<?xml version="1.0"?>
<FictionBook xmlns="http://www.gribuser.ru/xml/fictionbook/2.0" xmlns:wl="http://wolnelektury.pl/functions" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:l="http://www.w3.org/1999/xlink">
  <description xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <title-info>
      <genre>literature</genre>
      <author>
        <first-name>Edgar Allan</first-name>
        <last-name>Poe</last-name>
      </author>
      <book-title>Dzwony</book-title>
      <date>2000-01-01</date>
      <lang>pol</lang>
    </title-info>
    <document-info>
      <author>
        <first-name>Aleksandra</first-name>
        <last-name>Sekuła</last-name>
      </author>
      <author>
        <first-name>Tomasz</first-name>
        <last-name>Wasiołka</last-name>
      </author>
      <author>
        <first-name>Monika</first-name>
        <last-name>Kępska</last-name>
      </author>
      <author>
        <first-name>Monika</first-name>
        <last-name>Sałach</last-name>
      </author>
      <program-used>book2fb2</program-used>
      <date>2025-12-12</date>
      <id>https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/poe-dzwony/</id>
      <version>0</version>
    </document-info>
    <publish-info>
      <publisher>Fundacja Wolne Lektury</publisher>
    </publish-info>
  </description>
  <body>
    <title>
      <p>Edgar Allan Poe</p>
      <p>Dzwony</p>
      <p>tłum. Antoni Lange</p>
    </title>
    <epigraph>
      <p>
					Utwór opracowany został w ramach projektu
						<a l:href="https://wolnelektury.pl/">Wolne Lektury</a>
					przez <a l:href="https://fundacja.wolnelektury.pl/">fundację
						Wolne Lektury</a>.
				</p>
    </epigraph>
    <section>
      <poem>
        <stanza><v/>Hej, u sanek dzwonią dzwony,Srebrne dzwony!Jakiż świat zadowolenia wróżą nam ich miłe tony!Jakże dźwięczą, jakże brzęcząBrzęczą, dźwięczą potrząśnięte,Pośród nocy uśnieżonej,Co lodową drzemie ciszą!A te złotych gwiazd miliony,Po niebiosach rozpryśnięte,Złociej lśnią się i kołyszą,Od rozkoszy krystalicznej ---I mrugają w takt muzyczny,Niby w zgodny hymn runicznyZ kołysaniem i śpiewaniem tej melodii wypieszczone,Którą dźwięczą, dźwięczą --- dzwony,<v>Dzwony, dzwony, dzwony,</v><v>Dzwony,</v>Te dźwięczące, śpiewające, ach! te srebrne dzwony.</stanza>
        <stanza><v/>Hej, do ślubu dzwonią dzwony,Złote dzwony!Jakiż świat uszczęśliwienia wróżą nam ich słodkie tonyW balsamicznej ciszy nocy,Gdy powietrze pierś ich trąca,Dźwięczą płynne, złote dźwiękiW jeden ton,W jeden lotny ton piosenki,Jak turkawki pieśń, co tęskni, patrząc w bladą twarz miesiąca,Do niebiańskich stron!Z różnodźwięcznych tych gardzieli,Tryska jakaś melodyjna pieśń w weselnej dziewic bieli,Jakże drga,Jakże trwaNa przyszłości dni!<v>Jakże śpiewa o porwaniu,</v><v>O porwaniu, całowaniu,</v><v>Jak czarownie brzmi!</v><v>Kołujące, wirujące,</v><v>Kołysane, rozśpiewane,</v><v>Dzwonią, dzwonią dzwony,</v><v>Dzwony, dzwony, dzwony,</v><v>Dzwony,</v>Całujące, zgodnie brzmiące, ach, aj złote dzwony!</stanza>
        <stanza><v/>Hej, na trwogę dzwonią dzwony!Spiżowe dzwony!Jakiż dziki świat alarmu wróży nam ich jęk wzburzony,<v>Śród groźnego nocy cienia,</v><v>Jakże wyją z przerażenia!</v><v>Od tej grozy słów im brak,</v><v>One mogą tylko tak</v><v>Wyć, jak wicher rozstrojony</v>W swoim gromkim przyzywaniu na ten krwawy blask pożaru,I w szalonym rozhukaniu na ten głuchy szał pożaru,<v>Który w dymie, który w skrach,</v><v>Pośród gwaru i rozgwaru,</v><v>Płynie w górę, w górę, w górę,</v><v>Jakby żądze swe ponure,</v><v>Chciał w niebiosa słać i w chmurę</v><v>I w piekielnych swoich snach,</v><v>Jakby dziś lub nigdy już</v><v>Chciał rakietą krwawych róż</v><v>Na miesięcznych zasiąść mgłach!</v><v>Ach, te dzwony, dzwony, dzwony,</v><v>Jak nam dźwięk ich rozstrojony,</v>Śpiewa hymn rozpaczy!<v>Jakże wyją, a skowyczą,</v><v>Jakże syczą, huczą, ryczą,</v><v>By<a type="note" l:href="#fn1">[1]</a> grom armat i kartaczy!</v><v>Jaka dzika groza płonie</v>W rozhukanym, rozdyszanym, powietrznianym łonie!Ale ucho czuje jużZ tego jęku,Z tego szczęku,Że ucicha klęska już.Ale ucho słyszy już,Z tego blasku,Z tego wrzaskuŻe omdlewa klęska już.Bo zemdlone, uciszone, rozgniewane dzwonią dzwony,Dzwony, dzwony, dzwony, dzwony,<v>Dzwony,</v>Te huczące, te wyjące, te spiżowe dzwony!</stanza>
        <stanza><v/>Hej, na pogrzeb dzwonią dzwony,Żelazne dzwony!Jakąż pieśń nam uroczystą ich poważne wróżą tony,<v>Śród nocnego, śród milczenia,</v><v>Jakże huczą z przerażenia,</v><v>Ach, bo każdy, każdy dźwięk</v>Który drży,Śród ich rdzy,To śmiertelny jęk!<v>A ci wszyscy śmiertelnicy,</v><v>Co mieszkają w tej dzwonnicy,</v>Samotnicy!<v>Kiedy dzwonią straszne dzwony,</v><v>W monotonii zakwefionej,</v><v>Czują glorię, co na czoła</v><v>Im nakłada biała, święta,</v><v>Wniebowzięta dłoń anioła!</v><v>To nie męże, ni kobiety —</v><v>To nie ludzie, ni zwierzęta,</v><v>To są duchy, to szkielety!</v><v>A ich królem któż jest?… On!</v><v>Ten co bije, bije w dzwon —</v><v>W pogrzebowy bije dzwon;</v>Zgon!<v>Ach, jak jego pierś wesoła,</v><v>Gdy peanem brzmią mu dzwony.</v><v>Jak on tańczy, jak on woła,</v><v>Jak on trzyma takt muzyczny,</v><v>Niby wielki hymn runiczny.</v><v>Gdy peanem brzmią mu dzwony,</v>Dzwony, dzwony, dzwony,<v>Jak on trzyma takt muzyczny,</v><v>Gdy wydzwania zgony, zgony,</v><v>Niby wielki hymn runiczny,</v><v>Gdy wyjące wyją dzwony,</v>Dzwony, dzwony, dzwony,<v>Gdy jęczące jęczą dzwony,</v>Dzwony, dzwony, dzwony,<v>Dzwony,</v>Te płaczące, grobem tchnące, te żelazne dzwony!</stanza>
      </poem>
    </section>
  </body>
  <body name="notes">
    <section id="fn1">
      <p><emphasis>by</emphasis> — tu: jakby, niby; tak jak. [przypis edytorski]</p>
    </section>
  </body>
</FictionBook>
