Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Jacob i Wilhelm Grimm, Zając i jeż

Spis treści

    1. Drwina: 1
    2. Duma: 1
    3. Krew: 1
    4. Podstęp: 1
    5. Śmiech: 1
    6. Śmierć: 1
    7. Zakład: 1
    8. Zwierzęta: 1

    Jacob i Wilhelm GrimmZając i jeżtłum. Bolesław Londyński

    1

    Powiastka ta wydać się może trochę nieprawdopodobną, a jednak jest prawdziwą, a mój dziadek, któremu ją zawdzięczam, zwykł był mawiać, jeżeli coś opowiadał z przejęciem:

    2

    — Prawdziwą musi być, mój drogi, bo inaczej nie mógłbym wam jej powtarzać.

    3

    A rzecz się miała tak:

    4

    W pewien świąteczny poranek jesienią stał jeż przed wrotami swojego domku, ręce założył jedną na drugiej, przyglądał się figlom porannego wiatru i pośpiewywał sobie piosenkę. Ale przyszło mu na myśl, że mógłby przejść się nieco po polu i przyjrzeć się zarazem, co też dzieje się z jego rzepą. I oto odwrócił się, drzwi domku zamknął i puścił się w drogę na pole.

    5

    DumaOdszedł jeszcze niedaleko, gdy mu się trafia zając. Jeż powitał go przyjaźnie: „Dzień dobry”! Ale zając był bardzo dumnym panem, na pozdrowienie nie odpowiedział, lecz tylko poruszył nosem i zapytał:

    6

    — Cóżeś tak wcześnie wybrał się w pole?

    7

    — Idę na przechadzkę — odparł jeż. Śmiech, Drwina— Na przechadzkę? zaśmiał się drwiąco zając. — Sądziłem, że mógłbyś swych krzywych nóg używać do czegoś lepszego.

    8

    Słowa te uraziły jeża niesłychanie, dlatego też odrzekł:

    9

    — Widocznie ci się zdaje, że swymi nogami więcej wykonać zdołasz niż ja swoimi?

    10

    — Bez wątpienia — kpił zając.

    11

    Zakład— No to się spróbujmy — jeż na to. — Założę się, że jeżeli pójdziemy na wyścigi, to ja cię wyprzedzę.

    12

    — Ty, swymi krzywymi łapami? — rzekł zając. — Ależ to można skonać ze śmiechu!

    13

    — Chcesz się założyć? — zawołał jeż!

    14

    — A o co? — spytał zając.

    15

    — O złotego luidora[1] — odparł jeż, wyciągając rękę do zająca.

    16

    — Zgadzam się! — rzekł zając — i przybijam!

    17

    — Nie mam się co spieszyć — zauważył jeż.

    18

    Ja bo dotąd jestem na czczo, więc naprzód muszę pójść do domu i trochę przekąsić. Za pół godziny stanę na placu, a wtedy możemy zacząć.

    19

    Co rzekłszy, jeż odszedł, bo zając nic nie miał przeciwko temu.

    20

    W drodze myśli sobie jeż: zając liczy na swoje długie nogi, ale ja go wezmę[2]. Uważa on się za bardzo dystyngowanego[3] jegomościa, ale jest tylko głupim smarkaczem i musi zapłacić, choćby się nie wiem, co stało.

    21

    Wróciwszy do domu, rzecze jeż do żony:

    22

    — Żono, ubieraj się prędko, musisz pójść ze mną na pole, założyłem się z zającem o złotego luidora, że mam nogi bardziej rącze niż on, więc musisz być przy tym.

    23

    — Ach, drogi mężu — rzekła pani jeżowa: — czyś zmysły stracił? Jakże możesz zakładać się z zającem?

    24

    — Cicho, babo! — rzekł na to jeż — To już moja rzecz! Dalej, ubieraj się i pójdź ze mną!

    25

    Po drodze mówił jeż do żony:

    26

    Podstęp— Teraz uważaj! Tam, na wielkim polu ma się rozegrać nasz wyścig. Zając będzie leciał jedną bruzdą[4], a ja drugą, a bieg rozpoczniemy z góry. Otóż ty nie masz nic innego do roboty, jak tylko siąść sobie w bruździe tu, na dole, a gdy zając przyleci z drugiej strony, zawołasz: „Ja już jestem!”

    27

    Ułożywszy się w ten sposób, doszli do pola.

    28

    Jeż wskazał żonie jej miejsce i skierował się w górę pola.

    29

    Dowlókłszy się na miejsce, zastał już zająca.

    30

    — Możemy zacząć? — zapytał.

    31

    — I owszem — odparł zając.

    32

    Każdy stanął w swojej bruździe.

    33

    Zając zawołał:

    34

    — Raz, dwa, trzy! — i pomknął, jak wicher w dół pola.

    35

    A jeż ledwie że dał trzy kroki naprzód, kucnął sobie wygodnie w bruździe i siedział z całym spokojem.

    36

    Gdy teraz zając w pełnym biegu dolatuje do mety, wita go pani jeżowa tymi słowy:

    37

    — Ja tu już jestem!

    38

    Zając cofnął się niesłychanie zdziwiony. Nie przyszło mu nawet na myśl, ażeby to nie był ten sam jego mniemany[5] konkurent bo, Zwierzętajak wiadomo, samica jeża zupełnie tak samo wygląda jak samiec.

    39

    Ale zając rzekł: to jakiś nieczysty interes, i dodał:

    40

    — Biegnijmy stąd do góry!

    41

    Co powiedziawszy, ruszył jak huragan w górę. Gdy się tam zjawił, woła doń jeż:

    42

    — Ja tu już jestem!

    43

    A zając rozpalony zawołał z pasją:

    44

    — Jeszcze raz — znów na dół!

    45

    — I owszem! — odparł jeż. — Możemy biegać, ile razy zechcesz.

    46

    W ten sposób zając przebiegł siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle mu dotrzymywał placu[6].

    47

    Za każdym razem, gdy dobiegł do mety, witał go głos jeża albo jeżowej:

    48

    — Ja tu już jestem!

    49

    Krew, ŚmierćAle za siedemdziesiątym czwartym razem, zając nie doprowadził biegu do końca. W połowie drogi padł na ziemię, krew trysnęła mu z szyi i dokonał życia na miejscu.

    50

    A jeż wygranego luidora, który leżał na kamieniu granicznym, wziął, wywołał żonę z bruzdy i oboje z wielką radością udali się do domu, a jeżeli nie pozdychali, to żyją dotąd.

    51

    Od tego czasu zając nie da się wziąć na wyścigi z jeżem. A nauka z tej powiastki jest taka:

    52

    Nikt, choćby się miał za najbardziej doskonałego, nie powinien nigdy podrwiwać sobie z cudzych ułomności.

    Przypisy

    [1]

    luidor — złota moneta francuska bita od poł. XVII do pocz. XIX w., o ciężarze ok. 7 g. [przypis edytorski]

    [2]

    wziąć kogoś — tu: pokonać. [przypis edytorski]

    [3]

    dystyngowany — elegancki, wytworny. [przypis edytorski]

    [4]

    bruzda — podłużny rowek wykonany w ziemi pługiem lub innym narzędziem rolniczym. [przypis edytorski]

    [5]

    mniemany — uważany za kogoś bądź za coś, zwykle błędnie. [przypis edytorski]

    [6]

    dotrzymywać placu (daw.) — nie przegrywać pojedynku. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca