Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Adam Wiedemann, Samczyk, Część II, Pożegnania
I love noises → ← *** [- Już pan nie żyje]

Spis treści

      Adam WiedemannSamczykPożegnania

      1
      Przedwczoraj po śniadaniu, na ziemi niemieckiej,
      postanowiłem się ogolić, wyjąłem z plecaka maszynkę
      i mydło, będące aktualnie kością niezgody między
      mną i Beatą Zużewicz, i ręcznik,
      5
      i poszedłem w to miejsce, gdzie za drobną sumę
      można było zakupić 10 rodzajów prezerwatyw,
      a starzy niemieccy generałowie odlewali się równocześnie
      jak na komendę, w lustrze zobaczyłem nareszcie
      szramę na swoim czole, dawno już przecierpianą,
      10
      zdjąłem koszulę, przez chwilę przyglądałem się
      jej brudnemu kołnierzykowi, zostałem w podkoszulku.
      Ogolony, wróciłem do stolika; tam przy resztce kawy
      wymieniliśmy z Beatą Zużewicz jeszcze kilka złośliwości,
      zresztą coraz drobniejszych, wreszcie wyszliśmy na stopa,
      15
      długo nas nikt nie zabierał, aż w końcu zauważyłem,
      że nie mam na sobie koszuli, nie było jej też w plecaku,
      wróciłem do tego baru, w łazience też jej nie było;
      — Jemand mußte mitnehmen[1] — powiedziała pani bufetowa.
      Wróciłem z niczym, a wtedy czymś tkliwie niezapomnianym
      20
      wydał mi się ten ostatni rzut oka na brudny kołnierzyk.
      Więc chyba po to się znamy, żeby się kiedyś pożegnać:
      przypadkiem i od niechcenia i nie na zawsze, a jednak.

      poświęcone pamięci Kazumiego Yonekawy

      Kluczbork, 30 czerwca 1992

      Przypisy

      [1]

      Jemand mußte mitnehmen (niem.) — ktoś musiał zabrać. [przypis edytorski]

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca