Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Witam Was serdecznie. Nazywam się Mateusz i jestem realizatorem w Postęp Studio, miejscu, gdzie powstają audiobooki dystrybuowane dalej przez Fundację Wolne Lektury.

Jako realizator odpowiadam za cały proces tworzenia audiobooka od nagrań lektorskich aż do finalnej postprodukcji. Wolne Lektury to świetna inicjatywa, która daje Wam dostęp do bazy, do dużej biblioteki lektur szkolnych zupełnie za darmo.

Jeżeli zależy ci na tym, aby móc dalej wspierać tą inicjatywę i aby ta inicjatywa mogła się rozwijać, dorzuć się, proszę, przysłowiową cegiełkę do zbiórki, która została, właśnie przez fundację założona. Z góry dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Bolesław Leśmian, Poematy zazdrosne, Wieczory
Oczy w niebiosach → ← Sidi-Numan

Spis treści

      Bolesław LeśmianPoematy zazdrosneWieczory

      1
      Wieczory moje, minione wieczory,
      Widmem pierścieni złotych i bransolet
      Zdobiące sosen pordzewiałe kory
      I brzóz biel nikłą!
      5
      Szkarłat i fiolet
      Snem powikłanym znoją się na chmurach,
      Nim się chmur brzegi mgłą zieleni omszą
      I w dym zszarzeją w spalonych lazurach.
      Głębina parku staje się znajomszą
      10
      Nozdrzom, co węszą całe gniazda woni
      W zagąszczach krzewów, bo, nabrzmiałe zmierzchem,
      Kwiaty rozpustniej swych pyłów rozpierzchem
      Drażnią powietrze, przypadłe do skroni
      Ziemi, podziemnym opętanej szałem
      15
      I czyhającej na zejście niebiosów
      Do jezior głębi…
      W uciszeniu białem
      Oparów, w nic się złocących powoli,
      Włóczy się mrowie snów, przysiąg i losów
      20
      Niczyich, własnej zostawionych doli,
      Nieprzynależnych, prócz siebie, nikomu!
      Dusza w tem mrowiu szuka pokryjomu
      Wróżb na dzień zeszły… Zaś dłonie obiedwie,
      Choć nieruchome zadumy drzemotą,
      25
      Czują się — niby wyciągnięte w złotą
      Dal — w taką złotą, że widną zaledwie
      Oczom, — że aż się w oczach dzieją zmory!…
      Wieczory moje, minione wieczory!
      Gdziem was nie widział? Na łąkach, obłokiem
      30
      Kwiecia zbryzganych! I w lasu przestrzałach,
      To tu — to ówdzie wyszperanych okiem
      Wśród pni, zestawnych w dowolne szpalery…
      Na kołach wozu, które senny wałach
      Słońcu na pokaz wlecze, — wszystkie cztery
      35
      W ruchliwy koral mieniąc pracowicie…
      Na stepach, kędy niespodziane drzewo
      Tak się przestrzeni narzuca obficie,
      Że się niebiosom czarna staje wnęka!…
      W stodół szczelinie, zaprószonej plewą, —
      40
      W szparach opłotów, gdzie przez wybój sęka
      Błękit przecieka potajemną strugą
      Kropla po kropli — pokrzywom na liście…
      Na stogach siana, co, parząc za długo
      Zieleń na słońcu, błękitnieje mgliście…
      45
      Wśród wierzb, pokłonnych swych gałęzi zwisem
      Nurtom ruczajów… I na wzgórzu łysem,
      Rudem od szczawiu rdzy i dziennych spiekot…
      Na strzech jedwabiu, co, w bociani klekot
      Wsłuchane, w gnuśnej grzybieją tęsknocie…
      50
      Na zgromadzonem w skrzętny wieniec złocie
      Splotów dziewczęcych — i na srebrze starczem
      Jakowejś brody wędrownego dziada!…
      W zielonych szybach rozszalałych karczem,
      Skąd wrzask pijany, wybuchając, wpada
      55
      W pobliski cmentarz, co przekrwawia w ponsy
      Krzyże przejrzałe i brzóz nagłe wstrząsy
      I swych jarzębin ogniste paciory!…
      Wieczory moje, minione wieczory,
      Pełne zarazy urojonych sprzyjań
      60
      Duszy, na żmudny sen o szczęściu chorej
      I zasłuchanej w szmer waszych przemijań
      Obłoków skrajem!…
      Gdziekolwiek zwidziane —
      Wszystkie was wlokę w ślad mojego cienia,
      65
      Co źdźbłem błękitu kołacze we ścianę
      Chaty, wyśnionej stopom w dniu zmęczenia…
      Żadnego nie brak! Wszystkie pamięć złocą,
      Jako dłoń skąpca wszystek skarb sygnetów, —
      Bom zawiekował duszą w fioletów
      70
      Waszych mgławicy, zapodzianej w sobie!
      Śmierć mi nie będzie wiekuistą Nocą.
      Lecz wiekuistym Wieczorem!… Gdy w grobie
      Zdziwię się nagle — bezniebny, beztęczny,
      Szparom i trafom bylejakim wdzięczny
      75
      Za przypomnienie bylejakich rzeczur,
      Kałużysk brudnych lub żabich poziewań, —
      Zlećcie się ku mnie — złotsze i zaklętsze —
      Na ten ostatni, wiekuisty Wieczór,
      Na tę ostatnią dolę zanieśpiewań!
      80
      Niech mej mogiły zamieszkałe wnętrze
      Rozwidnią wasze, purpurowe zorze!
      Niech widny Bogu do snu się ułożę
      Na wznak — a skronią ugrzęznę w tym błędzie,
      Że śmierci niema, nie było, nie będzie!
      85
      Są tylko zajścia zórz za ciemne bory…
      Wieczory moje, minione wieczory!…
      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca