Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Cześć ludzie!

Tu Patyczak, Brudne Dzieci Sida! Lubię biegać, lubię grać, ale czytać wprost uwielbiam. Dlatego wspieram skromnym, ale za to regularnym comiesięcznym zleceniem stałym Fundację Wolne Lektury. Napisałem nawet wiersz:

Czy wolisz czytać w domu, czy na łonie natury,
Zapraszam! Wspierajmy razem Fundację Wolne Lektury!

Wspieram Wolne Lektury!
Szacowany czas do końca: -
Maria Konopnicka, Poezje dla dzieci do lat 10, część II, Jak to w naszym dworze
O czem ptaszek śpiewa → ← Sieroto!

Spis treści

      Maria KonopnickaJak to w naszym dworze

      1
      W naszym starym dworze
      Są dębowe ściany,
      Jest ganek na słupkach
      Ślicznie zbudowany.
      5
      Przed gankiem bzy kwitną,
      Jaśmin pachnie wiosną,
      Najpiękniejsze róże
      Latem tutaj rosną.
      Wielka stara lipa
      10
      Ganek nasz ocienia,
      Pełne słodkiej woni
      I pszczółek brzęczenia.
      Pod lipą na ławce
      Stary dziaduś siada,
      15
      I śliczne historje
      Nam, dzieciom, powiada.
      I wąsa siwego
      Pokręca «mosanie!»
      To targnie go na dół,
      20
      To w oku łza stanie.
      A my tak słuchamy,
      Jak trusie, wpatrzeni,
      A słońce zachodzi
      Wśród złotych promieni.
      25
      To śnią nam się dziwy
      Przez całą noc potem,
      Aż kogut nas zbudzi,
      Co pieje za płotem.

      *

      W sień z ganku się idzie.
      30
      Nad drzwiami w tej sieni,
      Z wielkiemi rogami
      Łeb sterczy jeleni.
      Tu lisia paszczęka
      Kły ostre wytyka,
      35
      I głowa ogromna
      Rozpiera się dzika.
      Tu jastrząb skrzydliska
      Rozpostarł od góry,
      I patrzy, jak żywy,
      40
      I ostrzy pazury…
      Ten jastrząb niecnota
      Narobił nam szkody…
      Maleńkie kaczątka
      Porywał nam z wody.
      45
      Więc zabił go z fuzji
      I wypchać dał tata,
      I teraz tu wisi,
      I wcale nie lata!
      I puhacz jest jeszcze,
      50
      I brzydkie dwie sowy,
      Co przyniósł je z boru
      Walenty, gajowy.
      Tu smycze na charty,
      I torby borsucze,
      55
      (Ja także się strzelać
      Niedługo nauczę!).
      A starą tę strzelbę
      Walenty mi sklei,
      I pójdę z tatusiem
      60
      Na wilki do kniei!

      *

      Na prawo, na lewo,
      To idą pokoje,
      Tam z mamą się uczą
      65
      Siostrzyczki dwie moje.
      I jedna i druga
      Pomaga już mamie,
      To jabłka obrywa,
      (Gałęzie też łamie!)
      70
      To idzie do sklepu,
      Gdzie nabiał zebrany,
      (Jak wróci, to takie
      Ma wąsy z śmietany!)
      A dziecko zobaczą,
      75
      To wszystko-by dały
      — A biedny! A śliczny!
      A chudy!… A mały!
      To zaraz go jedna,
      To druga znów bierze,
      80
      To buzię mu myje,
      To fartuch mu pierze.
      To wstążki mu wiążą
      Z warkoczy, pod szyją,
      To mało się z sobą
      85
      O niego nie biją.
      A kota potrącić?…
      — A, kotuś!.. A, szkoda! —
      Aż piszczą, aż płaczą!…
      Już taka ich moda!
      90
      Ja kocham je bardzo,
      Bo dobre ogromnie!
      Lecz chłopiec, to lepiej
      Pasowałby do mnie!

      *

      95
      Gdy jesień już minie
      I zima przyleci,
      To wszyscy siadamy,
      Gdzie wiąże Piotr sieci.
      I ogień tak trzaska,
      100
      I iskry tak świecą,
      I bajka za bajką
      Ze śniegiem tam lecą.
      A wicher zahuczy
      Po mroźnem gdzieś niebie,
      105
      To zaraz się bliżej
      Tulimy do siebie.
      Wtem nagle drzwi skrzypną
      — Pochwalon! — ktoś powie.
      Wszedł biedny podróżny
      110
      W kapturze na głowie.
      My dzieci już w strachu,
      Za pasem już nogi…
      A przybysz: — Z dalekiej
      Powracam ja drogi —
      115
      I stoi i patrzy,
      Oparty o ścianę,
      I łzy mu u rzęsów
      Tak świecą jak szklane…
      A tata do niego:
      120
      — Gość w chacie — Bóg w chacie —
      Siądź z nami u ognia
      I ogrzej się, bracie!
      I idzie podróżny
      I mówi: — O Boże!
      125
      Błogosław te progi
      I ściany w tym dworze.
      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca