Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Witam Was serdecznie. Nazywam się Mateusz i jestem realizatorem w Postęp Studio, miejscu, gdzie powstają audiobooki dystrybuowane dalej przez Fundację Wolne Lektury.

Jako realizator odpowiadam za cały proces tworzenia audiobooka od nagrań lektorskich aż do finalnej postprodukcji. Wolne Lektury to świetna inicjatywa, która daje Wam dostęp do bazy, do dużej biblioteki lektur szkolnych zupełnie za darmo.

Jeżeli zależy ci na tym, aby móc dalej wspierać tą inicjatywę i aby ta inicjatywa mogła się rozwijać, dorzuć się, proszę, przysłowiową cegiełkę do zbiórki, która została, właśnie przez fundację założona. Z góry dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Józef Birkenmajer, Wycieczka (tomik), Podzamcze
Rozmowa z cieniem → ← W dzień zaduszny

Spis treści

      Józef BirkenmajerWycieczkaPodzamcze

      Pamięci ojca mego

      1
      Jakże dziwna jest myśli siła czarodziejska!
      Bo gdy nią dawne moje wspomnienia ogarnę,
      to życiem dla mnie tętni nie śródmieście gwarne,
      lecz ta — jedna z najcichszych — ulica przedmiejska.
      5
      Nie wiem, co ją tak rojną i tak ważną czyni,
      że nad wszystkie ulice inne ją przeniosłem.
      Bo czyż to rzecz tak wielka, że mieszkałem przy niej —
      i to w czasie, gdy byłem dzieckiem niedorosłem?
      Chodnik na niej był kiepski, a bruku — nie było,
      10
      i często na niej błoto świeciło rozkisłe.
      Od kępy plant zbiegała kręto i pochyło,
      a jakby rzeczny dopływ, wpadała wprost w Wisłę.
      I co się może komu nieco dziwnem wydać,
      na domach miała same numery parzyste,
      15
      a z nieparzystej strony było niebo widać
      i na tle nieba wielkie wieżyce strzeliste.
      Zielone, gęstwą krzaków porośnięte wzgórze
      hardo się zaznaczało stoku swego zrębem,
      dźwigając równie strome zębate przedmurze,
      20
      co ząb za ząb walczyło z czasu srogim zębem.
      Lecz widziało się przecie, że w owych zapasach
      zwycięży i rywala dumnego umniejszy
      Czas-władca, co tu władał — już w zamierzchłych czasach —
      i znał przeszłość i przyszłość tak jak wiek dzisiejszy.
      25
      Niewzruszony skargami ni krzywdą ni buntem,
      szedł w niewiadomą przyszłość z przeszłości najdalszej,
      twardszy od twardych głazów i od spiżu trwalszy,
      choćby ten spiż był dzwonem i zwał się Zygmuntem.
      Przeto z niebem gwarzyły dwie dumne wieżyce,
      30
      czasu i dziejów smętne rozważając szanse:
      z jednej zegar wydzwaniał godziny, kwadranse,
      a z drugiej dzwon ogłaszał święta i rocznice.
      Tyle razy słyszałem serc spiżowych bicie — —
      i wiedziałem, że już dnia minęła połowa,
      35
      kiedy, jako wskazówka, wieża zegarowa
      wskazywała na słońce, stojące w zenicie.
      A gdy noc owładała wielkim niebios stropem,
      gdy jak wielka soczewka tkwił na niebie księżyc,
      gdy migały gwiazd punkty, wówczas każda z wieżyc
      40
      stawała się jak gdyby wielkim teleskopem.
      W chwile te, gdy sen zwodny uśmierza i zwalnia
      szalone myśli ludzkie, od kół gwiezdnych prędsze,
      nasze małe mieszkanie — tam na pierwszem piętrze —
      patrzyło w gwiazdy, niby cicha dostrzegalnia.
      45
      W ojca mego pokoju nieraz w nocy owe
      lampa długo, jak gwiazda promienna,
      płonęła — i widać było jasną i natchnioną głowę,
      pochyloną nad kartą olbrzymiego dzieła.
      Jasne gwiazdy świeciły tym poczętym dziełom;
      50
      patronował im wiernie, jak druh i powiernik,
      ten co w niebiańskich sferach wielki zdziałał przełom
      i ziemię z posad ruszył, a zwał się — Kopernik.
      Nigdy on tobie, ojcze, nie skąpił odwiedzin;
      a za nim przychodzili też inni, co sami
      55
      byli iście jasnemi ludzkości gwiazdami,
      jako odkrywcy nowych promienistych dziedzin.
      Wsparci na niebie — jakby na wielkiej opoce —
      wieńczyli czoło gwiazdą przejasną: ideą.
      I rozmawiali z tobą w te gwiaździste noce
      60
      Leonardo da Vinci, Kepler, Galileo…
      Umysł twój, jak ognisko we zwierciadle wklęsłem,
      skupiał w sobie odległe wzajemnie promienie
      i poprzez gwiazd pomosty snuł — przęsło za przęsłem —
      drogę w niedostrzeżone czasy i przestrzenie.
      65
      Ten glob ziemski, niejasny, nikczemny i mały,
      tobie złotych dróg gwiezdnych przesłaniała warstwa,
      Wobec ogromu niebios śmieszne ci się zdały
      wszelkie ludzkie potęgi, państwa i mocarstwa.
      Wśród gwiazd (mawiałeś) niema podłości i zbrodni,
      70
      nienawiści i złości, przemocy i wroga.
      Tam świat jasny, otwarty — tam się najswobodniej
      żyje i najszczęśliwiej — bo najbliżej Boga!
      Dzisiaj w świat ten odszedłeś, złocisty promieniu,
      75
      pitagorejska cudna muzyko mej duszy…
      Czas, który zręby murów i wieżyce kruszy,
      kres położył twojemu ziemskiemu istnieniu.
      Choć z wieży bije zegar, ty ulicą znaną
      nie podążasz na wykład do starej uczelni,
      80
      boś nawiedził tę szkołę gwiezdną i świetlaną,
      gdzie się wiecznych prawd Bożych uczą — nieśmiertelni!
      A gdy cię przywołuję mem tęsknem wspomnieniem,
      spraw, byśmy sobie nigdy nie byli dalecy!
      Bądź moją jasną gwiazdą i mojem natchnieniem, —
      85
      Głowo, kochana Głowo, jak mawiali Grecy…

      1929

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca