Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Cześć ludzie!

Tu Patyczak, Brudne Dzieci Sida! Lubię biegać, lubię grać, ale czytać wprost uwielbiam. Dlatego wspieram skromnym, ale za to regularnym comiesięcznym zleceniem stałym Fundację Wolne Lektury. Napisałem nawet wiersz:

Czy wolisz czytać w domu, czy na łonie natury,
Zapraszam! Wspierajmy razem Fundację Wolne Lektury!

Wspieram Wolne Lektury!
Szacowany czas do końca: -
Bożena Keff, Nie jest gotowy, Sen o znaczeniu snów, Studnia czasu
Hermafrodyty → ← Bibliotekarka

Spis treści

      Bożena KeffNie jest gotowyStudnia czasu

      1

      Powierzono mi małą dziewczynkę; podobnie jak ja ma kręcone włosy i w jakiś podobny do mnie sposób jest ruchliwa. Bardzo szybko biega po podwórku, co mnie trochę niepokoi, bo powinnam ją mieć na oku. Dziewczynka biegnie, mija piaskownicę — i nagle gdzieś ginie.

      2

      Jakby się zapadła pod ziemię.

      3

      Rozglądam się wkoło: nie, nie widzę jej nigdzie. Idę w stronę tego miejsca, gdzie znikła.

      4

      To betonowy walec wpuszczony w ziemię jak krótka studnia. W niej — schody. I nic więcej. W ścianach nic nie ma. Na dole nic nie ma. Schodzę powoli schodami, nasłuchując uważnie: pusto, beton schodów, beton ścian. Półmrok. Jakiś poruszający się cień. To mój.

      5

      Szare ściany, gładkie; nic tu nie ma. Nic nie ma, ale jestem napięta, boję się. Gdzieś pomiędzy wyobraźnią a żołądkiem przelatuje z nagła dziwny kształt: jakieś skrzydła, ogon, płomienie. Smok? Ale to jakieś banalne miejsce, pozostałość po robotach ziemnych.

      6

      Staję na ostatnim schodku — i nie mam odwagi postawić nogi na ziemi.

      7

      Zawracam na górę. Nie jestem z siebie zadowolona.

      8

      Wychodzę na podwórko: jak jasno! Po przeciwnej stronie ulicy widać miejski park, strefy słońca i lekko poruszające się od wiatru obszary zielonego cienia. Żółto kwitnące krzaki. Przyglądam się uważnie, czy nie widać gdzieś dziewczynki. Nie, nie widzę. I coś mi mówi, że jej tam nie ma. Coś mi mówi, że nigdzie jej nie ma.

      9

      Przed domem na ławce siedzi młody konserwatysta, blondyn w szarym garniturze z dobrze dobranym krawatem, o raczej miłej twarzy, na której ma dziwną łagodność bez cienia wyrozumiałości. Potępia mnie za to, że nie dopilnowałam dziewczynki. Słyszę jak mówi do kogoś o mnie, że nie jestem dociekliwa:

      10

      — Myśli, że wystarczy szukać byle jak, tak tylko, po wierzchu.

      11

      Dławię się z obrazy, jestem oburzona — ale pod tym tłucze się niepokój; nie o to chodzi, żebym czuła się winna. Rzecz w tym, że coś jest — otchłanne czy płytkie, niezwykłe czy banalne, ale jest. Niekoniecznie chodzi o smoka jako o smoka. Ale nie jest tak, żeby go w ogóle nie było.

      1998

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca