Konstanty Ildefons Gałczyński
Walizka
wchodzi bez pukania z olbrzymim listem telegraficznym; obejmuje okiem całe towarzystwo; smutno kiwa głową.
Obywatelstwo...
Obywatelstwo...
Wierzcie mi, moi drodzy, aż dziw bierze, gdy się widzi, jak ludzie znoszą złe wieści...
Wszystkim uczyniło się czarno przed oczami, bo wieści były czarne. Nie śpiewały graniem srebrnych trąb...