Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Cześć ludzie!

Tu Patyczak, Brudne Dzieci Sida! Lubię biegać, lubię grać, ale czytać wprost uwielbiam. Dlatego wspieram skromnym, ale za to regularnym comiesięcznym zleceniem stałym Fundację Wolne Lektury. Napisałem nawet wiersz:

Czy wolisz czytać w domu, czy na łonie natury,
Zapraszam! Wspierajmy razem Fundację Wolne Lektury!

Wspieram Wolne Lektury!
Szacowany czas do końca: -
Henryk Sienkiewicz, U bramy raju

Spis treści

      Henryk SienkiewiczU bramy raju

      1

      Puk, puk!

      2

      — Otwórz, święty Pietrze!

      3

      — Kto tam?

      4

      — Ja, Miłość.

      5

      — Jaka miłość?

      6

      — Chrześcijańska.

      7

      Święty Piotr uchylił nieco podwoi[1], ale całkiem ich nie otworzył, gdyż doświadczenie nauczyło go wielkiej ostrożności. Więc przez szparkę tylko zapytał:

      8

      — A ty tu czego chcesz?

      9

      — Schronienia.

      10

      — Jak to, schronienia?

      11

      — Bo nie mam się gdzie podziać.

      12

      — A przecie kazano ci mieszkać na ziemi.

      13

      — Ale ludzie mnie wypędzili.

      14

      — Bójże się Boga! Więc dla kilku złych ludzi wyrzekłaś się swojej świętej służby i swego posłannictwa?

      15

      — Mnie nie kilku ludzi wypędziło, ale wszystkie narody ziemskie.

      16

      Święty Piotr roztworzył całkiem drzwi, wyszedł na zewnątrz Raju i siadł przed bramą na kamieniu.

      17

      — Cóż się stało? — zapytał z niepokojem. — O! ale widzę, że nie przyszłaś tu sama. Kogoż to z sobą prowadzisz?

      18

      — To moje córki: Sprawiedliwość, Litość i Prawda.

      19

      — Wypędzono je także?

      20

      — Tak. Nie ma już dla nas miejsca między narodami ziemi.

      21

      — Ciągle mówisz o narodach ziemi, ale się przecie zastanów. Ludzie zawsze grzeszyli przeciw tobie, narody zawsze wiodły z sobą wojny okrutne, a jednak nie uciekłaś od nich.

      22

      — Ludzie grzeszyli i narody wiodły wojny okrutne, ale w głębi serc miały wiarę i przekonanie, że to ja powinnam być podstawą życia. Teraz ta wiara wypaliła się do cna. Nie zostało z niej ani śladu, święty Pietrze, i dlatego naprawdę ja już nie mam nic do roboty na ziemi.

      23

      — Skądże to poszło? — zapytał święty Piotr.

      24

      Miłość Chrześcijańska wyciągnęła ramię ku dołowi, kędy[2] w otchłaniach przestrzeni widać była wirującą kulę ziemską, i, ukazawszy na niej palcem ciemną plamę, odrzekła:

      25

      — Stamtąd.

      26

      Święty Piotr utkwił oczy w ową ciemną plamę, patrzył długo i wreszcie rzekł:

      27

      — Widzę… Miasto, a w nim i naokół mnóstwo pomników…

      28

      — Pomników tego, któremu na imię było: Nienawiść.

      29

      — Tak… Poznaję… To on… i rozumiem.

      30

      — Więc puść mnie. Święty Kluczniku.

      31

      — Zaraz. Tylko powiedz mi jeszcze, czy nie próbowałaś pójść gdzie indziej?

      32

      — Poszłam na Zachód, ale tam cały kraj w stronnictwach i nawet bracia braci tak nienawidzą, że zupełnie nie było dla mnie miejsca.

      33

      — Mogłaś pójść jeszcze dalej — za morza.

      34

      — Nie miałam pieniędzy.

      35

      — No, a w drugą stronę od Miasta Nienawiści?

      36

      — Nie miałam… paszportu.

      37

      — Nigdzie nie mogłaś?

      38

      — Nigdzie.

      39

      — Więc gdyby nasz Pan Ukrzyżowany chciał znowu zstąpić na ziemię?. ..

      40

      — Och, święty Pietrze, nie puszczono by Go lub wyszydzono.

      41

      Nastała chwila milczenia, po czym Apostoł podniósł głowę, spojrzał ze smutnym zdziwieniem na Miłość Chrześcijańską i zapytał:

      42

      — Ale powiedz mi wreszcie, co im zastąpi Jego naukę i ciebie?

      43

      A ona odrzekła:

      44

      — Powiadają, że rynki zbytu.

      Przypisy

      [1]

      podwoje — drzwi, wrota. [przypis edytorski]

      [2]

      kędy (daw.) — gdzie. [przypis edytorski]

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca