Władysław Stanisław Reymont
Bunt
— Wszyscy mają prawo do szczęścia — szczeknął Kruczek, wysuwając nos spod pierzyny. — Wszyscy są sobie równi...
— Wszyscy mają prawo do szczęścia — szczeknął Kruczek, wysuwając nos spod pierzyny. — Wszyscy są sobie równi...
Noc padła na jej duszę, ale jeszcze długo siedziała wpatrzona w czarne i nieme okno...
Hanka klęczała na środku, modląc się całą duszą, że dziw się jej serce nie rozpękło...
Będę chory, to mnie wsadzą na wóz i powiozą. Będę biedny, to bez tańczącej filantropii...
Czyż szczęście nie jest spokojem?… Nie kontemplacją, nie mgłą srebrzystą, w której się z wolna...
— Zostań pan, zjemy razem obiad, a potem we trójkę urządzimy wycieczkę za miasto, będziesz pan...
Od lat już nie zasnęła Magda tak spokojnie i bezpiecznie, jak tej nocy na posłaniu...
Pod stołem krążyło troje czarnych kurcząt, wyciągając sztywne szyje, by dziobać okruszyny, stary pies drzemał...
Tak różnie bywa określany ów stan, którego wszyscy pragną, że warto zebrać wypowiedzi na temat szczęścia i przyjrzeć się im z uwagą (zob. też: kondycja ludzka, los).