORYCZY,    BO Z TEGO, JAK WIDAĆ, WIDAĆ,    ŻE NIKT SIĘ Z NAMI NIE LICZY.
  29 czerwca 1947<body name="notes"><section id="fn1"><p>Kanapa, patrz: „Traktat o meblach”. („List z fiolkiem”). [przypis autorski]</p></section></body></FictionBook>
