Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Zygmunt Krasiński, Psalmy przyszłości, Psalm miłości
Psalm żalu → ← Psalm nadziei

Spis treści

    1. Anioł: 1
    2. Bóg: 1 2
    3. Broń: 1
    4. Car: 1
    5. Chłop: 1 2 3 4 5 6
    6. Choroba: 1
    7. Chrystus: 1
    8. Ciało: 1 2 3
    9. Cnota: 1
    10. Cud: 1
    11. Czyn: 1 2
    12. Dar: 1
    13. Droga: 1
    14. Dusza: 1 2 3
    15. Dziecko: 1
    16. Gniew: 1
    17. Grzech: 1
    18. Idealista: 1
    19. Kondycja ludzka: 1 2
    20. Konflikt: 1 2 3
    21. Konflikt wewnętrzny: 1
    22. Krew: 1
    23. Lud: 1 2 3
    24. Morderstwo: 1
    25. Naród: 1 2 3 4
    26. Niewola: 1
    27. Obraz świata: 1
    28. Odrodzenie: 1
    29. Ofiara: 1
    30. Ojczyzna: 1
    31. Państwo: 1
    32. Polak: 1 2 3 4 5 6
    33. Polityka: 1 2
    34. Polska: 1 2 3 4 5 6 7 8
    35. Przemoc: 1
    36. Religia: 1
    37. Rosja: 1 2
    38. Rosjanin: 1
    39. Samobójstwo: 1
    40. Stworzenie: 1
    41. Szatan: 1 2
    42. Szlachcic: 1 2 3 4 5 6 7 8
    43. Śmierć: 1
    44. Upiór: 1
    45. Walka: 1 2
    46. Walka klas: 1 2
    47. Wąż: 1
    48. Władza: 1
    49. Wolność: 1
    50. Wróg: 1
    51. Zbawienie: 1
    52. Zbrodnia: 1
    53. Zło: 1 2
    54. Zwierzę: 1 2

    Zygmunt KrasińskiPsalm miłości

    Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, stałem się jako miedź brząkająca albo cymbał brzmiący.
    Choćbym miał proroctwo i wiedziałbym wszystkie tajemnice i wszelką umiejętność i choćbym miał wszystką wiarę, tak, żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, nicem nie jest.

    Św. Paweł, List do Koryntian, rozdz. XIII, 1–2[1]

    1
    Przeciw piekłu podnieść kord!
    Bić szatanów czarny ród!
    Rozciąć szablą krwawy knut
    Barbarzyńskich w świecie hord!
    5
    Lecz nie nęcić polski Lud,
    By niósł Szlachcie polskiej mord!
    Marne wrzaski — próżne mowy —
    Z krwi i z błota stary świat!
    My do innych idziem lat,
    10
    Promień z Niebios spadł już nowy!
    Dziecko, Gniew, Kondycja ludzka, WolnośćGdy z kolebki duch się budzi,
    Niemowlęctwem wolnych ludzi
    Gilotyna i grabieże!
    Dzieciom luby wściekły gniew!
    15
    I w wylaną, bratnią krew
    Wierzą, ciemne, w ślepej wierze!
    Nie wolności dotąd człowiek,
    To wolności wstało zwierzę!
    Lecz czas łuskom odpaść z powiek —
    20
    Czas już przejrzeć Boga wolę!
    Czas anielski podjąć trud,
    Czas odrzucić wszelki brud,
    I tym samym znieść niewolę! —
    CzynNie jest czynem — rzeź dziecinna!
    25
    Nie jest czynem — wyniszczenie!
    Jedna prawda boska, czynna,
    To przez miłość przemienienie!
    Z Szlachtą polską — polski Lud,
    30
    Jak dwa chóry — jedno pienie! —
    Wszystko inne — złudą złud!
    Wszystko inne — plamą plam!
    I Ojczyzna tylko tam! —
    35
    Z Szlachtą polską — polski Lud.
    Dusza żywa z żywym ciałem
    Zespojone świętym szałem;
    Z tego ślubu jeden Duch,
    Wielki naród polski sam,
    40
    Jedna wola, jeden ruch,
    O! zbawienie tylko — tam! —
    Szatan, Rosjanin, Rosja, ZłoKto chce iskier z czarta kuźni,
    By przepalić czarta moc,
    Ten świat w gorszą wpycha noc,
    45
    Ten mądrości wiecznej bluźni. —
    Choćby nie był Moskal rodem,
    Ten Moskalem stał się z ducha,
    Ten mongolskich natchnień słucha —
    Moskwa-piekło mu narodem. —
    50
    Szata Polski nieskalana,
    Przenajczystsza i świetlana —
    Jak niewinność trudu trudów,
    Jako odkup wszystkich Ludów
    Dotąd w Polski grobie leży! —
    55
    Ten, kto wzniesie pierwszy rękę,
    By śnieg zetrzeć z tej odzieży,
    Kto przemieni w zbrodnią — mękę,
    Kto przekuje w nóż kajdany,
    A nie w szablę — ten przeklęty! —
    60
    Tego straszna gna pokusa —
    Ni mu rozwój światów znany —
    Ni objawion mu Duch Święty,
    Ni pamiętan duch Chrystusa! —
    On bez myśli, on bez serca —
    65
    W Boga skarbcach nic nie kupi —
    On nieszczęsny i on głupi,
    Jak kat każden i morderca!
    Przemoc, WładzaGdy zstępują w świat geniusze,
    Innym sprawę wiodą torem!
    70
    Nikt przez mordy i katusze
    Nie był wieków Dyktatorem!
    Raczej żyją niebezpiecznie,
    Raczej w końcu giną sami,
    Lecz zwycięstwo ich trwa wiecznie —
    75
    A z nich żaden się nie splami
    Terroryzmem — by do szaty
    Purpurowej brał szkarłaty
    Z braci swoich zżętej głowy —
    — Ani Cezar stary w Rzymie!
    80
    Ani Francji Cezar nowy[2]!
    Każde krwawe w dziejach imię,
    Ach! nosiła mierna dusza!
    Słaby tylko rzeź wybiera:
    Czy mu imię jest — Mariusza[3],
    85
    Czy mu imię — Robespierra[4]!
    Poprowadzi Lud do bitwy,
    Kto prowadzić Lud ten umie:
    Szlachta Polski — Rusi — Litwy!
    90
    Pierśże czyja kwitnie w blizny?
    Kto się palił wciąż ofiarą
    Na ołtarzach tej Ojczyzny?
    Kto nad Ludu błędną marą,
    Nad przepaścią ciemną jeszcze,
    95
    Skrzył się cały w żary wieszcze?
    Kto sam z władz swych się rozbierał,
    Narodowi pootwierał
    Przyszłe, wielkie bytu niwy?
    Ani kupcy — ni Żydowie —
    100
    Ani mieszczan też synowie —
    Lecz ród szlachty nieszczęśliwy! —
    Ród, co nie znał z wrogiem miru[5],
    Żniwem trupim ścinan w boju,
    Lub zapędzan do Sybiru —
    105
    Oni tylko — dotąd oni,
    Z Polską w sercu — z mieczem w dłoni —
    Dniem i nocą bez pokoju!
    Któż zachwycon zdarzeń ściekiem,
    Nie popełnił nigdy winy?
    110
    Chyba jeden — ten Jedyny,
    Co był Bogiem a Człowiekiem!
    Jakiż naród — jakiż stan —
    Wiekże jaki z czystym czołem
    Krzyknąć może: «Jam Aniołem!
    115
    Jam nie zadał drugim ran!»
    Grzech, PolitykaLecz się grzechy mazać winny,
    Gdy z grzesznika człowiek inny
    Wylatuje śród cierpienia —
    Tak jak Feniks, co się zmienia —
    120
    Nieśmiertelny — śród płomienia!
    A wyleciał ptak ten nowy,
    Syn zbudzonych z snu rozbiorem!
    Ani zasnął ojców wzorem!
    Zjeżył skrzydła — ścisnął szpony —
    125
    I w powietrzu gryzł korony,
    Berła, miecze i okowy,
    Które trzyma ptak dwugłowy!
    Braci moich ryty ślad!
    130
    Wy go słówmi nie zmażecie,
    Bo tchnie w dziejach Boży ład!
    Ich za Polskę — ścigał świat,
    Ich za Polskę — męczył kat —
    Nie od wczoraj — od lat wiela
    135
    Pierś im palił skwarny brzeg —
    Lub krył oczy wygnań śnieg
    I więziła Cytadela!
    Na alpejskich skał wyżynie,
    Po śródziemnych fal błękicie,
    140
    Na italskim Apeninie,
    Na hiszpańskich Sierrów[6] szczycie,
    Na germańskich niw równinie,
    Po moskiewskich wszystkich lodach,
    Na francuskim każdym polu,
    145
    Po wszech ziemiach — po wszech wodach,
    Sieli przyszłej Polski siew
    Boże ziarna — własną krew —
    — I wy syny tego bólu! —
    Tam Lud święty, Szlachta święta
    150
    Nie kto inny — prowadziła! —
    A ją natchnień wiodła siła;
    Bez niej dzisiaj wam by pęta
    Ducha żarły, a nie ciało —
    Bo Lud martwy sam — to mało —
    155
    Ogrom leży, a bez czucia —
    Jeszcze trzeba iskry z nieba,
    A nie z ziemi do rozkucia
    Marzącego w śnie olbrzyma —
    I bez Szlachty — Ludu nié ma!
    160
    Z życiem wiernie przechowanem
    Ona stoi na mogile,
    W której zmartwychwstańców tyle! —
    Ona Ludu dziś kapłanem!
    Dzierży w ręku moc ofiary —
    165
    Gróźb nie lęka się ni kary —
    Bo zdeptała świat wasz stary,
    Świat zawiści — mordu — ciemna —
    W którym tylko moc ujemna.
    Wie się ona przeznaczoną
    170
    Do noszenia tu korony!
    Lecz jedyną tu koroną
    Wylać Ducha na miliony!
    Ciało, Dusza, DarCiałom wszystkim rozdać chleba —
    Duszom wszystkim — myśli z nieba!
    175
    Szlachcic, Bóg, Droga, CzynNic nie spychać nigdy w dół,
    Lecz do coraz wyższych kół
    Iść przez drugich podnoszenie —
    Tak Bóg czyni we wszechświecie!
    Bo cel światów — szlachetnienie!
    180
    Wy, co wyższe zniżać chcecie,
    Patrzcie! patrzcie! — Od kamienia
    Jak stopniami Pan przemienia
    Duchy stworzeń. — Zrazu senny
    Wszczątek życia, aż powoli
    185
    Wydobędzie się z niewoli,
    — Walka trudna i trud boli —
    Lecz podnosi się kształt zmienny —
    Wreszcie przywian Duch z daleka
    Wdziewa na się pierś człowieka. —
    190
    Głaz, kwiat, zwierzę śniły z cicha —
    On ku niebu pnie już głowę —
    Do Aniołów pieśnią wzdycha
    Między gwiazdy eterowe!
    195
    Rwie się w górę z Bożej myśli!
    Z wiecznym Bogiem ten nie będzie,
    Kto inaczej świat swój kryśli!
    Kto nie zszlachcić naród cały,
    Lecz chce szlachtę zedrzeć z chwały —
    200
    Może chwilkę w gruzach siędzie,
    Braci schłopi lub obali —
    Lecz nie wzniesie Ludu daléj. —
    Bo wszechświata prawom wbrew
    Sennych zbudzi nie na ludzi —
    205
    Zbudzi sennych na zwierzęta! —
    Miasto[7] świateł wielkiej burzy
    Ujrzy ziemskiej dno kałuży
    I w niej polską, spiekłą krew!
    — To nie polskie będą święta!

    *

    210
    Powiedz orle! orle mój!
    Białoskrzydlny, niezmazany,
    Skąd tych czarnych myśli rój?
    One rosną — gdzie kajdany!
    NiewolaAch! niewola sączy jad,
    215
    Co rozkłada Duchów skład!
    Niczym Sybir — niczym knuty
    I cielesnych tortur król!
    Lecz narodu duch otruty —
    To dopiero bólów ból! —
    220
    Szatan, Ojczyzna, MorderstwoWiecznie stoi Przywłaszczyciel
    Przed wszystkich oczyma! —
    Tym, że stoi, już kusiciel:
    — Chyba Boga nié ma! —
    Sprosnościami hydnej dumy
    225
    Pomięszał rozumy!
    Rozwiązuje sam sumienia,
    Przez ogrom cierpienia!
    Sieje kłamstwo i ciemnotę,
    Zmieni zbrodnią — w cnotę!
    230
    Bohatyrów on przekaci
    Na trupach ich braci!
    On przyuczy dzieci małe
    Wierzyć w mord jak w chwałę!
    Wezmą sztylet mdłe panienki,
    235
    Jak różę do ręki!
    Powie siostra: «Bracie, weź,
    Bo zbawieniem rzeź!!»
    Oszaleją, jego szałem
    Rozwściekną — wścieklizną!
    240
    Jak on będą — piekłem całem,
    Nie niebem, ojczyzną! —
    Polska, Polak, Szlachcic, CnotaPrecz tym złudom, o ma Święta!
    Złej godziny to są mary!
    Ty zostaniesz niedotknięta!
    245
    Ty nie zbędziesz dawnej wiary,
    Że ten tylko więzy przetnie,
    Kto namaszczon cnoty znakiem;
    Że na ziemi być Polakiem
    To żyć bosko i szlachetnie!
    250
    Niechaj szepczą jezuity,
    Niechaj wrzeszczą demagogi,
    Że cel wielki a ukryty
    Odwszetecznia podłe drogi —
    Że przypadków idąc kołem,
    255
    Wolno w bagna zajść szatana!
    Potem dusza w nich skąpana
    Znów odnajdzie się aniołem —
    Że się zmaże hańby kartę!
    Że królestwo Boże z czarta —
    260
    Że wszechdobro — złego warte,
    Że wszechmiłość — zbrodni warta!
    Zwierzę, AniołPrecz tym złudom, o ma Święta!
    A otacza cię ich wiele —
    Wszystkie świata chcą zwierzęta
    265
    W zwierzę zmienić cię, Aniele!
    Polska, Chrystus, Religia, PolitykaU stóp świętych twej Golgoty
    Wszystkie złości zgromadzone!
    Wszystkie fałsze i ciemnoty —
    Wszystkie czarne wieku Duchy!
    270
    Ci z nożami — ci z łańcuchy —
    A chcą wszystkie mąk koronę
    Zwiać ci z czoła w piekieł stronę —
    Byś zmartwychwstań wielkim czynem
    Nie zabłysła Serafinem! —
    275
    By krwi twojej i łez strugi
    Nie mieszkały w przyszłym niebie!
    By się na nic nie przydało
    Chrystusowe w tobie ciało,
    Umęczone po raz drugi!
    280
    By z najdroższej Panu — z ciebie,
    Pozostała w dziejach świata
    Jakaś brudna tylko szata —
    By ty znikła — ty, zbawczyni,
    Córko Boża, ty — daremno —
    285
    I w sławiańskich niw pustyni
    Już na wieki było ciemno! —
    Jakież straszne ich postaci,
    Tych kuszących bezbożników!
    Tysiącami wściekłych ryków
    290
    Proszą ciebie o mord braci!
    Inni każą w imię Cara
    Wierzyć tobie — żeś ty mara!
    Kościotrupie u nich lice —
    UpiórBoże! Boże! — to upiory
    295
    Z smętarzowej[8] wyszłe nory! —
    Wąż, WrógW oczach żądła — nie zrzenice —
    Pod żebrami serca nié ma —
    W miejscu serca wąż się zżyma
    I wyłażą z piersi gady,
    300
    Wszystkie hańby — wszystkie zdrady —
    Obrzydliwym gnąc się ruchem,
    Każda wije się łańcuchem,
    Z drugą wiąże się w przestrzeni!
    Już się coraz bardziej zbliża
    305
    Tłum plugawy ten do ciebie!
    Łańcuchami żmij złączeni,
    Do twojego idą krzyża,
    Co na wzgórzu, w czystym niebie.
    Już stanęli — wznoszą głowę —
    310
    Plwają śliny swe nieczyste
    Na twe ciało promieniste,
    Zarzucają z wężów wieńce
    Na przebite twoje ręce,
    Na twe stopy marmurowe!
    315
    Oni ciebie by rozdarli,
    Ciebie przyszłą — ci z przeszłości —
    Ciebie żywą — ci umarli,
    Co nie wejdą do twych włości! —

    *

    Polsko moja! Polsko święta!
    320
    Nad zwycięstwa stoisz progiem;
    Kres to męki twój ostatni!
    Niechaj tylko uwydatni,
    Żeś wszechzłego wiecznym wrogiem!
    Potem prysną śmierci pęta
    325
    I ty będziesz wniebowzięta,
    Bo aż w śmierci byłaś z Bogiem!
    Gdy ostatnia chwila
    Zgon w życie przesila,
    Najsroższy bój!
    330
    Szloch zwątpień — jęk skargi
    Jęczą mrące wargi —
    O! Boże mój! —
    W męczeńskiej twej sile
    Pokonaj tę chwilę,
    335
    Ten zwycięż ból —
    A wstaniesz na nowo,
    A wstaniesz Królową
    Sławiańskich pól! —
    Moskiewskie mamidła
    340
    Obietnice, sidła
    Nie zwodzą już!
    Dziesięć Ludów czeka
    Na myśl — lub człowieka —
    Myśl twoja — tuż! —
    345
    Z własną krwią u łona,
    Przed Bogiem stań!
    By wziął cię z kolei
    W poczet swych idei,
    350
    Tych świata pań! —
    Dwóch bójką wiar —
    — Ty i Car. —
    Car, życia trąd —
    355
    Ty, życia prąd,
    Ty, życia dar!
    Niech miłośnie
    Jak ku wiośnie
    W twą patrzą twarz!
    360
    Bądź mistrzynią,
    Co krzywości
    Świata prości;
    Przewodczynią
    Wszechmiłości!
    365
    Grzech wszelki maż —
    Łzę wszelką susz —
    Depcz ziemski szał —
    Rządź światem dusz,
    Gardź państwem ciał. —
    370
    Nieś dech Pana,
    Nieskalana
    Żadnym kałem[9]!
    Ludy z trzody
    Stwórz w narody:
    375
    Stań nad niemi
    Ich na ziemi
    Ideałem!
    Szlachcic, Chłop, Polak, Broń, ZłoPrzeciw piekłu podnieść kord[10]!
    Bić szatanów czarny ród!
    380
    Rozciąć szablą krwawą knut
    Barbarzyńskich w świecie hord!
    Lecz nie nęcić polski Lud,
    By niósł Szlachcie polskiej mord!
    Jedno tylko, ach! zbawienie,
    385
    Jeden tylko — jeden cud:
    Z szlachtą polską — polski Lud,
    Jak dwa chóry — jedno pienie! —
    Polska, Zbrodnia, OdrodzenieHajdamackie[11] rzućcie noże
    I oszczerstwa, i bluźnierstwa!
    390
    By Carycy w grobie kości
    Nie skleiły się z radości,
    Trup nie parsknął w śmiech szyderstwa!
    Hajdamackie rzućcie noże,
    By nie klęły na was wieki,
    395
    Że cel wieków — znów daleki!
    Żeście w dumie — żeście w szale
    Przewrócili losów szale
    I rozbili się na skale,
    Kędy wiecznie się wyrodni
    400
    Rozbić muszą — bo na zbrodni! —
    Hajdamackie rzućcie noże,
    Jeśli w głębi serca wiecie,
    Że w planety[12] tego dzieje
    Pan wciąż z niebios myśl swą sieje.
    405
    — Nie przypadek rządzi w świecie —
    Nikt nie stawia gmachu z błota
    I najwyższy rozum — cnota! —
    Hajdamackie rzućcie noże!
    Bo gdy miną fale godzin,
    410
    Co nas dzielą od odrodzin,
    Będzie Polska zmartwychwstała
    Wszystkich zbójców przeklinała!
    — Tamci lepsi — i mniej śmieli,
    Skradli ziemię — czci nie tknęli,
    415
    Sławy wieków nie zatarli!
    Niech głos Ludów to opowie!
    My jaśnieli, choć umarli,
    Jako jaśnią aniołowie!
    Chłop, Państwo, PolskaHajdamackie rzućcie noże!
    420
    A gdy zagrzmi — o żniw porze,
    Wtedy naprzód — w imię Boże!
    Bierzcie szable — sierpy — kosy —
    Dać żniwiarzom wszystkim grunt —
    Rozpłomienić święty bunt.
    425
    Lecieć będą, lecieć kłosy,
    Ziemię zbroczy gęsty wróg,
    Twierdz i więzień prysną mury —
    Duchem zatlon, ogrom zgorze
    Jak suchego siana stóg!
    430
    A patrzący wiecznie z góry
    Nie odwróci twarzy Bóg!

    Przypisy

    [1]

    Choćbym mówił językami (…) — we współczesnym tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym” 1 Kor 13, 1–2. [przypis edytorski]

    [2]

    Francji Cezar nowy — Napoleon Bonaparte, który podobnie jak Gajusz Juliusz Cezar w staroż. Rzymie zyskał wysoką pozycję jako dowódca wojskowy w republikańskim państwie, a następnie przejął pełnię władzy; po przejęciu władzy dyktatorskiej Napoleon w 1804 koronował się na cesarza Francuzów. [przypis edytorski]

    [3]

    Mariusz, właśc. Gajusz Mariusz (156–86 p.n.e.) — rzymski wódz i mąż stanu, przywódca stronnictwa ludowego (popularów), krewny Gajusza Juliusza Cezara; siedmiokrotny konsul, zwyciężył Jugurtę, Teutonów i Cymbrów, zreformował armię rzymską, m.in. dopuścił do służby wojskowej proletariuszy, wyposażając ich na koszt państwa i zapewniając im niewielki żołd, co nadało wojsku charakter zawodowy i silniej związało je z wodzem; jego konflikt z Lucjuszem Korneliuszem Sullą w 88 p.n.e., wkroczenie Sulli z wojskiem do Rzymu i wymordowanie przeciwników, a następnie zbrojne opanowanie miasta przez Cynnę i Mariusza i kolejne czystki zapoczątkowały serię wojen domowych, które ostatecznie doprowadziły do upadku systemu republikańskiego. [przypis edytorski]

    [4]

    Robespierre, Maximilien de (1758–1794) — jeden z przywódców Rewolucji Francuskiej, czołowa postać klubu jakobinów; Robespierre'a zwykło się uznawać za symbol krwawego terroru i dyktatury rewolucyjnej. [przypis edytorski]

    [5]

    mir (daw.) — pokój. [przypis edytorski]

    [6]

    sierra (hiszp.) — łańcuch górski. [przypis edytorski]

    [7]

    miasto (daw.) — tu: zamiast, miast. [przypis edytorski]

    [8]

    smętarzowej — w oprac. P. Hertza: cmentarzowej. [przypis edytorski]

    [9]

    kał (daw.) — błoto, nieczystości. [przypis edytorski]

    [10]

    kord (daw.) — pierwotnie krótki miecz a. długi nóż, ogólnie: broń sieczna. [przypis edytorski]

    [11]

    hajdamacki — przym. od rzecz. hajdamaka: buntownik, uczestnik któregoś z powstań chłopskich na Ukrainie w latach 1730–1770. W polskiej literaturze: rozbójnik, okrutnik; w tradycji ukraińskiej: bojownik o wolność, bohater narodowy. [przypis edytorski]

    [12]

    planety tego (daw., r.m.) — dziś popr. D. lp: planety tej (r.ż.). [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca