Władysław Stanisław Reymont
Sprawiedliwie
— Jest dużo ludzi… słychać, że idą… cichojcie… — szepnął — wspiął się nieco, żeby wyjrzeć na świat...
— Jest dużo ludzi… słychać, że idą… cichojcie… — szepnął — wspiął się nieco, żeby wyjrzeć na świat...
Tak szli niefrasobliwie do rana. O świcie byli w borze gęstym, bez drogi; usiadła Magda...
Aż raz pijane chłopy w karczmie ją napadli, ledwie im się wyrwała, ale tejże nocy...
I odtąd życie moje stało się bezustanną ucieczką przed ludźmi, przed sobą. I szła za...
— Za mną, wilki morskie! — krzyknął Czarny Korsarz. — Carmaux, podpalaj lont!
— Już się robi, kapitanie.
— Uważaj...
— Uciekaj stąd, panie. Trzymaj, weź tę siekierę, pomoże ci roztrzaskać drewniane belki bakburty, a tu...
Za nim zabrzmiał jeszcze raz krzyk, zahuczał jeszcze raz głośny strzał, a w gałęziach ponad...
— Pan będzie siedział, pan będzie czekał spokojnie — mówię doń głębokim, wibrującym głosem, na którego dnie...