Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Dzień dobry moi kochani.

Nazywam się Paulina Holtz i mam wielki zaszczyt i przyjemność być ambasadorką Wolnych Lektur. Wolne Lektury to dostęp do bezpłatnych książek, do bezpłatnych audiobooków i różnych publikacji. Ale oni potrzebują naszego wsparcia. Musimy nie tylko korzystać, ale także wspierać finansowo Wolne Lektury, bo bez nas nie przeżyją, a my bez nich nie będziemy mieć dostępu do fantastycznej literatury, do potrzebnych materiałów, które bardzo często przydają się naszym dzieciom w szkołach albo nam samym w pracy, albo po prostu do przyjemności, jaką dają nam książki. Także kochani, wspierajmy Wolne Lektury.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Victoria Benedictsson, Rozmowy przez telefon

Spis treści

    O tłumaczce
  1. Bezpieczeństwo: 1
  2. Bieda: 1 2 3
  3. Bogactwo: 1 2
  4. Choroba: 1
  5. Kłamstwo: 1 2
  6. Kobieta: 1
  7. Kondycja ludzka: 1
  8. Marzenie: 1 2
  9. Matka: 1
  10. Miłość: 1 2
  11. Nuda: 1
  12. Obraz świata: 1
  13. Pieniądz: 1 2
  14. Podróż: 1
  15. Podstęp: 1
  16. Pozory: 1 2
  17. Pozycja społeczna: 1
  18. Próżność: 1
  19. Rodzina: 1
  20. Rozczarowanie: 1
  21. Rozstanie: 1
  22. Sierota: 1
  23. Spotkanie: 1
  24. Strach: 1
  25. Szczęście: 1
  26. Uczta: 1
  27. Uroda: 1
  28. Wspomnienia: 1
  29. Współczucie: 1
  30. Zabawa: 1
  31. Zabobony: 1
  32. Żart: 1 2

Victoria BenedictssonRozmowy przez telefonBagatela w jednym akcietłum. Elżbieta Frątczak-Nowotny

OSOBY

  1. Przewodniczący sądu powiatowego, sędzia ESKILSON
  2. SIRI, córka jego brata
  3. IDA, córka jego siostry
  4. BIRGER, narzeczony Idy
  5. NILLA, stara gospodyni
  6. NOTARIUSZ
  7. DZIEWCZĘTA

Akcja rozgrywa się w gabinecie przewodniczącego sądu powiatowego, sędziego Eskilsona.

Duży pokój, staroświecko urządzony. Po lewej stronie duże biurko, tuż obok aparat telefoniczny. Duże okna z małymi szybkami; grube, ciemne, wełniane zasłony. Po prawej stronie stary piec kaflowy ze spocznikiem[4], na którym stoją dwa duże wazony bez kwiatów. W pobliżu pieca mniejszy stolik. Drzwi w głębi, po prawej drugie, nieco mniejsze, wychodzące na korytarz; wysoko w drzwiach okrągła szyba, zasłonięta od zewnątrz firanką. Drzwi otwierają się do środka. Regał na książki wypełniony grubymi tomami, dokumentami i papierami. Dwa duże, wygodne krzesła. Po lewej stronie przy ścianie stara szafa. Lampa na biurku jest zapalona, na mniejszym stoliku stoi szkatułka z przyborami do szycia.

SIRI

Siedzi przy biurku i pisze. Dzwoni telefon. Podnosi słuchawkę, rozmawia.
1

To ty, Karl?

Pauza.
Słucha odpowiedzi.
2

Dlaczego nie dzwoniłeś przez ostatnie dwa dni?

3

Zabobony, ChorobaTak myślałam! Masz taki zmieniony głos. Posmaruj stopy łojem, a wieczorem, kiedy będziesz kładł się do łóżka, zawiąż wełnianą skarpetę wokół szyi. Tylko pamiętaj, że lewa strona musi być na zewnątrz, inaczej nie pomoże. Zawsze tak robię, kiedy jestem przeziębiona.

4

Dlaczego się śmiejesz?

5

Ależ tak, jestem pewna, że się śmiałeś.

6

No, dobrze… Wieczorem będę sama w domu. Wszyscy wybierają się na bal.

7

Boże drogi, chyba wiesz, że nie mam sukni, która nadawałaby się na bal!

8

Tak, Ida też idzie. I notariusz! Bardzo ją adoruje.

9

Tak, ona też go lubi, to widać. Wujek okropnie na nią nakrzyczał. Wszystko słyszałam, bo drzwi były uchylone. Mówił, że jej narzeczony jest najlepszym człowiekiem na świecie i że to wstyd, że tak go traktuje.

10

Przypuszczam, że zaręczyła się z nim, bo jest bardzo bogaty.

11

Tak myślę.

12

Nie wiem, ale słyszałam, jak dziewczęta o nim rozmawiały. W towarzystwie bywa gburowaty, no i wchodzi do salonu w wielkich butach do konnej jazdy. W ogóle nie jest szykowny.

13

Wiesz, co to znaczy „szykowny”?

14

Mężczyzna z klasą — jak notariusz. Ida ciągle powtarza, że jest bardzo szykowny.

15

Ty? Nie, ty nigdy taki nie będziesz.

16

Wstydź się! Czy ja kiedykolwiek coś takiego powiedziałam? Jesteś wysokim chudzielcem z wielkimi uszami i chudymi nogami, ale i tak cię lubię.

17

No nie! Nie przyszłoby mi to do głowy. Dokładnie wiem, jak ma wyglądać mój narzeczony. Na pewno nie będzie podobny do ciebie. Ma być miły, mądry i…

18

Litości, strasznie się interesujesz tym notariuszem! Tak, wuj mówił, że wkrótce może zostać zastępcą sędziego, a kiedyś nawet ministrem i…

Nagle przerywa, siada przy biurku i zaczyna pisać.

SĘDZIA

19

Dobrze, że pracujesz, kochana. Dzwoni telefon. Kto dzwoni o tej porze?

SIRI

20

Zaraz się dowiem. Podchodzi do telefonu. Kto dzwoni? Surowo, do słuchawki. Proszę przestać wydzwaniać, nie mam czasu.

Wraca na miejsce.

SĘDZIA

21

Kto to był?

SIRI

22

To tylko Karl.

SĘDZIA

23

Ach tak, chłopak wojewody! Kto dopuścił go do telefonu? Muszę…

SIRI

24

Nie przejmuj się, wuju. Oduczę go tego.

SĘDZIA

25

Dobrze. A teraz żegnaj, maleńka. I nie smuć się, że zostajesz w domu. Jesteś jeszcze bardzo młoda, a taki bal to targowisko próżności i głupoty. Lepiej, że zostaniesz tu i będziesz pisać. Twój czas jeszcze nadejdzie. Nie smuć się!

Wychodzi.

SIRI

Wykręca gwałtownie numer, niecierpliwi się, dzwoni ponownie.
26

Jesteś tam, Karl?

Słucha.
27

Sto razy ci mówiłam, że jeśli nie odpowiadam, to masz odłożyć słuchawkę. Ale nie wolno ci odejść od telefonu, zanim nie oddzwonię. Znów wydzwaniałeś, kiedy wuj był w gabinecie! To nie może się powtórzyć.

28

Co chciałeś mi powiedzieć?

Żywo.
29

Gadanie! Jest u was narzeczony Idy?

30

Ciekawe. Chciałabym go poznać.

31

Jeśli pojedzie na skróty, może być tu za niecałą godzinę. Tylko uprzedź go, że Ida wróci dopiero późno wieczorem.

32

Ja? Ja będę siedzieć tu i pisać przez cały wieczór. Żegnaj.

Kiwa głową do telefonu. Siada przy biurku i zaczyna przerzucać papiery.

IDA

33

Siri droga, możesz wziąć igłę z nitką i przyszyć mi guzik przy rękawiczce? Nikt nie ma czasu. Ależ mi gorąco.

SIRI

Przyszywa guzik.

IDA

Woła w głąb domu.
34

Drogi panie notariuszu, zostawiłam na stole wachlarz!

NOTARIUSZ

Z wachlarzem w ręku.
35

Brakuje tylko berła. Proszę, to dla mnie zaszczyt.

IDA

36

Niech pan mi się nie naraża! Teraz dobrze. Do widzenia, Siri, maleńka, dziękuję za pomoc.

Ida i Notariusz wychodzą.

DZIEWCZĘTA

Wchodzą do pokoju ubrane na bal.
37

Do widzenia, Siri!

SIRI

38

Wejdźcie, proszę. Chcę się wam przyjrzeć.

STARSZA

Obraca się.
39

I jak?

SIRI

40

Pięknie!

MŁODSZA

41

Taniec kwiatów. To prawdziwy balet. Będziemy obie tańczyć pas de deux[5]. Patrz!

Tańczą.

SIRI

42

Czarująco!

MŁODSZA

43

Wierz mi, że to bardzo trudne! Trzeba ruszać się lekko i zwinnie. Spójrz!

Wykonuje kilka tanecznych kroków.

STARSZA

44

Oszalałaś? Musimy się pospieszyć. Do widzenia, Siri!

MŁODSZA

45

Do widzenia!

Wybiegają.

SIRI

Rzuca się na biurko i chowa twarz w dłoniach. Słychać odgłos odjeżdżającego powozu.

NILLA

Wchodzi bocznymi drzwiami.
46

Ależ drogie dziecko! Siedzisz tu i się smucisz?

SIRI

Wyciera oczy.
47

Nie, wcale się nie smucę.

Zaczyna pisać.

NILLA

48

Nic dziwnego, że kiedy jest się młodym, nogi same rwą się do tańca. A ty zostałaś tu sama! Ale mam coś dla ciebie, maleńka.

SIRI

49

Tak?

NILLA

50

Zaproponowałam, że przygotuję jakieś przekąski, skoro zostajesz sama w domu, a pan sędzia powiedział: „Im więcej, tym lepiej”. Więc proszę!

SIRI

51

Nilla zawsze jest taka dobra.

NILLA

52

A jakżeby inaczej! Wychodzi, po czym wraca z pełnym półmiskiem. Częstuj się, jeśli będziesz miała ochotę. Do widzenia, kruszynko.

Wychodzi.

SIRI

Siedzi i rozmyśla.
53

Biedny Kalle[6]! Gdybym mogła przekazać mu przez telefon choć trochę tych smakołyków!

Zaczyna przygotowywać posiłek. Kręci głową przygnębiona, ale zaraz znów się rozpogadza. Przysuwa żwawo krzesło do biurka, udaje, że z kimś rozmawia, podaje talerzyki, częstuje, sięga po butelkę wina, bierze do ręki korkociąg.

NILLA

54

Wyobraź sobie, że przyjechał narzeczony panienki Idy. Pędził, jakby ktoś go gonił.

SIRI

Odstawia butelkę.
55

Ach tak.

NILLA

56

Chce zrobić panience Idzie niespodziankę, tak powiedział. Ma zostać tu na noc.

SIRI

57

Ida na pewno się ucieszy!

NILLA

58

Zaprosiłam go do salonu, ale uparł się, że woli przyjść tutaj, żeby mieć z kim rozmawiać. Mówiąc, sprząta jedzenie. O, jest! Już wychodzę!

Wychodzi bocznymi drzwiami.

SpotkanieBIRGER

W stroju do konnej jazdy.
59

Przepraszam, że tak wtargnąłem. Rozumiem, że zostałem już przedstawiony? Czy raczej zapowiedziany.

SIRI

Wita się zawstydzona.

BIRGER

60

Trochę mnie panienka już zna. Z opowieści Idy, prawda?

SIRI

61

Tak…

BIRGER

62

Proszę więc traktować mnie jak starego znajomego. W tym stroju nie mogę udać się do mojej narzeczonej. Muszę zaczekać, aż wróci do domu.

SIRI

63

To może być bardzo późno.

BIRGER

64

Obawia się panienka, że nie wytrzyma ze mną tak długo?

SIRI

65

Nie usiądzie pan? A może woli pan przejść do salonu?

BIRGER

66

Dziękuję, zostanę tutaj. Rozgląda się. O, aparat telefoniczny. Z kim może się panienka połączyć?

SIRI

67

Z sądem. Z gabinetem wojewody.

BIRGER

68

No proszę.

Pauza.
69

Panienka się mnie obawia?

SIRI

70

Ależ nie… Nie.

BIRGER

71

Nie jestem w najmniejszym stopniu niebezpieczny.

Pauza.
72

Lepiej byłoby, żebym już sobie poszedł?

SIRI

73

Ależ nie… Nie.

BIRGER

74

Jeśli panienka przestanie zaciskać zęby i tak poważnie na mnie patrzeć, to myślę, że moglibyśmy się zaprzyjaźnić.

SIRI

75

Napije się pan… kawy?

BIRGER

Śmieje się.
76

Nie, dziękuję.

Pauza.
77

Gdybym się tu nie zjawił i nie przeszkodził panience, to jak panienka spędziłaby wieczór?

SIRI

78

Pracowałabym.

BIRGER

79

To chyba żart! Pracowałaby panienka?

SIRI

80

Tak, przepisuję na czysto.

BIRGER

Podchodzi do biurka.
81

To pismo panienki?

SIRI

82

Tak.

BIRGER

83

Ładne. Prawie jak pismo mężczyzny. No ale przecież nie pracowałaby panienka cały wieczór?

Patrzą na siebie, wybuchają śmiechem.

SIRI

84

No… prawie.

BIRGER

85

Ach tak, prawie?

SIRI

86

Śmieje się pan ze mnie.

BIRGER

87

Panienka też nie zachowuje powagi.

SIRI

88

No więc wydałabym… przyjęcie.

BIRGER

89

Dla siebie samej?

SIRI

90

Nikogo innego tu nie było.

BIRGER

91

To prawda…

92

Mam przekazać pozdrowienia od Karla.

SIRI

93

Dziękuję.

BIRGER

94

Wygodnie z tym aparatem telefonicznym!

SIRI

95

Że też wszystko musiał wypaplać!

BIRGER

96

Powiedział tylko, że rozmawia z panienką.

SIRI

97

Ach tak.

BIRGER

98

Co panienka o nim sądzi?

SIRI

99

Jest strasznie dziecinny jak na swoje osiemnaście lat.

100

Chyba nawet bardziej ode mnie.

BIRGER

101

A panienka nie ma jeszcze osiemnastu lat?

SIRI

102

Skończyłam siedemnaście.

BIRGER

103

Chętnie przyszedłby tu do panienki.

SIRI

104

Zrobiłby wielkie oczy!

BIRGER

105

Dlaczego?

SIRI

106

Szaleje na punkcie łakoci.

BIRGER

107

Widziałem, że coś panienka chowała, kiedy tu wszedłem.

SIRI

Śmieje się.

BIRGER

108

Gdzie?

SIRI

109

Tu, w szafie.

BIRGER

110

UcztaCo tam jest?

SIRI

111

Wino.

BIRGER

112

Tak?

SIRI

113

Winogrona.

BIRGER

114

No proszę.

SIRI

115

Kokosowe ciasteczka.

BIRGIR

116

Coś jeszcze?

SIRI

117

Jabłka.

BIRGIR

118

Co za rozpusta!

SIRI

Triumfalnie.
119

I jeszcze orzechy: laskowe i włoskie.

BIRGER

120

I wszystko to zamierzała panienka zjeść sama?

SIRI

121

Pewnie próbowałabym.

BIRGER

122

Teraz jest nas dwoje.

SIRI

123

No tak!

BIRGER

124

Proszę spojrzeć!

SIRI

125

Ale…

BIRGER

Śmieje się.
126

Nie wypada?

SIRI

127

Nie, ale…

BIRGER

128

Ale co?

SIRI

129

Zabawa, ŻartŻarty pan sobie ze mnie stroi.

BIRGER

130

Ależ nie, na Boga!

SIRI

131

A potem, kiedy wszyscy wrócą do domu, będzie się pan śmiał i…

132

Nie możemy bawić się w przyjęcie! Jak dzieci!

BIRGER

133

Ależ możemy.

SIRI

134

To głupie.

BIRGER

135

Nieprawda. Proszę spojrzeć: w piecu pali się ogień, tu stoi niewielki stolik, ja i panienka siedzimy po jego dwóch stronach; jest miło, jakbyśmy byli starymi znajomymi. Wszyscy nas opuścili. Co w tym niemądrego?

SIRI

136

Nie chodzi o to, tylko jak to wygląda.

BIRGER

137

Marudzi panienka!

SIRI

138

Weźmie pan to na siebie? To pan tego chciał.

BIRGER

139

Biorę na siebie całą tę wielką odpowiedzialność.

SIRI

140

Więc dobrze! Wstaje i zaczyna nakrywać. Zastanawia się. Nie powinniśmy przejść do salonu?

BIRGER

141

Nie chcę iść do salonu, chcę zostać tutaj.

SIRI

Krząta się, dokłada drew do pieca.
142

Przyjemnie tu, prawda?

BIRGER

143

Cudownie!

144

Nie jest panience przykro, że nie jestem Karlem?

SIRI

145

Nic a nic! Proszę mi pomóc.

Podaje mu butelkę wina.

BIRGER

Otwiera butelkę, nalewa wino do kieliszków.
146

O, proszę!

SIRI

147

„Witam w moich skromnych progach”. Na zdrowie!

BIRGER

148

Na zdrowie! Widzę, że panienka wie, jak się żyje!

Stukają się kieliszkami.
149

A skoro już tu siedzimy, to proszę mi o sobie opowiedzieć. Jak długo panienka tu jest? I…

150

Prawdę mówiąc, to ja nic o panience nie wiem. Nawet, jak panienka ma na imię. Chociaż nie, to akurat wiem: Siri. Karl mi powiedział.

SIRI

151

Pewnie nie tylko to.

BIRGER

152

Nie powiedział mi ani słowa więcej.

SIRI

153

Bo też cóż ciekawego można o mnie powiedzieć. Porozmawiajmy raczej o czymś innym.

BIRGER

154

Nie wierzy mi panienka?

SIRI

155

Nie, chociaż sprawia pan wrażenie miłego i rozsądnego.

BIRGER

156

Miłego i rozsądnego!

SIRI

157

Co w tym śmiesznego?

BIRGER

158

Ależ nic. Tylko coś mi się przypomniało.

159

Czy wszyscy są tu dla panienki mili?

SIRI

160

Tak.

BIRGER

161

I jest panienka zadowolona?

SIRI

162

Tak, chociaż oczywiście to jednak nie dom.

BIRGER

163

Rodzina, SierotaProszę opowiedzieć coś o swojej rodzinie.

SIRI

164

Nie ma nic do opowiadania. Mama była zwykłą służącą, więc rodzina taty nie była zachwycona, że się z nią ożenił. Nikt nie chciał mu pomóc. Kiedy mama ciężko zachorowała, z trudem sobie radził. Wydzierżawił gospodarstwo wojewody, mieszkaliśmy w niewielkim skrzydle mieszkalnym. Karl i ja bawiliśmy się razem. Miałam czternaście lat, kiedy mama umarła, a tata odszedł rok temu. Zostałam sama, więc wuj wziął mnie do siebie. Nie miałam się gdzie podziać.

BIRGER

165

Ma panienka jakieś plany na przyszłość?

SIRI

166

Najpierw muszę się nauczyć wszystkiego, czego mogę się nauczyć tu, w biurze. Jeśli będę się starać, wuj nauczy mnie księgowości. No i wtedy już sobie poradzę.

BIRGER

167

I ta praca panience odpowiada?

SIRI

168

Tak…

BIRGER

169

Zawahała się panienka.

SIRI

170

Tak… Czasem bywa, że bardzo chciałabym wyruszyć gdzieś w świat.

BIRGER

171

Naprawdę?

SIRI

172

Tak, bo co to za życie tak zamknąć się w biurze.

173

Ale… nigdy nikomu o tym nie mówiłam.

BIRGER

174

MarzenieA więc tęskni panienka do świata? Do pięknych strojów, balów. Chciałaby panienka się zaręczyć, dostawać prezenty, być narzeczoną i przyjmować hołdy innych. Bo przecież panienka wie, że tak się dzieje i że jest to przyjemniejsze od siedzenia w biurze!

175

Rozumiem to. A potem zostanie panienka żoną, dostanie apanaże[7]. „Nie przędą i nie chodzą do stodoły” — damy nigdy tego nie robią — „ale nawet Salomon w swoich wspaniałych szatach nie był strojniejszy od nich”[8]. To właśnie kobiety mają na myśli, mówiąc o wielkim świecie. Tego panienka pragnie?

SIRI

176

Okropnie pan mówi.

BIRGER

177

Poczuła się panienka dotknięta?

SIRI

178

Nie, ale przestraszyłam się. W pana słowach było coś nieprzyjemnego.

BIRGER

179

Jak to? Co panienka ma na myśli?

SIRI

180

PróżnośćKiedy pan mówił, można było odnieść wrażenie, że rzeczywiście tak myślę, a to nieprawda. Dziwnie się czułam, słuchając tego. Jak kiedy mama czasem dawała mi do zrozumienia, że coś źle zrobiłam. Wtedy zawsze coś mnie tu bolało. A ja wcale tak nie myślę. Nie jestem próżna. Chcę być dobrym, prawym człowiekiem. Chociaż to głupio tak mówić…

181

O tym nie powinno się w ogóle mówić. To powinno się robić.

BIRGER

182

Zasmuciłem panienkę!

SIRI

183

Obraz świataNie pan. Tylko o czymś pomyślałam. Okazałam się niewdzięczna. Bo przecież jest mi tu dobrze. Nie miałam zamiaru narzekać — bardzo mi tu dobrze. Ale myślę sobie, że świat to jednak coś znacznie więcej: to dobre i złe rzeczy, i różni ludzie. Chciałabym się tyle dowiedzieć i…

184

NudaW biurze wszystkie dni są takie same; człowiek się smuci, kiedy go ganią, a cieszy, gdy go chwalą, ale poza tym nic się nie dzieje. Nigdy nie jest się ani naprawdę smutnym, ani naprawdę radosnym. Wiadomo, że nic się nie zdarzy, że nic nie może się zdarzyć; no i zostaje się starą panną. Tak to jest. Nic się nie wydarzy!

BIRGER

185

Panienka nie chce zostać starą panną?

SIRI

186

Nie o to chodzi, myślę tylko, że dobrze byłoby, gdyby jednak coś się wydarzyło.

BIRGER

187

Czyli co?

SIRI

188

Nie wiem. Różne głupie rzeczy przychodzą mi do głowy.

BIRGER

189

Na przykład?

SIRI

190

Będzie się pan śmiał?

BIRGER

191

Nie.

SIRI

192

Na przykład, że zjawi się jakaś bogata starsza pani — taka strasznie bogata — polubi mnie i zabierze ze sobą gdzieś daleko.

BIRGER

193

Dokąd?

SIRI

194

Na przykład do Włoch.

BIRGER

195

I wierzy panienka, że ta bogata starsza pani się pojawi?

SIRI

196

Nie, ale przecież mogłaby się pojawić.

197

Wiedziałam! To głupie i pan się śmieje!

BIRGER

198

Nie, nie śmieję się. A co, jeśli ta starsza pani się nie pojawi?

SIRI

199

Nie wiem.

BIRGER

200

Też chciałbym z czegoś się panience zwierzyć.

SIRI

201

Z czego?

BIRGER

202

Pieniądz, BiedaWie panienka, co to znaczy podżyrować komuś pożyczkę?

SIRI

203

Czy wiem? Tak. Można na tym stracić. Nawet wszystko, co się posiada. Podżyrował pan komuś pożyczkę?

BIRGER

204

Tak.

SIRI

205

I stracił pan pieniądze?

BIRGER

206

Tak.

SIRI

207

Cały swój majątek?

BIRGER

208

Tak.

SIRI

209

Więc teraz jest pan biedny?

BIRGER

210

Ucieszyła się panienka?

SIRI

211

Nie. To bardzo przykra historia. Ale przyznaję, że trochę bardziej pana polubiłam.

Przysuwa się do niego.

BIRGER

212

Dlaczego?

SIRI

213

Bogactwo, Bieda, Pozycja społeczna, Kondycja ludzka, KobietaNie cierpię bogatych ludzi. Nienawidzę ich!

BIRGER

214

Nienawidzi ich panienka?

SIRI

215

Tak, bo gdyby nie oni, nie czułabym się taka biedna, podła i żałosna, jak to się mi zdarza.

BIRGER

216

Podła?

SIRI

217

Taka brzydka i niemądra, że czasem mam ochotę schować się w mysiej dziurze. Bo to ich wina, że nie potrafię grać na pianinie, czytać po francusku czy ładnie wyglądać. Potrafię tylko siedzieć w kącie i się wstydzić.

BIRGER

218

To się panience zdarza?

SIRI

219

Raz było strasznie.

BIRGER

220

Kiedy?

SIRI

221

W urodziny wuja.

BIRGER

222

Siedziała panienka w kącie?

SIRI

223

Tak. I proszę mi wierzyć, że cieszyłam się, że tam siedzę.

BIRGER

224

Dlaczego?

SIRI

225

Wszyscy byli tacy eleganccy, bardzo eleganccy. Chodzili i się puszyli, suknie kobiet szeleściły.

226

Pięknie wyglądali, aż przyjemnie było na nich patrzeć.

227

Kobiety miały wachlarze. Wachlowały się, mizdrzyły, poprawiały treny sukien. Podchodzili do nich panowie, kłaniali się im; gdyby pan widział, jak wyniośle się one zachowywały.

228

Stały wyprostowane i rzucały spojrzenia na boki, o tak.

BIRGER

229

A panienka siedziała w kącie i im zazdrościła?

SIRI

230

Nie, nie zazdrościłam. Najchętniej zdeptałabym tych bogaczy. Nienawidzę ich!

BIRGER

231

Jest panienka trochę jak dziki zwierz!

SIRI

232

Przeszłam przez salę. Miałam na sobie tę sukienkę, co dzisiaj. Tyle że oczywiście była wtedy nowsza. Spojrzałam na siebie w lustrze — wyglądałam jak nieopierzone pisklę wrony. Moje czarne rękawiczki sięgały mi zaledwie dotąd, więc kiedy szłam przez salę, wszyscy mi się przyglądali. Dwie osoby się roześmiały. Jestem pewna, całkowicie pewna, że śmiały się ze mnie! Mają prawo drwić sobie ze mnie tylko dlatego, że nie jestem równie elegancka jak oni?

BIRGER

233

Kłamstwo, Bieda, BogactwoTeraz będą drwić także ze mnie.

SIRI

234

Dlaczego?

BIRGER

235

Bo teraz też jestem biedny i będę musiał chodzić w starych ubraniach.

SIRI

236

Nie, z pana nie będą się śmiać!

BIRGER

237

Nie? A jak panienka sądzi, co powie Ida?

SIRI

Pospiesznie.
238

Proszę jej tego nie mówić!

BIRGER

239

Mam być z nią nieszczery?

SIRI

240

Tak. Na pewno nie powinien pan jej tego mówić.

BIRGER

241

Bo zerwie ze mną?

SIRI

242

Nie wiem.

BIRGER

243

Proszę mi szczerze odpowiedzieć!

SIRI

244

Jeśli kogoś się lubi, to chyba nie ma znaczenia, czy ten ktoś jest biedny czy bogaty.

BIRGER

245

Bardzo dyplomatyczna odpowiedź! A Ida mnie lubi?

SIRI

246

Pewnie tak.

BIRGER

247

To wymijająca odpowiedź! Czyżby był ktoś, kogo lubi bardziej ode mnie? Tak czy nie?

SIRI

248

Nie.

BIRGER

249

Może panienka to powtórzyć, patrząc mi w oczy?

SIRI

Patrzy na niego.

BIRGER

250

Przyzwoita i szczera dusza z panienki.

251

Wspomnienia, Miłość, Szczęście, Rozczarowanie, Uroda, Pozory, Matka, BezpieczeństwoMam ochotę coś panience powiedzieć. Obiecuje panienka milczeć?

SIRI

252

Tak.

BIRGER

253

Na pewno?

Siri potwierdza, podając mu rękę.
254

I drugą też. Chodzi o Idę.

Siri cofa rękę.
255

Widzi panienka!

SIRI

256

Skąd mogę wiedzieć takie rzeczy!

BIRGER

257

No dobrze, nie będę dłużej panienki dręczył. Proszę usiąść, to coś panience powiem.

258

Nie, nie tam. Proszę usiąść tutaj. O tak. I odwrócić się do mnie. Właśnie tak. A teraz proszę słuchać:

259

Miałem niespełna dwadzieścia lat, kiedy poznałem Idę; wcześniej nie znałem wielu dziewcząt, więc od razu mnie zafascynowała. Nie wiedziałem, czy jest dobra czy zła, wiedziałem jedynie, że jest najpiękniejszą dziewczyną, jaką widziałem. Poznaliśmy się bliżej dopiero po zaręczynach, a im bardziej się poznawaliśmy, tym mniej zostawało z tego, co pierwotnie brałem za miłość. Ona jest zimna — tak bardzo, że zmroziła i mnie. A ja chcę, żeby ktoś lubił mnie niezależnie od tego, czy jestem biedny czy bogaty, czy stać mnie na prezenty czy nie. Dorośli mężczyźni mają potrzebę czułości tak samo jak małe dzieci.

260

Moja mama zmarła, kiedy byłem mały — miałem zaledwie dziewięć lat. Ale dobrze ją pamiętam. Pamiętam jesienne wieczory, kiedy na dworze szalała wichura, a ja naciągałem kołdrę na głowę i byłem przerażony, że dom zaraz runie. Kiedy wyglądałem spod kołdry, miałem wrażenie, że ściany się kołyszą. Jakże bezpiecznie się czułem, kiedy mama podchodziła do mojego łóżka — zawsze cicha i spokojna — i okrywała mnie kołdrą, i całowała moje włosy! Czasem oszukiwałem ją; udawałem, że śpię, a potem nagle się odwracałem i zarzucałem jej ręce na szyję. I się zaśmiewałem! Wszystek strach mijał.

261

Pamiętam to do dzisiaj, chociaż to było tak dawno temu. To wspaniałe uczucie wiedzieć, że jest ktoś, kto kocha cię ponad wszystko na świecie. Cóż to było za szczęście przytulić się do niej, zaufać jej, wierzyć, że może zrobić wszystko i że zawsze taka będzie, że nie może się zdarzyć nic, co sprawiłoby, że się zmieni.

262

Panienka płacze? Dlaczego?

SIRI

263

Nie płaczę.

BIRGER

264

Zawsze marzyłem o tym, że poznam kobietę, która pokocha mnie tak mocno, że w porównaniu z uczuciem, które nas połączy, wszystko inne stanie się nieważne. Nie chciałbym, żeby było jej smutno, że chodzi ubrana najgorzej ze wszystkich, ani że inni nią gardzą czy że musi pracować — tylko dlatego, żebyśmy mogli być razem. Proszę pomyśleć, jakby to było nie mieć na świecie nic poza moją miłością i tą nudną pracą, której panienka tak nienawidzi! Jest na świecie kobieta, która byłaby w takiej sytuacji szczęśliwa?

SIRI

265

Nie nienawidzę samej pracy; nienawidzę jedynie pustej monotonii.

BIRGER

266

Ale ta kobieta związałaby się ze mną! Byłaby skazana nie tylko na monotonną pracę, ale też na siedzenie w kącie, jak to się przytrafiło panience na urodzinach wuja.

SIRI

Cicho.
267

Ale pan lubiłby ją za to.

BIRGER

268

I to by wszystko równoważyło?

SIRI

Nagle.
269

Jeśli nie chce pan więcej, to zbiorę naczynia.

BIRGER

270

Proszę zostawić tacę, jest za ciężka. Dlaczego panienka chce wyjść?

SIRI

271

Chcę powiedzieć Nilli, żeby przygotowała herbatę w jadalni.

BIRGER

272

Dobrze, ale pod jednym warunkiem.

SIRI

273

Jakim?

BIRGER

274

Że wypijemy herbatę tutaj. Gdybym się nie zjawił, na pewno zostałaby panienka tutaj.

SIRI

275

Owszem, zostałabym.

BIRGER

276

Trochę się tu już zadomowiliśmy.

SIRI

Wychodzi i zaraz wraca.

NILLA

Wynosi tacę, Siri jej pomaga.

BIRGER

Cicho.
277

Czy to nie zabawne? Wszyscy wyjechali, zostawiając nas dwoje samych w domu… z powodu braku balowego stroju.

SIRI

278

Ależ wystarczy, żebym zażądała. Prawda, Nillo?

NILLA

279

Tak, niech Bóg panienkę błogosławi.

Wychodzi.

BIRGER

280

Dzięki Bogu, że panienka znów jest radosna! Bałem się, że sprawiłem jej przykrość.

SIRI

281

StrachNie. Dobrze, że pan przyszedł. Mam wrażenie, jakbyśmy się znali sto lat. Już w ogóle się pana nie boję.

BIRGER

282

A panienka się mnie bała?

SIRI

283

Owszem! Moja pierwsza myśl była taka, że przyszedł pan i popsuł moje przyjęcie. Tak właśnie pomyślałam. Ale teraz siadajmy do stołu! Jestem gospodynią. Zawsze wyobrażałam sobie, że to cudowne uczucie… Stać przy stole i nalewać herbatę.

Podaje herbatę.

BIRGER

284

Dziękuję, dziękuję, jest panienka zbyt hojna. Proszę nie zapominać o sobie.

SIRI

285

Nie wyobraża pan sobie, jak smakowite są te ciasteczka.

BIRGER

286

Dziękuję. Ale nie skończyłem jeszcze opowiadać.

287

Chciałem powiedzieć, że do chłodu, który zauważyłem u Idy, doszła ostatnio zwykła nieuprzejmość. Przyjechałem tu, by uzyskać wytłumaczenie. Co mi panienka radzi, teraz, kiedy już wie, jak sprawy się mają.

SIRI

288

Nic panu nie doradzę.

BIRGER

289

Przecież panienka ją zna. I — odważę się dodać — mnie również.

SIRI

290

Dlaczego pan ciągle do tego wraca? Nie mógł pan zaczekać, aż wypiję herbatę? Teraz nie jestem w stanie nic zjeść.

Dzwoni telefon. Siri chce wstać, ale Birger ją powstrzymuje.

BIRGER

291

Proszę się nie przejmować telefonem i posłuchać, co mam do powiedzenia.

SIRI

292

Chce pan coś ze mnie wyciągnąć, a potem będzie pan ze mnie drwił. To nie jest miłe.

BIRGER

293

Drwił? Jak panienka może tak mówić?

SIRI

294

Dlaczego pan mnie dręczy?

BIRGER

295

Proszę posłuchać! Podjąłem decyzję, że zanim stąd wyjadę, zostawię tu to. Pokazuje pierścionek zaręczynowy. Niezależnie od tego, co panienka powiedziała bądź czego nie powiedziała.

SIRI

296

A później będzie pan żałował. Dzwoni telefon. To Karl, chce ze mną rozmawiać.

BIRGER

297

Miałbym później żałować? Żałuję już od dawna. Ale koniec z tym.

SIRI

298

Na pewno nie jest to moja wina. Ja nic nie powiedziałam. Dzwoni telefon.

299

Przeklęty chłopak! Biegnie do telefonu, odbiera. Oszalałeś, Karl!

300

Tak, tak, ale to nie powód, żeby robić tyle zamieszania! Poza tym mam gościa. Do Birgera, który próbuje przerwać jej rozmowę. Nie, chwileczkę, muszę go zganić. Do słuchawki. Co ty wyprawiasz? Dzwoniłeś, kiedy w gabinecie był wuj.

301

Kłamstwo, Podstęp, ŻartNie dzwoniłeś? Co ty mówisz? I… Patrzy na Birgera. Nie, to głos Karla, a wcześniej…

BIRGER

302

Proszę pozwolić mi wytłumaczyć…

SIRI

303

To był pana głos. Do słuchawki. Dobranoc, Karl. Nie mam już czasu. Odkłada słuchawkę i odwraca się do Birgera. Nie, to był… to był… Tego się po panu nie spodziewałam. Przedstawił się pan jako Karl. I mówił do mnie na ty!

BIRGER

304

Po co te emocje! To był żart.

SIRI

305

To było kłamstwo… oszustwo!

BIRGER

306

Zaraz wytłumaczę, jak do tego doszło!

SIRI

Opada na krzesło.
307

Niech pan mówi, co pan chce, mnie to już nie obchodzi!

BIRGER

308

Karl był lekko przeziębiony i matka zmusiła go do pozostania w łóżku. Kiedy szedłem do sądu, żeby zadzwonić i dowiedzieć się, czy jest tu Ida, Karl powiedział, że telefon na pewno odbierze Siri. I żebym przekazał jej, że jest chory i dlatego nie dzwonił przez ostatnie dwa dni.

SIRI

309

Ale skąd pomysł, żeby…? Ach, co za wstyd!

BIRGER

310

To był impuls. Cała sytuacja wydała mi się komiczna; miałem zadzwonić do panienki, wiedząc jedynie, że ma panienka na imię Siri, i przekazać wiadomość od Karla. Pierwsze, co mnie uderzyło, to głos panienki. Był taki piękny, że uznałem, że chcę go usłyszeć ponownie. Potem wpadłem na szatański pomysł: doszedłem do wniosku, że chciałbym się dowiedzieć, o czym tak codziennie ze sobą rozmawiacie.

SIRI

311

Nie codziennie!

BIRGER

312

A jak już zacząłem, to ciągnąłem to dalej — było bardzo ciekawie.

SIRI

Zrywa się z krzesła.
313

Chryste — a ja mówiłam o Idzie! Więc to jednak moja wina! To straszne!

BIRGER

314

Nie, to wcale nie straszne. I jestem panience wdzięczny. Moje ostatnie wątpliwości zostały rozwiane i…

SIRI

315

Cicho! Słyszę powóz! To chyba nie oni? Jest za wcześnie. Musimy to wynieść!

Wybiega, wraca, wynosi serwis do herbaty.

BIRGER

Próbuje ją zatrzymać.
316

Chwileczkę. Panienka fruwa dookoła niczym wróbel…

SIRI

317

Znam dobrze odgłos powozu. Muszę się pospieszyć.

Wyswobadza się.

BIRGER

318

Nie, proszę posłuchać…

SIRI

319

Innym razem.

Dalej biega.

BIRGER

Zatrzymuje ją siłą, śmieje się.
320

Czy na pewno chce panienka jechać do Włoch tylko z jakąś starszą panią?

SIRI

Zdziwiona.
321

Starszą panią?

BIRGER

Puszcza ją.
322

Tak. I jeszcze jedno — na pewno będzie mnie panienka nienawidzić, jeśli okaże się, że nie jestem biedny?

SIRI

323

Więc… zadrwił pan sobie ze mnie! Tak, na pewno.

Wychodzi.

SĘDZIA

Ma na sobie futro.
324

Drogi chłopcze! Dobry wieczór, dobry wieczór. A więc jesteś tu. Okropna sprawa. Dowiedziałem się o wszystkim dopiero dzisiaj wieczorem. Podżyrowałeś pożyczkę! Wszyscy na balu o tym rozmawiali. Kiedy o tym usłyszałem, poczułem się chory. Nie byłem w stanie nic przełknąć. Nie mogłem tam dłużej zostać, po prostu nie mogłem. No i jeszcze Ida do tego wszystkiego! Boże drogi, ludzie poszaleli! Ile jesteś winien?

BIRGER

325

Nędzne sześć tysięcy — i to dzielone na dwóch. Nic wielkiego.

SĘDZIA

326

Dzięki Bogu, dzięki Bogu! Dobrze, że przyjechałeś. Tak się cieszę, że jesteś. Woła. Ida!

327

Zamierzałem dzisiaj do ciebie napisać. Nie mogłem zaznać spokoju na tym okropnym, przeklętym balu. Woła ponownie. Ida! Słyszysz mnie? Ida!

328

Zjawiłeś się jak na życzenie, chłopcze. Dobrze, że tu jesteś…

329

Cóż za dziwni ludzie Podchodzi do drzwi, woła. Czy notariusz byłby tak dobry i przekazał Idzie, że ma tu przyjść?

330

Znakomity prawnik, ale straszny człowiek. Zaraz sam…

IDA

Waha się, przygląda się badawczo Birgerowi, powoli podchodzi bliżej.
331

Ach tak, więc przyjechałeś tu!

332

Współczucie, Pozory, PieniądzTo dla mnie trudne… Wuj zamierzał napisać do ciebie. Nie miałam o niczym pojęcia. Okropnie się zmartwiłam.

BIRGER

333

Nie spodziewałem się twojego współczucia.

IDA

334

Jestem bardziej poruszona, niż jestem w stanie to wyrazić. Może mi nie wierzysz, ale… to dla ciebie… To znaczy… Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale to dla mnie okropnie ciężkie!

Zakrywa oczy dłońmi.

BIRGER

335

Myślisz, że… Wujku, o jak dużej sumie wspominano, skoro to dla Idy taka wielka tragedia?

SĘDZIA

336

Niektórzy twierdzili, że chodzi o sześćdziesiąt tysięcy, inni, że o połowę sumy kupna i że stracisz cały swój majątek.

IDA

Spięta.
337

Więc to nieprawda?

BIRGER

338

Co za radość! Naprawę tak bardzo mi współczujesz?

IDA

339

To nie jest prawda?

BIRGER

Przygląda się jej z ironicznym rozbawieniem.
340

Nie.

IDA

341

Ach… Kamień spadł mi z serca!

BIRGER

342

ARozstanie gdybym był zrujnowany? To by coś zmieniło? No więc to nagroda za twoją szlachetność.

Zdejmuje pierścionek zaręczynowy i podaje go jej.

SIRI

Podpatruje przez okrągłą szybę w drzwiach.

IDA

Zanim weźmie do ręki pierścionek.
343

Na pewno tego chcesz?

BIRGER

344

Tak, na pewno.

Zauważa Siri; chce się roześmiać, ale powstrzymuje się.

IDA

345

I nie będziesz żałować?

BIRGER

346

W najmniejszym stopniu.

IDA

347

Wujku, chyba już się na mnie nie gniewasz?

SIRI

Byłaby upadła. Chwyta się drzwi, które się otwierają. Wpada do pokoju, wszyscy patrzą na nią zdziwieni. Odsuwa szybko nogą stołek, zamyka drzwi.
348

Ja… chciałam prosić wuja… chciałam wuja przeprosić… Niewiele dzisiaj przepisałam.

SĘDZIA

349

Drogie dziecko, nie musisz wpadać tu z takim impetem, żeby mi to powiedzieć! Nie jestem chyba aż tak straszny?

SIRI

Opanowuje się.
350

Nie, ale… wstyd mi, że tak niewiele zrobiłam. Tylko to chciałam wujowi powiedzieć, więc jutro rano…

SĘDZIA

351

Ha, ha, ha! Tylko ktoś tak szalony jak ty wpadłby na pomysł, żeby powiedzieć mi o tym o tej porze! Ale możesz spać spokojnie.

BIRGER

352

Biorę całą winę na siebie. To ja niemal zmusiłem pana pisarkę, żeby dotrzymała mi towarzystwa.

Podczas jego ostatnich słów Ida i sędzia zaczynają cicho ze sobą rozmawiać. Ida chwyta wuja za rękę, odwraca się bokiem do pozostałych. Stoją w drzwiach, gotowi do wyjścia. Birger i Siri podchodzą do przodu sceny.

BIRGER

Cicho, do Siri.
353

Czeka panienkę kara, wszystko widziałem!

SIRI

354

Mam w to uwierzyć? Stołek byłby się przewrócił. Niewiele brakowało, a uderzyłabym nosem w szybę.

BIRGER

Śmieje się.
355

O czym panienka myślała?

SIRI

356

A o czym pan myślał, rozmawiając ze mną przez telefon?

BIRGER

357

Chyba pora sporządzić listę naszych drobnych grzeszków? Może się przydać. Podsłuchiwać pod drzwiami — nieładnie!

SIRI

358

Tak mi wstyd. To chyba gorsze niż te rozmowy przez telefon. Przykro mi, że podglądałam.

BIRGER

359

„Przykro”. Tak, rzeczywiście wygląda panienka na bardzo zmartwioną.

SIRI

360

Tak się cieszę!

BIRGER

361

Miłość, Marzenie, PodróżDziękuję! Podaje jej rękę. Dobranoc. No i życzę nam, żebyśmy oboje śnili o… Włoszech?

SIRI

Patrzy na niego pytająco, po czym uśmiecha się radośnie — szczęśliwa.
362

Tak!

Kurtyna

O tłumaczce

363

Ur. 1950 r. w Kalisz

364

Tłumaczka z języków skandynawskich: szwedzkiego, duńskiego i norweskiego. Ukończyła studia magisterskie na uniwersytecie w Sztokholmie: filologia nordycka, literaturoznawstwo i filmoznawstwo. Tłumaczy dramaty, literaturę, eseje, jest również tłumaczką audiowizualną. Współpracuje z redakcją „Dialogu”. Za przekłady dramatów skandynawskich otrzymała w 2004 roku nagrodę Zaiksu, a w 2018 Brązowy Medal Gloria Artis.

Przypisy

[1]

Ernst Ahlgren — pseudonim artystyczny autorki. [przypis edytorski]

[2]

Królewski Teatr Dramatyczny — najważniejszy szwedzki teatr dramatyczny (szwedz. Dramaten), założony w Szrokholmie w 1788 roku. [przypis edytorski]

[3]

Hartman, Ellen (1860–1945) — słynna szwedzka aktorka. [przypis edytorski]

[4]

spocznik — rodzaj podestu. [przypis edytorski]

[5]

pas de deux (fr.) — figura baletowa. [przypis edytorski]

[6]

Kalle — po szwedzku zdrobnienie imienia Karl. [przypis edytorski]

[7]

apanaż (daw.) — korzyść, przeważnie ekonomiczna, np. w formie posiadłości. [przypis edytorski]

[8]

Nie przędą i nie chodzą do stodoły — damy nigdy tego nie robią — ale nawet Salomon w swoich wspaniałych szatach nie był strojniejszy od nich — cytat pochodzi ze szwedzkiej młodzieżowej wersji Biblii. [przypis edytorski]

Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

Dane do przelewu tradycyjnego:

nazwa odbiorcy

Fundacja Wolne Lektury

adres odbiorcy

ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

numer konta

75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

tytuł przelewu

Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

wpłaty w EUR

PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

Wpłaty w USD

PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

SWIFT

WBKPPLPP

x
Skopiuj link Skopiuj cytat
Zakładka Istniejąca zakładka Notka
Słuchaj od tego miejsca