Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Witam Was serdecznie. Nazywam się Mateusz i jestem realizatorem w Postęp Studio, miejscu, gdzie powstają audiobooki dystrybuowane dalej przez Fundację Wolne Lektury.

Jako realizator odpowiadam za cały proces tworzenia audiobooka od nagrań lektorskich aż do finalnej postprodukcji. Wolne Lektury to świetna inicjatywa, która daje Wam dostęp do bazy, do dużej biblioteki lektur szkolnych zupełnie za darmo.

Jeżeli zależy ci na tym, aby móc dalej wspierać tą inicjatywę i aby ta inicjatywa mogła się rozwijać, dorzuć się, proszę, przysłowiową cegiełkę do zbiórki, która została, właśnie przez fundację założona. Z góry dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Józef Birkenmajer, Wycieczka (tomik), Listy matczyne
Medytacje →

Spis treści

      Józef BirkenmajerWycieczkaListy matczyne

      (Wiersz odznaczony pierwszą nagrodą na konkursie w Krakowie)

      1
      Na dnie najgłębszej, najcichszej szufladki,
      ukrytej w biurku — niby dusza w ciele —
      chowam skarb wielki: listy mojej matki
      pisane do mnie przez różnych lat wiele.
      5
      Tu, gdzie ich żadne nie dosięgną zgiełki,
      leżą spokojnie — jak w morzu perełki.
      Niegdyś latały — niby białe ptactwo —
      na śmigłych skrzydłach — hen w świat gdzieś odległy..
      Dziś, zakończywszy bezdomne tułactwo,
      10
      na jedno gniazdo gromadnie się zbiegły
      i tutaj rzeszą zgodną i bezgwarną
      — snać pomęczone lotem — wraz się garną.
      Ja im przytułek dałem i gościnę — —
      zabiegiem tutaj zebrałem je skrzętnym —
      15
      i wydzierałem te listy matczyne
      losom złowrogim i ludziom niechętnym.
      Były mi zawsze przedmiotem mej troski
      i strzegł ich pilnie afekt mój synowski…
      Nie zniszczył mi ich burz rozlicznych zamęt
      20
      (jak to się stało — nigdym nie wyświetlił! ).
      Już tu i ówdzie przybladł w nich atrament,
      a papier pożółkł, zszargał się i zetlił —
      i rzekłbyś, że go lada siła zetrze,
      jak liść jesienny, miotany na wietrze.
      25
      Lecz na tych kartkach wytartych i wiotkich,
      co zwiędły, mamo, jak twoje oblicze,
      ileż uśmiechów — jako ono — słodkich!
      jakież w nich siły biją tajemnicze,
      jakież — w młodości duchowej rozkwicie —
      30
      drga w nich przepiękne i prawdziwe życie!…
      Niby to jeno cyfry i litery — —
      a przecie w każdej literze i cyfrze
      kryje się serca twego okruch szczery,
      tętnią, śpiewają uczucia najżywsze —
      35
      bo twego pisma misterne przędziwo
      jest jak żył siatka, krwią nabiegłych żywą…
      W samotnych chwilach wyjmuję te listy
      i odczytuję od deski do deski.
      Wtedy mi w sercu zdrój wytryska czysty
      40
      i w duszy spokój jawi się niebieski
      i tonę cały w czarownej powieści,
      obejmującej — lat moich trzydzieści…
      Pierwszy z nich — w drżącym nakreślony tonie:
      cicho się zwierzasz matce swej… ponieważ
      45
      czujesz, że oto zagościł w twem łonie
      ktoś, kogo pragniesz — kogo się spodziewasz —
      ktoś, kto twojemu sercu jest już bliski…
      W chwiejnych literkach lśnią szczęścia pobłyski…
      50
      Dalej — w następnych listach kilkunastu
      dźwięczą wyrazy serdecznej tęsknoty
      ku dalekiemu posyłane miastu,
      gdzie bawił ojciec — — o zdrowie kłopoty — —
      i dziwne lęki — duszę targające —
      55
      choć podróż trwała coś ze dwa miesiące.
      W każdym dopisek jest o mnie — na brzeżku —
      i tam nazywasz mnie: «nasze maleństwo»…
      W spojrzeniu mojem — i w każdym uśmieszku —
      do ojca mego widzisz podobieństwo — —
      60
      Piszesz, że moje dziecięce gruchania
      łagodzą smutek twojego rozstania…
      A potem listów — już do mnie — plik gruby: —
      pragniesz, by syn twój, co się w szkołach kształci,
      nauką swoją przyczyniał ci chluby
      65
      i żeby swojem sprawowaniem dał ci
      szczęście i radość… ale ja, zły chłopak,
      często czyniłem prośbom twym naopak.
      Gdy karę za to wzięło krnąbrne chłopię
      i Bóg mu zesłał nędzę i tułaczkę,
      70
      nawet w strzeleckim ponurym okopie
      całą twych listów otrzymałem paczkę…
      Szły za mną listy twe w obcą krainę — —
      Łzy w nich piekące były — łzy matczyne…
      Listy te były zwięźlejsze — niż tamte — —
      75
      A prócz podpisu twojego, o mamo,
      miały też podpis: «N… Zensurbeamte…»
      Zaś tekst niejedną był upstrzony plamą
      i czasem ktoś w nich stronicę roztargał —
      ktoś, co świętości moje miał… za szpargał…
      80
      Dziś kiedym z własnych doświadczeń dopiero
      pojął, co znaczy kochać — własne dzieci,
      radość odczuwam dziecięcą i szczerą,
      ilekroć do mnie z oddali przyleci
      list twój, o matko, tchnący staroświeckiem
      85
      pięknem… list, w którym wciąż jestem twem dzieckiem,
      Każdy z tych listów w sercu mem rozdzwania,
      myśl mą pogłębia, wiąże i uzacnia,
      budzi wspomnienia i przyszłość odsłania,
      krzepi mą ufność i wolę mą wzmacnia…
      90
      Druhy mej doli — życia mego świadki!
      Najdroższe listy — listy mojej matki!…

      12. I. 1929

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca