Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Krzysztof Kamil Baczyński, Zjawy

Spis treści

      Krzysztof Kamil BaczyńskiZjawy

      1
      Dymy pachnące jak kolumny nieba
      nad drzew siwieniem wysoko, wysoko,
      i w niewidzialnym odbicie potoku.
      Czyśmy tak tylko zamyśleni w Bogu,
      5
      czy nas już nie ma?
      To wszystko jesień. Wszystko znów ominie.
      Ciało i popiół, i smutek ten sam,
      i cisza wielka stoi na głębinie,
      nienasycony, ciemny dzban.
      10
      Wiem: to te same kołowroty sklepień
      huczą u świateł wysoko, wysoko,
      kule ogniste i znaki na niebie,
      te same idą posągi obłoków.
      A ja tam w dole jestem człowiek jeno[1],
      15
      ja nie poznaję jesieni i rzek,
      spięty krokami z bolesną ziemią,
      ledwie przeczuwam daleki brzeg.
      A ja tam w dole łaknę i konam,
      Śmierć na mnie ciężka. Burza schylona,
      20
      mknie po mnie górą. Leżę bez dna.
      A ja tam w dole łaknę i oczy
      tylko mi ciążą, grozą spełnione,
      i tyle serc się przeze mnie toczy,
      wszystkie spalone.
      25
      Są tylko te skinienia, które czas przemilczą,
      skrzydeł trzepot czy rąk, czy gwiazd?
      Widzę we mgłach na nowo wędrujący las
      i noc tajemną, wilczą.
      Staję u okna. Okno — zwierciadło,
      30
      ziemię odbije wysoko, wysoko,
      i to, co w ciemność kamieniem spadło,
      spojrzy mi w pamięć jak światła oko.
      Drzewa otworzą się — bramy śpiewne.
      Natchnie mnie liści gorzki zapach.
      35
      Przyjdą zwierzęta — mruczące ciepło —
      na cichych łapach.
      Knieje odwiną po liściu z purpury,
      aż do jeziora mrocznego dna,
      nad jeziorami postawią góry
      40
      te dłonie czyste jak ze szkła.
      Będę rozmawiał z niedźwiedziem złotym
      pod śliw ciężarem, pod jabłoniami
      i tak się wolno zamkną gałęzie
      i świat za nami.
      45
      I tak zostanę liści pełny
      pośród kaskady lasów i zwierząt,
      płynący rzeką ze złotej wełny.
      Wtedy jest cisza. Nim czas nie uderzy,
      nim nie przewali się burza ślepa
      50
      i ciemny łoskot, i chrzęst żelaza,
      a zapomnianym daleko od nieba
      czarny włos śmierci porośnie na twarzach.

      18 październik 1942 r.

      Przypisy

      [1]

      jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca