Maria Rodziewiczówna
Macierz
— Nie wiem ci ja, jako innym jest! Mnie się zda, że mi to dziecko będzie...
— Nie wiem ci ja, jako innym jest! Mnie się zda, że mi to dziecko będzie...
Szła nocami, w słocie i mgle jesiennej, bardzo się kwapiąc, bo ledwie parę rubli miała...
Nie rzeknie mu tam nikt na matkę, że łajdaczka, nie nazwie go nikt bękartem, nie...
— Ale każdego matka rodzi i miłuje, a kto ją straci, wspomina żałośnie, a słodko, a...
Jeśliście źli, gorze wam, nie mnie. Jaśka mego miłujecie, matką was zwać będę, nie Złydnią...
Motywem tym zaznaczamy fragmenty mówiące o przeświadczeniach na temat powinności związanych z rolą matki. Często są to stereotypy, mówiące o rozmaitych instynktach koniecznie ujawniających się u matki w odniesieniu do jej dziecka — instynktach związanych przede wszystkim z opiekuńczością, czuwaniem nad rozwojem, bytem i losem dziecka. Szczególnym przykładem może być tu pani Rollison z Mickiewiczowskich Dziadów, która, pozbawiona wzroku, kieruje się przeczuciem oraz potrafi innymi zmysłami odnaleźć swojego syna (np. odróżnia jego krzyk spośród innych głosów cierpiących więźniów).