1
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy »do ludności«, »do żołnierzy«
Na alarm czarny druk uderzy
5I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
10Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić »historyczną racją«
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
15O bohaterach i ofiarach;
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę — bić się trzeba;
20
Wrzask liter z pierwszych stron dzienników
A stado dzikich bab — kwiatami
Obrzucać zacznie »żołnierzyków«. —
— O przyjacielu nieuczony,
25Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z panami brzuchatemi;
Gdy ci wołają: »Broń na ramię!«,
30Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje
[2],
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
35Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj, broniąc swej krwawicy:
40»Bujać — to my, panowie szlachta!«