<?xml version="1.0"?>
<FictionBook xmlns="http://www.gribuser.ru/xml/fictionbook/2.0" xmlns:wl="http://wolnelektury.pl/functions" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:l="http://www.w3.org/1999/xlink">
  <description xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <title-info>
      <genre>literature</genre>
      <author>
        <first-name>Edgar Allan</first-name>
        <last-name>Poe</last-name>
      </author>
      <book-title>Kruk</book-title>
      <date>2014</date>
      <lang>pol</lang>
    </title-info>
    <document-info>
      <author>
        <first-name>Aleksandra</first-name>
        <last-name>Sekuła</last-name>
      </author>
      <author>
        <first-name>Tomasz</first-name>
        <last-name>Wasiołka</last-name>
      </author>
      <author>
        <first-name>Monika</first-name>
        <last-name>Kępska</last-name>
      </author>
      <author>
        <first-name>Tomasz</first-name>
        <last-name>Wasiołka</last-name>
      </author>
      <author>
        <first-name>Aleksandra</first-name>
        <last-name>Sekuła</last-name>
      </author>
      <author>
        <first-name>Monika</first-name>
        <last-name>Sałach</last-name>
      </author>
      <program-used>book2fb2</program-used>
      <date>2025-12-12</date>
      <id>https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/poe-kruk/</id>
      <version>0</version>
    </document-info>
    <publish-info>
      <publisher>Fundacja Wolne Lektury</publisher>
    </publish-info>
  </description>
  <body>
    <title>
      <p>Edgar Allan Poe</p>
      <p>Kruk</p>
      <p>tłum. Barbara Beaupré</p>
    </title>
    <epigraph>
      <p>
					Utwór opracowany został w ramach projektu
						<a l:href="https://wolnelektury.pl/">Wolne Lektury</a>
					przez <a l:href="https://fundacja.wolnelektury.pl/">fundację
						Wolne Lektury</a>.
				</p>
    </epigraph>
    <section>
      <poem>
        <stanza>
          <v>Raz w godzinie widm północnej </v>
          <v>Rozważałem w ciszy nocnej </v>
          <v>Mądrość dawnych ksiąg przesławnych </v>
          <v>Zapomnianych dzisiaj już. </v>
          <v>Wtem znużoną chyląc głowę </v>
          <v>Na pożółkłe karty owe, </v>
          <v>Słyszę oto w nocną ciszę </v>
          <v>Kołatanie do drzwi, tuż. </v>
          <v>Gość to, myślę, u podwoi<a type="note" l:href="#fn1">[1]</a></v>
          <v>Zapóźniony u drzwi stoi. </v>
          <v>Pragnie wejść, choć późno już. </v>
          <v>Gość, lecz jaki? Któżby? Któż…?
</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Grudzień to był wichrem śpiewny, </v>
          <v>Lampy mojej blask niepewny </v>
          <v>Kładł u stóp mych cienie drżące </v>
          <v>Jak gasnących płatki róż. </v>
          <v>Chciałem, nim dnia wróci białość </v>
          <v>W starych księgach uśpić żałość,</v>
          <v>Za promienną, rzadką dziewą </v>
          <v>Gdzieś zniknioną w blaskach zórz. </v>
          <v>Za straconą, opłakaną </v>
          <v>Dziś <strong>Lenorą</strong> w Niebie zwaną</v>
          <v>Co w dal senną, bezimienną </v>
          <v>Poszła i nie wróci już.
</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Słyszę, smętne snując mary, </v>
          <v>Purpurowej szum kotary. </v>
          <v>Fantastycznym zdjęty lękiem </v>
          <v>Nie wiem, co mam myśleć już. </v>
          <v>Tłumiąc trwożne serca bicie, </v>
          <v>Chciałem lęk ów uśpić skrycie </v>
          <v>Powtarzając: «U podwoi</v>
          <v>Gość spóźniony jakiś stoi, </v>
          <v>Pragnie wejść, choć późno już</v>
          <v>Cóż innego? Cóżby? Cóż?»
</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>
Wreszcie, płonnej zbywszy trwogi,</v>
          <v>Bez wahania szedłem w progi, </v>
          <v>Gdzie u wnijścia<a type="note" l:href="#fn2">[2]</a> mego przyjścia </v>
          <v>Czeka gość wśród nocnych burz.</v>
          <v>— Panie! — rzekłem. — Czy też Pani!</v>
          <v>Wasze lekkie kołatanie </v>
          <v>Tak ostrożne, ciche, trwożne, </v>
          <v>Ledwie do mnie doszło już. </v>
          <v>Byłem senny, śniłem może,</v>
          <v>Raczcie wejść, wnet drzwi otworzę. </v>
          <v>Otworzyłem, lecz na dworze </v>
          <v>Nic, prócz nocnych wichrów, burz.
</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Nie śmiąc wejść w te pustki ciemne, </v>
          <v>Stałem długo… Sny tajemne… </v>
          <v>Marząc, jakich nikt śmiertelny… </v>
          <v>W taką noc nie wyśni już. </v>
          <v>A przede mną ciemność głucha, </v>
          <v>Wicher tylko z jękiem dmucha, </v>
          <v>Niosąc jedno imię smętne, </v>
          <v>Tej, co zgasła w blaskach zórz. </v>
          <v>Imię to <strong>Lenora</strong>! śpiewne, </v>
          <v>Wyrzekł ktoś… To ja zapewne </v>
          <v>Sam je rzekłem w tę noc burz, </v>
          <v>Bo któż inny? Któżby, Któż?</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>
Więc na miejsce wracam dawne, </v>
          <v>By znów badać księgi sławne, </v>
          <v>Lecz znów słyszę w nocną ciszę </v>
          <v>Kołatanie, bliżej, tuż! </v>
          <v>Czując żar płonący w łonie, </v>
          <v>Myślę… «chyba w nocnej toni </v>
          <v>Wicher w szyby okien dzwoni, </v>
          <v>Wichr, co jęczy w tę noc burz. </v>
          <v>Okno w ciemną noc otworzę, </v>
          <v>Wicher w szyby dzwoni może, </v>
          <v>Cóż innego! Cóżby? Cóż?
</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Otworzyłem. I wnet potem</v>
          <v>Szumnym, pewnym, równym lotem </v>
          <v>Czarnopióry kruk wspaniały</v>
          <v>Prosto ku mnie leciał już.</v>
          <v>Ni się wstrzymał, ani zbaczał,</v>
          <v>Ku drzwiom moim lot zataczał,</v>
          <v>Gdzie u góry <strong>biust<a type="note" l:href="#fn3">[3]</a> Pallady</strong><a type="note" l:href="#fn4">[4]</a></v>
          <v>Jak domowy świeci stróż. </v>
          <v>Na Pallady posąg biały </v>
          <v>Wzleciał czarny kruk wspaniały </v>
          <v>Czarnopióry demon burz.
</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Nie chcąc, by gość hebanowy</v>
          <v>Przejrzał z marzeń mych osnowy,</v>
          <v>Nawał mętnych myśli smętnych, </v>
          <v>Co mój duch obległy<a type="note" l:href="#fn5">[5]</a> już,</v>
          <v>Rzekłem, siląc się na żarty: </v>
          <v>— Choć czub nosisz mocno zdarty,</v>
          <v>Wiem, żeś nie jest zwykłym kurem, </v>
          <v>Co przy ziemi gdacze tuż.</v>
          <v>Tyś wędrowny kruk prastary, </v>
          <v>Co piekielne rzucił mary </v>
          <v>Z plutonowych<a type="note" l:href="#fn6">[6]</a> spiesząc wzgórz.</v>
          <v>Powiedz, jak cię tam nazwano? </v>
          <v>Jakie nosisz wśród nich miano?</v>
          <v>A kruk rzecze:</v>
          <v>— <strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Lęk ogarnął mnie bezradny,</v>
          <v>Na ten dziw tak bezprzykładny, </v>
          <v>Że się do mnie ten twór ptasi</v>
          <v>Tak od razu ozwał już. </v>
          <v>Bo pomyślcie tylko sami! </v>
          <v>Jak to dziwnie!? Gdzieś nad drzwiami, </v>
          <v>Kędy<a type="note" l:href="#fn7">[7]</a> biały biust Pallady </v>
          <v>Jak domowy świeci stróż </v>
          <v>Widzieć taki twór ponury, </v>
          <v>Wyschły, straszny, czarnopióry </v>
          <v>Co się zowie:</v>
          <v>— <strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Na popiersiu cicho tkwiący </v>
          <v>Siedział czarny kruk milczący, </v>
          <v>Jakby w słowie, które wyrzekł, </v>
          <v>Całą duszę zawarł już. </v>
          <v>Więc ja w smętnej rzekłem mowie: </v>
          <v>— Jak odbiegli mnie druhowie </v>
          <v>Jak nadziei jasne gońce, </v>
          <v>W zmierzch wieczornych zgasły zórz, </v>
          <v>Tak nim ranny brzask zaświeci</v>
          <v>Gość skrzydlaty mnie odleci! </v>
          <v>A kruk rzecze:</v>
          <v>— <strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Słysząc znów tak trafną mowę, </v>
          <v>Rzekłem, wznosząc trwożnie głowę, </v>
          <v>Gdzie nad cichą biel posągu </v>
          <v>Wzleciał czarny demon wróż<a type="note" l:href="#fn8">[8]</a>.</v>
          <v>— Bez wątpienia, w słów twych treści</v>
          <v>Echo się dalekie mieści,</v>
          <v>Myśli smętnych, mar natrętnych, </v>
          <v>Co obległy w tę noc burz, </v>
          <v>Pewien duch, którego śladem, </v>
          <v>Idzie troska z czołem bladem, </v>
          <v>Wiecznie za nim kroczy tuż </v>
          <v>By w niezmiennej mu kolei </v>
          <v>Nucić zgasłych pieśń nadziei</v>
          <v>Jedną zwrotkę:</v>
          <v>— <strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Lecz znów chciałem pokryć śmiechem </v>
          <v>Lęk i smutek. Więc z pospiechem </v>
          <v>Odwróciłem krzesło w stronę, </v>
          <v>Gdzie posępny zasiadł <strong>wróż</strong>.</v>
          <v>Potem twarzą w twarz patrzący, </v>
          <v>Jąłem<a type="note" l:href="#fn9">[9]</a> sam rozważać drżący, </v>
          <v>Co chciał rzec ten cicho tkwiący </v>
          <v>Czarnopióry poseł burz? </v>
          <v>Jakie mógł złowróżbne mary </v>
          <v>Snuć upiorny kruk prastary,</v>
          <v>Kracząc swoje:</v>
          <v>— <strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Na poręczy wsparłem głowę, </v>
          <v>Wciąż domysły snując nowe,</v>
          <v>Już nie rzekłszy nic do ptaka,</v>
          <v>Co nad biustem siedząc tuż, </v>
          <v>Oczy we mnie wpił błyszczące, </v>
          <v>Jako żagwie<a type="note" l:href="#fn10">[10]</a> dwie płonące, </v>
          <v>Paląc serce mego łona </v>
          <v>Jak pożarnych ogniem zórz. </v>
          <v>I tak w dziwnych mar osnowie </v>
          <v>Czoło wsparłem o wezgłowie, </v>
          <v>Gdzie się kładły mętne blaski </v>
          <v>Jak opadłych płatki róż. </v>
          <v>Na wezgłowiu głowę kładę, </v>
          <v>Gdzie <strong>Lenory</strong> czoło blade </v>
          <v>Już nie spocznie, nigdy już!
</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Naraz w nocnej ciszy łonie</v>
          <v>Słodkie się rozeszły wonie, </v>
          <v>Jakby miękko, cicho ręką </v>
          <v>Ktoś wonności rozlał kruż<a type="note" l:href="#fn11">[11]</a>, </v>
          <v>Chłonąc wonnych dym kadzideł, </v>
          <v>Usłyszałem jakby skrzydeł, </v>
          <v>Jakby lekkich stóp anielskich </v>
          <v>Cichy szelest blisko, tuż! </v>
          <v>— Panie! — rzekłem. — Ty łask zdroje </v>
          <v>Przez anioły szlesz<a type="note" l:href="#fn12">[12]</a> mi swoje, </v>
          <v>Balsamicznych lek nektarów </v>
          <v>Gdzieś z niebiańskich zsyłasz zórz.</v>
          <v>Przychyl ustom wonnej czary,</v>
          <v>Bym przepomniał<a type="note" l:href="#fn13">[13]</a> smętnej mary, </v>
          <v>A ból we mnie zmilknie stary.</v>
          <v>A kruk rzecze:</v>
          <v><strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>— Kruku! — rzekłem. — Hej, wróżbito!</v>
          <v>Czarnych potęg zły najmito!</v>
          <v>Powiedz, czyś ty twór śmiertelny, </v>
          <v>Czy piekielnych mocy wróż? </v>
          <v>Z jakich burz niezlękłych gromem </v>
          <v>Nad tym smętnym zwisłeś domem </v>
          <v>Jakby nocnych wichrów złomem, </v>
          <v>Z plutonowych zwiany wzgórz? </v>
          <v>Powiedz, błagam, wróżu stary! </v>
          <v>Czy te rajskich wód nektary, </v>
          <v>Czy ta Serafinów dłonią </v>
          <v>Kołysana wonna kruż</v>
          <v>Zniszczy we mnie żalu piętno </v>
          <v>Za <strong>Lenory</strong> marą smętną? </v>
          <v>A kruk rzecze:</v>
          <v><strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>— Kruku! — rzekłem znów — Wróżbito!</v>
          <v>Czarnych potęg zły najmito! </v>
          <v>Nie wiem, czyś ty twór śmiertelny?</v>
          <v>Czy piekielnych poseł burz? </v>
          <v>Lecz na święte Niebios godło, </v>
          <v>Co z nicości nas wywiodło </v>
          <v>Powiedz, błagam, dziwny ptaku! </v>
          <v>Z plutonowych zwiany wzgórz</v>
          <v>Mów! Czy ból mój i tęsknota </v>
          <v>Za edeńskie spłyną wrota,</v>
          <v>Gdzie <strong>Lenory</strong> duch promienny </v>
          <v>Wśród niebiańskich gości zórz, </v>
          <v>Czy w edeński kraj daleki </v>
          <v>Wnijdę złączon z nią na wieki?</v>
          <v>A kruk rzecze:</v>
          <v><strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Więc gniew we mnie wezbrał mocny</v>
          <v>I krzyknąłem: ptaku nocny! </v>
          <v>Niech cię znów na zrąb piekielny </v>
          <v>Grom niezlękłych niesie burz.</v>
          <v>Zwiń te skrzydła, co się ścielą </v>
          <v>Nad posągu cichą bielą.</v>
          <v>Zdejm mi z serca dziób twój ptasi, </v>
          <v>Co jak ostry razi nóż.</v>
          <v>Niechaj kłamny byt twój zgaśnie </v>
          <v>Jak przebrzmiałych echo baśni, </v>
          <v>Snem śmiertelnym cicho zaśnij </v>
          <v>W bezpamiętnych toni mórz! </v>
          <v>Precz ode mnie! W kraj daleki </v>
          <v>Odejdź stąd lub zgiń na wieki. </v>
          <v>A kruk rzecze:</v>
          <v>— <strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>I wciąż siedzi cicho tkwiący </v>
          <v>Czarnopióry kruk milczący</v>
          <v>Kędy blady biust Pallady </v>
          <v>Jak domowy świeci stróż. </v>
          <v>A wzrok jego w snów pomroce </v>
          <v>Błyskiem dziwnych skier migoce </v>
          <v>Jak sennego wzrok demona, </v>
          <v>Co z piekielnych spłynął wzgórz. </v>
          <v>Lampy mojej światłość blada </v>
          <v>Na twór ptasi cicho pada,</v>
          <v>Czarnopióre cienie drżące </v>
          <v>U stóp moich kładąc tuż. </v>
          <v>A z tych cieni, co się włóczą </v>
          <v>U stóp moich marą kruczą </v>
          <v>Już mnie żadne moce władne 
</v>
          <v>Nie wyzwolą </v>
          <v><strong>Nigdy już</strong>!</v>
        </stanza>
      </poem>
    </section>
  </body>
  <body name="notes">
    <section id="fn1">
      <p><emphasis>podwoje</emphasis> — drzwi wejściowe; dwuskrzydłowe, duże drzwi. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn2">
      <p><emphasis>wnijście</emphasis> — wejście; od daw. <emphasis>wnijść</emphasis>: wejść [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn3">
      <p><emphasis>biust</emphasis> (daw.) — tu: popiersie (typ rzeźby). [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn4">
      <p><emphasis>Pallada</emphasis> — w mit. gr. przydomek bogini mądrości, Ateny. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn5">
      <p><emphasis>Co mój duch obległy</emphasis> — dziś: które obległy mojego ducha. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn6">
      <p><emphasis>plutonowe wzgórza</emphasis> — kraina umarłych w mit. rzym. rządzona przez Plutona, boga świata podziemnego, któremu składano w ofierze zwierzęta o ciemnej sierści a. upierzeniu. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn7">
      <p><emphasis>kędy</emphasis> (daw., gw.) — gdzie. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn8">
      <p><emphasis>wróż</emphasis> — mężczyzna potrafiący przepowiadać przyszłość. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn9">
      <p><emphasis>jąć</emphasis> (daw.) — zacząć, począć. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn10">
      <p><emphasis>żagiew</emphasis> — pochodnia. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn11">
      <p><emphasis>kruż</emphasis> — dzban a. czara z uchwytem. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn12">
      <p><emphasis>szlesz</emphasis> — dziś: ślesz. [przypis edytorski]</p>
    </section>
    <section id="fn13">
      <p><emphasis>przepomnieć</emphasis> (daw.) — zapomnieć.  [przypis edytorski]</p>
    </section>
  </body>
</FictionBook>
