<?xml version="1.0"?>
<FictionBook xmlns="http://www.gribuser.ru/xml/fictionbook/2.0" xmlns:wl="http://wolnelektury.pl/functions" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:l="http://www.w3.org/1999/xlink"><description xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><title-info><genre>literature</genre><author><first-name>Konstanty Ildefons</first-name><last-name>Gałczyński</last-name></author><book-title>Rower-Gigant</book-title><date>2024</date><lang>pol</lang></title-info><document-info><author><first-name>Aleksandra</first-name><last-name>Kopeć-Gryz</last-name></author><author><first-name>Aleksandra</first-name><last-name>Sekuła</last-name></author><author><first-name>Kornel</first-name><last-name>Myczko</last-name></author><program-used>book2fb2</program-used><date>2026-04-17</date><id>https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/galczynski-rower-gigant/</id><version>0</version></document-info><publish-info><publisher>Fundacja Wolne Lektury</publisher></publish-info></description>Uwspółcześniono interpunkcję.Konstanty Ildefons GałczyńskiTeatrzyk ,,Zielona Gęś"
   po remoncie i otworzeniu 
   Specjalnej-Sali-do-Kichania
   ma zaszczyt przedstawić
   dla dzieci na Gwiazdkę
   śpiewogrę w trzech śpiewoobrazachpod nagłówkiemRower-GigantUwaga!Dyrekcja Teatru uprasza Osoby Zakatarzone: wszelkiego rodzaju ciocie, prawdziwe i tak zwane przyszywane, babcie, nibybabcie, do pewnego stopnia babcie i prapapraprapraprababcie; wujaszków, którzy gubią łyżki do kamaszków, oraz wujaszków, którzy zbierają okruszki dla ptaszków...Więc o co chodzi? Chodzi o to, Najukochańsi, żeby oni, jeżeli już muszą kichać, żeby kichali w specjalnie na ten cel przeznaczonej sali, a nie kichali na widowni podczas przedstawienia,ponieważ ciche kichanie jest niezdrowe i zakazane przez Doktora Rybojada, a głośne (GŁOŚNE) kichanie na widowni ultrafonicznie przeszkadza w pracy aktorom i aktorzy też zaczynają kichać iZ rozpaczy sufler    Bije się w głowę kuflem.Kropka: ּ    albo wykrzyknik: !   A co do aktorów, to występują dzisiaj następujący     Aktorzy:PROF. BĄCZYŃSKI --- wynalazca ROWERU-GIGANTAPIEKIELNY PIOTRUŚCIOCIA HERMENEGILDAALOJZY GŻEGŻÓŁKA --- jako młody stolarzOSIOŁEK PORFIRIONoraz
    szlagier nad szlagiery,   gwiazdy na ziemi i niebie,    fajerki dwadzieścia cztery,ktoś, kto przeszedł samego siebie:czylisam --- osobiście --- we własnej osobieUlubieniec Publiczności  FAFIK  FAFIK?
FAFIK!
  tj. tzw. najpopularniejszy pies wszechświataPersonel techniczny:KARAKULIAMBRO (Liryka)A. ŹRÓBEK (Mechanika sceny)Obraz IA. ŹRÓBEKKochane dzieci, jak widzicie, zaczynamy tym razem punktualnie punkt dziewiętnasta, gwiazdka wzejdzie za pół minuty, czyli trzydzieści sekund. Raz. Dwa. Trzy. Cztery...GWIAZDKAwschodzi i siada na galerii.A. ŹRÓBEKA teraz ja, A. Źróbek, podnoszę kurtynę. Uwaga. Już podniosłem. Przepraszam, kto tam kicha?GWIAZDKAbardzo nieśmiałoTo ja.zaczyna kichać i to tak okropnie, że niestety mimo tłumaczeń, że się zaraziła od księżyca, zostaje odprowadzona do Specjalnej-Sali do-KichaniaDZIECICo to jest? Nie szczypać! Nie kichać! Wyżej kurtynę! Wyże-e-ej!A. ŹRÓBEKProszę uprzejmie. Sekunda. Teraz dobrze?DZIECIDoskonale!A. ŹRÓBEK
    No to się cieszę. Ale to mało, dzieci, że ja się cieszę. Chodzi o to, żebyśmy się wszyscy cieszyli. Powiedzcie więc, dzieci, czytelnikom ,,Przekroju", co widzicie w tej chwili na scenie? No!
  DZIECIWidzimy małą uliczkę w Zielonogęsiowie. Widzimy kino. Widzimy śnieg. Widzimy mróz. Kino dziś nie gra. Ale za to śnieg pada. A te sto czarnych planu to stu przechodniów. A wśród tych stu czarnych planu jedną malutka czarna plamka. To Piekielny Piotruś. Piotruś, uważaj, tam pod latarnią stoi Osiołek Porfirion. On cię nabije.PIEKIELNY PIOTRUŚTo nie wasza rzecz? Ja zaraz powiem wiersz:
    Od rana śnieg prószy    Na sto kapeluszy,    A mnie marzną uszy,    Więc pocieram uszy.
  Świetny wiersz! Od czterdziestu ośmiu lat takiego nie napisałem: Ale mróz!pociera sobie uszy, ale za bardzo, i to do tego stopnia za bardzo, że aż wciera sobie uszy w głowę, czyli w ten sposób uszy Piekielnego Piotrusia znikają, czyli tragedia pt. Szelma, czyli młody człowiek bez uszu, a wszystko od zbyt gwałtownego pocierania.OSIOŁEK PORFIRIONspod zielonej latarniPiekielny Piotruś nie ma uszu! Piekielny Piotruś nie ma uszu!! Piekielny Piotruś nie ma uszu!!!PIEKIELNY PIOTRUŚNo to co? Za to ty, stary ośle, Porfirioniszcze, masz uszy za dwudziestu. Co słychać?OSIOŁEK PORFIRIONWłaśnie. Byłem przed chwilą u cioci Hermenegildy, która była przed chwilą u prof. Bączyńskiego. Profesor jest bardzo zajęty.PIEKIELNY PIOTRUŚAle, pytam się, co słychać, do stu jasnych świeczek?!OSIOŁEK PORFIRIONWłaśnie. Hermenegilda zaprowadziła mnie do kuchni, zdjęła buty i powiedziała, że nic.PIEKIELNY PIOTRUŚPoczekaj, ja zaraz tak zrobić, że będzie słychać. Alojzy! Hej, Alojzy!ALOJZY GŻEGŻÓŁKAw charakterze młodego stolarza wychodzi ze swej stolarniSłucham uprzejmie.PIEKIELNY PIOTRUŚSłuchaj, Alojzy --- Porfirion mówi, że nic nie słychać.GŻEGŻÓŁKABo on jest mądry na trzy flądry, a za to gruby na trzy śruby. Zaczynamy! Zaraz będzie tak słychać, że aż wszystkim uszy popuchną.PIEKIELNY PIOTRUŚNo mnie to nie --- zyg-zyg, bo ja nie mam uszu --- zyg-zyg-marchewka.strzela językiem i razem z Gżegżółką wykonuje na nosie hałaśliwego marsza Złote Okulary. W rytmie marsza Złote Okulary wszyscy, tj.: Osiołek Porfirion, Piekielny Piotruś i Alojzy Gżegżółka, zdążają do pałacu Prof. Bączyńskiego, żeby popatrzeć przez złotą dziurkę od klucza, czym Bączyński jest tak bardzo zajęty.Obraz IIPROF. BĄCZYŃSKIsamZastanawiające! Nic nie wychodzi. Milcz, serce. O, ręko ma! Przeklęta puszczo, która wydała tego potwora w occie. Przeklęty mech, który go przytulił. Na Saturna! jeszcze chwila, a zjem własny kapelusz jak Rodrigo Ildebrande Kurzajka. Piekło i dwadzieścia cztery fajerki. Dziś, o północy w dodatku, księżyc wchodzi w aspekt Hermenegildy. Ale --- do góry uszy, o, ręko ma! Byka za rogi! Już ja ci pokażę, huncwocie w occie!wygłosiwszy płomienne przemówienie do własnej ręki, uzbrojony w olbrzymi widelec, klnie i ściga w dalszym ciągu widelcem po stole marynowany Grzybek, który, korzystając z tego, że jest niewymownie śliski, nie pozwala wbić się na widelec i filuternie odskakuje coraz dalej i dalej.GRZYBEKZyg-zyg-marchewka!PROF. BĄCZYŃSKIAch, ty łajdaku!ściga widelcem Grzybek po podłodze i robi widelcem czteromilimetrowe dziury w podłodze.GRZYBEKdo Bączyńskiego
    Ze słoika ślicznych szybek    Wyjąłeś mnie ty.    A ja jestem smaczny grzybek    Mary nowany.
  PROF. BĄCZYŃSKIłyka ślinkę.GRZYBEK
    Hop słup po ka na pie,    Bą czyń ski mnie nie zła pie.
  PROF. BĄCZYŃSKIresztką siłA łotrze! Ciach!niestety, zamiast w Grzybek wbija sobie srebrny widelec w nogę i przygważdża się do kanapy na zawsze.OSIOŁEK PORFIRION, ALOJZY GŻEGŻÓŁKA i PIEKIELNY PIOTRUŚktórzy to wszystko widzieli przez złotą dziurkę od klucza; chórem
    Ładna rzecz, nie ma co!
    Napiszemy o tym w ,,Ro"!
  piszą notatkę na ostatnią stronicę ,,Przekroju", że Bączyński do tej pory jeszcze nic nie zrobił dla Dzieci na Gwiazdkę, po czym wkraczają do Sali Bilardowej i odczepiają Prof. Bączyńskiego od kanapy.BĄCZYŃSKIpadając na kolana i wznosząc ramiona do góryDziękuję! Dziękuję wam, przyjaciele!OSIOŁEK PORFIRIONrecytuje
    Bączyński dziękuje, Porfirion odpowiada:   --- Nie dziękuj, bo w braku laku    Pierwszy bym pałkę strzaskał na twej głowie,    Gdybyś miał głowę, kociaku.
  BĄCZYŃSKIBba!PIEKIELNY PIOTRUŚDlaczego?Muzyka.OSIOŁEK PORFIRIONA ja wiem, czyja to muzyka: To andanteandante --- w muzyce: tempo umiarkowane. to zdaje się LutosławskiegoLutosławski, Witold (1913--1994) --- polski kompozytor, dyrygent, pianista., ale to allegroallegro --- w muzyce: tempo żywe, wesołe. to na pewno MozartaMozart, Wolfgang Amadeusz  (1756---1791) --- austriacki kompozytor, wirtuoz gry na instrumentach klawiszowych.. Bo ja od razu poznaję wszystkie rzeczy na M.PROF. BĄCZYŃSKIjąka się z przerażeniemA MMMMarynowane grzybki?Nagle rozlega się trąbka. Wszyscy podbiegają do okien. Wesoła trąbka brzmi coraz donośniej. To przez ulicę Zielonogesiową przejeżdża Rower-Gigant-na-Dwa-Tysiące-Dzieci, skonstruowany przez zacnego Prof. Bączyńskiego, w tajemnicy już na miesiąc przed Feriami, i dopiero teraz oddany dzieciom do użytku na Gwiazdkę.FAFIKprzy kierownicy, jedną łapką kieruje, a drugą gra w szachy z Hermenegildą, która siedzi na ramie roweru, szachy trzymając na głowie.ROWER-GIGANTmówi sopranem za pomocą poezji
   Szybkość --- to mój lwi pazur.   Gazu, gazu i gazu.
DWA TYSIĄCE DZIECI NA DWÓCH TYSIĄCACH SKÓRZANYCH SIODEŁEKBravo, Fafik!FAFIKnie słyszy, zajęty kierowaniem i grą w szachy z Hermenegildą; szeptem do siebiePowiedzcie, któż jak ja potrafi    Hermenegildzie dawać mata.daje mata HermenegildzieBo jam jest Fafik, super-Fafik,    najpopularniejszy pies wszechświata!HERMENEGILDAAch! Przegrałam!całkowicie przegrywa i spada z roweru, i w ten sposób kończy się Obraz IIObraz III
  czyli
 EpilogZe wszystkich zakamarków, szpar i wnęk Zielonogęsiowa, w czarnych kapeluszach, w czarnych okularach i w czarnych pelerynach wychodzą Krytycy. Kaszlą. Kichają. Syczą. Szepczą. Popijają czarną kawę z termosów. Przestępują z nogi na nogę.OSIOŁEK PORFIRIONdo KrytykówO co chodzi, panowie?KRYTYCYMy tej ,,Gęsi" nie rozumiemy. Bardzo żałujemy, ale nie rozumiemy. Raz jedną ,,Gęś" zrozumieliśmy, a tej ,,Gęsi" znowu ani w ząb. Kolego Bęc-Walski, czy wy ,,Gęś" rozumiecie?AUGUST BĘC-WALSKITylko pieczoną.OSIOŁEK PORFIRIONgłaszcze Krytyków po głowach
    Chwileczkę, moi złoci --- jak to wam tym razem wytłumaczyć, że niniejsza ,,Gęś", moi srebrni, to... to po prostu zabawka na choinkę. Nie ważnego, żart, zabawka na choinkę...
  KRYTYCYAaaaaaaaaa.OSIOŁEK PORFIRIONzawiesza Zieloną Gęś na choinceKRYTYCYzielenieją i puszczają nosem świeczki, które natychmiast zapalają się.Kurtyna
spada, rozwija się powoli,    jak rulon nut Mozarta,     nut, które grają, grzeją, tańczą,     całują się i świecą
24 XII 1949<body name="notes"><section id="fn1"><p><emphasis>andante</emphasis> — w muzyce: tempo umiarkowane. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn2"><p><emphasis>Lutosławski, Witold</emphasis> (1913–1994) — polski kompozytor, dyrygent, pianista. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn3"><p><emphasis>allegro</emphasis> — w muzyce: tempo żywe, wesołe. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn4"><p><emphasis>Mozart, Wolfgang Amadeusz</emphasis>  (1756—1791) — austriacki kompozytor, wirtuoz gry na instrumentach klawiszowych. [przypis edytorski]</p></section></body></FictionBook>
