Antonina Domańska
Paziowie króla Zygmunta
— Skrupulatnie — jęknął chory.
— Uhum — odezwało się coś z kącika.
— Jak to… i nic?
— Ale gdzież...
— Skrupulatnie — jęknął chory.
— Uhum — odezwało się coś z kącika.
— Jak to… i nic?
— Ale gdzież...
— Ale, ale, co jeszcze chciałem dodać — wracając z pośpiechem do sypialni, z cicha rzekł Bisantizzi...
— Tanti saluti… tanti saluti… zanim odjadę, raz jeszcze przychodzę do kolegi. Posłuchaliście, jak widzę, dobrej...
— Niech pan magister daruje moją śmiałość, ale czy nie pomnażacie swej słabości imaginacją?
— Żadną drogą...
Od fraszki O doktorze Hiszpanie Kochanowskiego począwszy — w naszej literaturze pełno jest sylwetek lekarzy i przemyśleń na temat ich działalności — działalności ważnej, bo ratującej życie, ale też stale krytykowanej — bo ostatecznie lekarze zawsze przegrywają ze swym głównym wrogiem, śmiercią.