Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Jacob i Wilhelm Grimm, Król Drozdobrody

Spis treści

    1. Bieda: 1 2
    2. Córka: 1
    3. Drwina: 1
    4. Duma: 1 2
    5. Głód: 1
    6. Hańba: 1
    7. Król: 1
    8. Miłość: 1
    9. Praca: 1
    10. Pycha: 1
    11. Ślub: 1
    12. Śmiech: 1 2
    13. Wesele: 1
    14. Wstyd: 1
    15. Zabawa: 1
    16. Żebrak: 1

    Jacob i Wilhelm GrimmKról Drozdobrodytłum. Bolesław Londyński

    1

    Król, Córka, DumaPewien król miał córkę nadzwyczajnej urody, ale tak dumną i zarozumiałą, że żaden konkurent[1] nie trafiał jej do gustu. Odpalała[2] jednego po drugim i jeszcze kpiła sobie z każdego.

    2

    ZabawaPewnego razu, kazał król urządzić wielki festyn i zaprosił na tę uroczystość z bliska i z daleka mężczyzn, pragnących się ożenić. Zostali oni uporządkowani według godności i stanu; naprzód stali królowie, potem książęta, hrabiowie i rycerze, a w końcu szlachta.

    3

    Teraz wzdłuż tych szeregów poprowadzono córę królewską, ale każdemu miała coś do zarzucenia.

    4

    DrwinaO jednym rycerzu ozwała się[3] w ten sposób: „Ten za gruby troszeczkę, przypomina mi beczkę”; Drugi wydał jej się za długi: „Długi chwiejnym bywa, za często się kiwa”; Trzeci był za krótki: „Krótki a gruby nie doda chluby”. Czwarty za blady: „Temu do śmierci brak tylko ćwierci”. Piąty za czerwony: „Ten czerwoniutki jak krasnoludki”. Szósty był nie dość prosty: „Ach jakże krzywy, kosztur[4] prawdziwy”. I tak każdemu miała coś do zarzucenia. Nade wszystko jednak żartowała sobie z pewnego króla, który stał na samym przodzie i miał podbródek nieco zbyt wydatny.

    5

    — Ach — zawołała — u tego broda ma czub, jak drozda dziób.

    6

    Ucieszne to porównanie obiegło wszystkich dokoła i odtąd z owym królem zrósł się przydomek „Drozdobrody”.

    7

    Ale stary król, spostrzegłszy, że córka wszystkich sobie lekceważy i ze wszystkich zebranych tam konkurentów jawnie szydzi, wpadł w złość i poprzysiągł, że wyda ją za pierwszego lepszego żebraka, który stanie przed jego drzwiami.

    8

    W kilka dni potem zaczął pewien muzykant śpiewać pod oknami, żeby sobie zarobić na kawałek chleba. Gdy król go usłyszał rzecze:

    9

    — Wprowadźcie go tutaj!

    10

    ŻebrakGrajek wszedł w swoim brudnym ubraniu, zaśpiewał przed królem i jego córką i poprosił o skromny datek.

    11

    A na to król:

    12

    — Twój śpiew bardzo mi się podobał i to tak dalece, że chcę ci dać swoją córkę za żonę.

    13

    Królewna przestraszyła się, ale król oświadczył:

    14

    — Przysięgłem wydać cię za pierwszego żebraka, który zwróci się do mnie o jałmużnę i słowa mego dotrzymam.

    15

    ŚlubNie pomogły żadne wykręty, sprowadzono księdza i królewna musiała niezwłocznie wziąć ślub z grajkiem.

    16

    Gdy się to stało, król rzekł:

    17

    — Teraz nie wypada, żebyś ty, jako żona żebraka, pozostawała nadal w moim pałacu; możesz więc sobie odejść ze swym mężem.

    18

    Grajek wyprowadził ją z pałacu pod rękę i musiała z nim odejść piechotą.

    19

    Gdy przybyli do wielkiego lasu, pani grajkowa zapytała:

    — Czyjaż to puszcza tak pełna kras[5]?
    — Drozdobrodego króla to las.
    Nie było gardzić, byłby twój…
    — Ach, Boże mój!
    — O jak wspaniałe miałabym gody[6],
    Gdyby był moim król Drozdobrody.
    20

    Następnie przyszli na łąkę, a ona znów rzecze:

    — Czyjeż te łąki, zielony łan?
    — Król Drozdobrody tej łąki pan.
    Nie było gardzić, byłby twój,
    — Ach, Boże mój!
    — O jak wspaniałe miałabym gody,
    Gdyby był moim król Drozdobrody.
    21

    W końcu przyszli do dużego miasta pyta królewna.

    — Czyjże ten piękny wielki gród?
    — Drozdobrodego króla to lud.
    Nie było gardzić, byłby twój.
    — Ach Boże mój!
    — O jak wspaniałe miałabym gody,
    Gdyby był moim król Drozdobrody.
    22

    — Tak, ale mi się to wcale nie podoba — rzekł grajek — że ciągle wzdychasz do innego męża. Czy nie jestem dość dobrym dla ciebie?

    23

    Przyszli nareszcie do maleńkiej chatki, a ona pyta:

    — Czyja to chatka uboga tak,
    Czy w niej prócz nędzy wszystkiego brak?
    24

    A grajek na to:

    25

    — To mój i twój dom, w którym mieszkać mamy razem.

    26

    Musiała się schylić, żeby wejść przez drzwi niskie.

    27

    — Gdzie służba? — spytała córka królewska.

    28

    — Co? służba? — odparł żebrak. — Musisz sama wykonywać to, co byś pragnęła, żeby ci robili inni. Roznieć ogień i nastaw wodę, bo musisz mi jeść przygotować. Jestem bardzo zmęczony.

    29

    A córka królewska nie miała pojęcia o rozpaleniu ognia ani o gotowaniu i grajek musiał sam dobrze się narobić. Gdy młodzi małżonkowie spożyli skromną wieczerzę, poszli spać, ale już raniutko mąż kazał żonie wstać i zabrać się do roboty przy gospodarstwie.

    30

    Bieda, GłódPrzez kilka dni żyli w ten sposób, biedując, aż w końcu przejedli wszystko.

    31

    Wtedy mąż rzecze:

    32

    -Praca– Kobieto, tak dłużej być nie może, żebyśmy żyli w próżniactwie i nic nie zarabiali. Ty zajmiesz się wyplataniem koszów.

    33

    Zgodziła się, ale twarde patyki pokrwawiły jej delikatne ręce.

    34

    — Widzę, że ci to nie idzie — rzekł mąż. Weź się do kądzieli[7], może to potrafisz lepiej.

    35

    Usiadła i zaczęła prząść, ale cienkie nici poprzecinały jej delikatne palce, aż krew z nich wystąpiła.

    36

    — Sama widzisz — rzekł mąż — iż nie nadajesz się do żadnej pracy. Zły interes zrobiłem na tobie. Spróbuję teraz handlu garnkami i naczyniami z gliny. Siądziesz na targu i będziemy towaru pilnować.

    37

    Hańba, Śmiech— Ach — pomyślała sobie — jeżeli na targ przyjdą ludzie z państwa mojego ojca i spostrzegą, że ja tam siedzę i handluję garnkami, jakże sobie kpić ze mnie będą.

    38

    Ale nic nie pomogło, musiała się poddać, o ile nie chciała z głodu umrzeć. Za pierwszym razem poszło dobrze, mężczyźni kupowali u niej, bo była ładna i płacili, ile zażądała; byli nawet tacy, co dawali jej pieniądze i towaru wcale nie brali.

    39

    Teraz więc żyli z zarobku, ile go starczyło, a potem znów mąż zgromadził masę nowych naczyń. Żona rozstawiła w jednym z rogów rynku swój towar i rozpoczęła handel. Aż oto zjawił się nagle pijany huzar i wpadł prosto na garnki, że tylko skorupy zostały. Ona zaczęła płakać i nie wiedziała, co począć ze strachu.

    40

    — Ach na co mi to przyszło, zawołała. Ach co też mój mąż powie!

    41

    Pobiegła do domu i opowiedziała o nieszczęściu, jakie ją spotkało.

    42

    — A któż siada na rogu placu z kuchennymi naczyniami? — rzekł mąż. Przestań płakać. Widzę, że nie jesteś zdatna do żadnej roboty. Toteż byłem w zamku naszego króla, pytając go, czy nie potrzebuje dziewki[8] do kuchni i przyrzekł, że cię przyjmie. Za to dostaniesz całkowity posiłek dzienny.

    43

    I oto córka królewska zeszła na pomywaczkę, musiała wysługiwać się kucharzowi i spełniać najordynarniejsze[9] roboty. W każdej z bocznych kieszeni miała garnuszek i przynosiła do domu resztki jedzenia i żywili się tym oboje.

    44

    Wesele, Duma, BiedaPewnego razu miało się odbyć wesele królewskiego syna. Biedna kobieta weszła na górę i stanęła przy drzwiach, żeby się przyjrzeć uroczystości. Gdy zapalono światło i goście zaczęli wchodzić, a wszystko tchnęło zbytkiem i okazałością, wtedy ze ściśniętym sercem pomyślała o swym własnym losie i przeklinała swoją dumę i zarozumiałość, dzięki którym została tak poniżoną i tak wielkiej zaznała nędzy. Z wykwintnych potraw, które tam wnoszono, służba rzucała jej kiedy niekiedy jakiś odpadek, a ona wkładała go do swoich garnuszków dla odniesienia do domu.

    45

    Aż oto wystąpił syn króla ubrany w jedwabie i aksamity, na szyi miał złoty łańcuch, a gdy ujrzał w drzwiach piękną kobietę, porwał ją szybko za rękę i chciał z nią tańczyć, ale ona opierała się przestraszona, spostrzegła bowiem, że to był król Drozdobrody, który starał się o nią, i którego ona odrzuciła z szyderstwem. Opór jej nie przydał się na nic, Drozdobrody wciągnął ją do sali, garnki wypadały jej z kieszeni, zupa się wylała, a reszta jedzenia znalazła się na ziemi.

    46

    Śmiech, WstydGdy goście to zobaczyli, powstał śmiech ogólny i żarty, ona zaś była tak zawstydzona, że wolałaby być o tysiąc mil pod ziemią.

    47

    Wpadła we drzwi wejściowe i chciała uciec, ale na schodach dogonił ją jakiś mężczyzna i przyprowadził z powrotem. Spostrzegła, że był to król Drozdobrody.

    48

    On zaś rzekł do niej:

    49

    — Nie lękaj się, ja jestem grajkiem, który żył z tobą w nędznej chatce. Jestem jedną i tą samą osobą.

    50

    Miłość, PychaPrzez miłość dla ciebie grałem tę komedię, a huzar, który ci potłukł garnki na targu, to także ja. To wszystko było zrobione dla przełamania twej pychy i ukarania cię za twą zarozumiałość, dzięki którym zadrwiłaś sobie ze mnie.

    51

    Wtedy ona zapłakała rzewnie[10] i rzekła:

    52

    — Byłam wielce nierozumną i nie jestem godna być twoją małżonką.

    53

    Ale on odparł:

    54

    — Pociesz się, złe czasy minęły, teraz wyprawiamy sobie wesele nasze.

    55

    Po chwili podeszły garderobiane i ubrały ją w najwspanialsze suknie, a ojciec jej i cały dwór składali jej życzenia szczęścia z powodu zaślubin z królem Drozdobrodym — i dopiero teraz nastąpiła prawdziwa radość.

    56

    I ja, i ty, czytelniku, chcielibyśmy tam być, czy nie prawda?

    Przypisy

    [1]

    konkurent — mężczyzna starający się o rękę kobiety. [przypis edytorski]

    [2]

    odpalać — tu: odrzucać. [przypis edytorski]

    [3]

    ozwać się — dziś: powiedzieć. [przypis edytorski]

    [4]

    kosztur a. kostur — kij używany do podpierania się, często krzywy i sękaty. [przypis edytorski]

    [5]

    krasa — piękność. [przypis edytorski]

    [6]

    gody (daw.) — wesele. [przypis edytorski]

    [7]

    kądziel — pęk włókien do przędzenia. [przypis edytorski]

    [8]

    dziewka — tu: służąca. [przypis edytorski]

    [9]

    ordynarny — tu: pospolity. [przypis edytorski]

    [10]

    rzewnie — smutno. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca