Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy)
Pożegnanie jesieni
Był ranek: godzina ósma — to wiedział Atanazy na pewno. Już świt był torturą, a czarnej...
Był ranek: godzina ósma — to wiedział Atanazy na pewno. Już świt był torturą, a czarnej...
Występuje jako przeciwwaga dla nocy, kojarzonej z tajemnicą, zacieraniem znaczeń (w mroku), a wreszcie porą działania sił zła. O świcie wszystko się wyjaśnia, rzeczom zostają przywrócone właściwe miary i znaczenia; kontrastowany z nocą świt jest porą odnowienia życia i zmartwychwstania - a więc „porą Chrystusową”.