Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Cześć ludzie!

Tu Patyczak, Brudne Dzieci Sida! Lubię biegać, lubię grać, ale czytać wprost uwielbiam. Dlatego wspieram skromnym, ale za to regularnym comiesięcznym zleceniem stałym Fundację Wolne Lektury. Napisałem nawet wiersz:

Czy wolisz czytać w domu, czy na łonie natury,
Zapraszam! Wspierajmy razem Fundację Wolne Lektury!

Wspieram Wolne Lektury!
Szacowany czas do końca: -
Tadeusz Miciński, W mroku gwiazd, Noce polarne, Głębiny duch
Nokturn → ← (W mem sercu baśni...)

Spis treści

      Tadeusz MicińskiNoce polarneGłębiny duch

      1
      W żelaznych trumnach króle Tatry.
      Noc — wicher i warczenie chmur.
      Noc — głębia i błyskanie watry.
      Z topieli pełznie okrwawiony Mór.
      5
      Na głębię! na głębię!
      na serce morza pośród gór —
      wśród skał lodowo-śnieżnych
      wirują myśli jastrzębie —
      duch rwie się do bezbrzeżnych
      10
      krain.
      Odbijam tratwę w mrok i patrzę w śmierci jamę
      i tworzę nową pieśń, jak Jubalkain —
      olbrzymów pieśń — umarłych bogów dramę —
      olbrzymów pieśń — Wöluspa i Szachname.
      15
      Wichry! śnieżyce! mych szałów tabuny!
      przepaście! bory! słuchacze mych dum!
      w zatorach zemsty law kipiących szum —
      serc potrzaskanych tajemnicze runy —
      księżyce, gwiazdy — me bracia — me struny!
      20
      Azalim skald? posiadłem dar cierpienia.
      Azalim król? któż większe ma przestworza?
      tak Atlantyda rzucona w głąb morza
      tysiącem kolumn błyszczy się i spienia.
      Znam bogów brzask: zielone oceany,
      25
      w płomieniach zorzy lodowe katedry,
      ryk mastodontów, paroście i cedry,
      harf złotośpiewnych mistyczne peany
      i demiurgów orszak zadumany.
      Ponad górami, niby księżyc w pełni,
      30
      snuje me serce czarodziejską przęśl —
      fiołkowy obłok u stóp mych się wełni —
      a jezior szklanych zatopiona gęśl
      gra wizye gwiazd —
      — ja z uchylonej trumny
      35
      słucham — a wokół się walą kolumny —
      i ziemia drży podemną — i drży serce moje,
      jak posąg, w miażdżonej świątyni —
      a w chmurach pędzą skrwawieni heroje,
      pytając mię o znak: śmierć na pustyni!
      40
      Nad górą świata, nad głębiami szczytów,
      słyszę jęk matki, co mi serce rwie —
      rzucam w jej łono pył aerolitów —
      rzuciłbym słońce — lecz się łzami mglę.

      Z czarnych kryształów mój pałac — w gryfy lemury rżnięty —
      45
      gwiazdy przez witraż świecą zamarznięty.
      Perły posadzką, w koralach namioty —
      huczą nademną gdzieś przeznaczeń młoty.
      Myśl moja rzeźbi posągowe mary
      [na Jowiszowem czole stygmat kary].
      50
      Po salach błądzę jako lew skrzydlaty,
      [echem grobowym wtórzą kazamaty].
      W melodyach ciszy nie zadrga zasłona
      [w trumnie z ołowiu ktoś jęczy i kona].
      Mrok zimny pluszcze w śpiżowe podwoje
      55
      [gwiazdy migocą w zmarzłe serce moje].
      Zgrzytnęły dźwierze — pleśń i katakumba —
      pochodnia krwawi napis: in haec tumba.
      Wyrazy milkną, lecz połysk przelśniewa —
      w trumnie z ołowiu głos żałobny śpiewa.
      60
      Chyłkiem się wije cień zamaskowany —
      idę rozpacznie do ostatniej ściany.
      Dotknąłem gwoździa — nisze się ozwarły —
      padłem na progu, jak człowiek umarły.
      Nieznana ręka podjęła mię z prochu —
      65
      widzę grób — lampę konającą w lochu.
      Na stopniach klękam sarkofagu —
      od blasków się źrenica mruży —
      jak dwa płomyki białej róży
      świecą dwie ręce zapalone —
      70
      dwie żywe ręce — jak przy Magu —
      me serce żywcem pogrzebione.
      I zaszlochały łzy w głębinie,
      zamigotały skrzydła zmięte —
      aniołów grają chóry święte —
      75
      w różanych widzę mgłach świątynię —
      ale me serce już pęknięte —
      już go tym rajem nie upoję —
      anioły lecą ze mną w boje.
      Precz! — i wydarłem złote miecze —
      80
      od przepaści moich progu
      wara wam — i wara Bogu!
      oto me serce człowiecze —
      rubinowa tajemnica —
      oto je rzucam w odmęty!
      85
      — — — — — — — — —
      Jak czarna lecę błyskawica,
      nad przepaściami słychać me tętenty.
      A za mną śpiewa borów chór
      i łkają dzwony zatopionych miast —
      90
      krwawi się serce morza pośród gór —
      konają tęcze zdruzgotanych gwiazd —
      hurra — tytany! w ręku piorun siny —
      ten świat roztrącić — w głębiny! w głębiny!
      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca