Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Joanna Papuzińska, O niedźwiedziu królewiczu

Spis treści

      Joanna PapuzińskaO niedźwiedziu królewiczuOpracowano na podstawie bajki ludowej O niedźwiedziu królewiczu opowiedzianej przez Annę Chudą

      1

      Żył sobie król i miał on córkę, a tak była piękna i mądra, że cały kraj ją podziwiał i kochał. I król też miłował swoją córkę bardzo. A tylko królowa, jej matka, była zazdrosna o nią okropnie, bo sama chciała być najważniejsza. I tak obmyślała, co tu zrobić, żeby królewnie zaszkodzić. A że znała się królowa na różnych czarach i ziołach, utarła jakichś proszków magicznych i dała córce do wypicia z kawą. A córka myślała, że to tylko kawa, i wypiła.

      2

      A od tych czarów dziecko jej się urodziło, ale nie prawdziwe, tylko niedźwiadek mały. Więc królowa powiedziała do męża swego:

      3

      — Widzisz, tak ją kochałeś i lubiłeś, a ona co ci zrobiła? Potwora ci urodziła!

      4

      Król się rozgniewał bardzo i kazał rybakom wpakować córkę do łódki i puścić na morze, żeby utopiła się. Ale powiał taki wiatr silny, że łódkę razem z królewną i niedźwiadkiem rozbił na jakiejś wyspie. Wyszła królewna z wody, złapała małego niedźwiadka i chciała go do morza rzucić i utopić jako przyczynę swojego nieszczęścia, ale malutki objął jej szyję swymi niedźwiedzimi łapkami i zaczął płakać tak żałośnie, że pożałowała go królewna.

      5

      — Skoro tak płacze, to nie utopię go, niech sobie żyje, jak długo chce.

      6

      I zostali oboje na tej wysepce.


      7

      Kiedy tylko niedźwiadek podrósł trochę, wygrzebał dla mamy norę, kryjówkę w ziemi i zdobywał dla niej pożywienie: a to miód leśny, a to owoce, a to znów korzonki jadalne.

      8

      A gdy dwa lata skończył niedźwiadek, to tak powiedział do matki:

      9

      — Mamo, ja będę próbował przepłynąć z powrotem na naszą ziemię, a jeśli mi się uda, to mama siądzie na moim grzbiecie, uchwyci się sierści i razem przepłyniemy. Tak też i uczynili, a niedźwiadek znowu dla matki wykopał kryjówkę i zaczął chodzić po żywność do miasta. Przyszedł do piekarza i prosi:

      10

      — Daj mi coś do jedzenia dla mojej mamy! — i piekarz dał mu chleba.

      11

      Przyszedł do rzeźnika i tak samo prosił, to dostał mięsa. I od kramu do kramu chodził, a w każdym coś dostał, bo nikt mu nie odmówił. I tak tę swoją mamę żywił.

      12

      Poszedł nawet niedźwiadek do tej królowej, co była matką jego mamy, i mówi:

      13

      — A ty byś też mi mogła coś dać do ubrania dla mojej mamy.

      14

      — A co byś ty chciał dla mamy? — pyta królowa.

      15

      No i dostał suknię, pończochy, trzewiki, wszystko piękne, ślubne i zaniósł to swojej mamie i teraz siedziała w tej jamie pięknie ubrana.

      16

      A w sąsiednim królestwie, niedaleko, panował król młody, co jeszcze był kawalerem. I ten król miał kucharza, a niedźwiadek do niego przychodził brać jedzenie dla swojej mamy.

      17

      A ten kucharz dawał mu chleba, okrasy, słoniny, coraz więcej i więcej, ale martwił się w końcu, że tak dużo mu ze spiżarni ubywa.

      18

      Zapytał kiedyś król młody swojego kucharza:

      19

      — A coś ty dzisiaj taki niewesoły?

      20

      — Jaśnie królu — odparł kucharz — jakże ja mam być wesoły, kiedy tu chodzi taki zwierz i każe sobie żywność oddawać, a ja przecie mam wszystko pod rachunkiem, wyliczone.

      21

      — Nie martw się, mój drogi — powiedział mu król. — Ja tu wartę wystawię i jak ten zwierz jeszcze raz przyjdzie, to każę go zabić.

      22

      No i ten młody król wystawił wartę, ale jak niedźwiadek przyszedł, to żaden żołnierz nie chciał go nawet tknąć.

      23

      Obaj królowie pojechali na polowanie: ten stary, ojciec tej córki i ten młody kawaler. Wtedy naprzeciwko młodemu królowi wyszedł niedźwiadek, a król zaraz strzelił do niego, ale nie trafił. Strzelił jeszcze raz i znowu spudłował.

      24

      — Co za przyczyna — myśli sobie król młody — że ten zwierz pięć kroków przede mną idzie, a ja go trafić nie mogę?

      25

      I tak dalej szedł za nim i strzelał, ale kule omijały zwierza, aż w końcu niedźwiadek zaprowadził młodego króla do samej jamy i powiada do niego:

      26

      — Tam jest moja mama, ty mógłbyś się z nią ożenić i zostałbyś moim ojcem.

      27

      — A co ty tam masz za mamę, co by się dla mnie na żonę nadała? — pyta król młody.

      28

      — A no podejdź i zawołaj ją, to sam zobaczysz. — mówi zwierz.

      29

      Podszedł król do samych drzwi i poprosił:

      30

      — Hej, kto tam jest, niechże wyjdzie do mnie!

      31

      I wyszła do niego prześliczna panna, że jeszcze w życiu takiej pięknej nie widział.

      32

      Tak więc król młody pojął królewnę za żonę i wyprawili wesele wspaniałe, takie, że świat się dziwował. I król stary też był gościem na tym weselu, ale kawaler nie wiedział, że z jego córką się ożenił, a ojciec królewny też nie wiedział, że to jego córka, bo jej wcale nie poznał.

      33

      Niedługo po weselisku niedźwiadek kazał młodemu królowi wypowiedzieć wojnę staremu królowi.

      34

      I wydali sobie wojnę, a niedźwiedź szedł z tym wojskiem na starego króla, aż mu całe królestwo odebrali i wygnali go.

      35

      Powiedział wtedy niedźwiedź temu królowi, co się z jego mamą ożenił:

      36

      — Teraz ty masz swoje królestwo, a ja mam swoje, po starym królu, co moim dziadkiem jest. Musisz jeszcze tylko jedną rzecz, ojcze, zrobić dla mnie. Tnij mnie trzy razy mieczem przez plecy, z całej swojej siły, najmocniej, jak tylko możesz.

      37

      — Jak to mam cię ciąć mieczem? Ja nie chcę cię ukrzywdzić! Za syna cię wziąłem! — oburzył się król.

      38

      — Nie, nie ukrzywdzisz mnie, a tylko zły czar ze mnie zdejmiesz!

      39

      I tak też król uczynił, a gdy przeciął niedźwiedzią skórę, ona na ziemię spadła i zwierz stał się człowiekiem. I obaj byli królami.

      40

      A król stary i zazdrosna królowa, jego żona, zawstydzeni, w świat sobie gdzieś poszli.

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca