Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Cześć ludzie!

Tu Patyczak, Brudne Dzieci Sida! Lubię biegać, lubię grać, ale czytać wprost uwielbiam. Dlatego wspieram skromnym, ale za to regularnym comiesięcznym zleceniem stałym Fundację Wolne Lektury. Napisałem nawet wiersz:

Czy wolisz czytać w domu, czy na łonie natury,
Zapraszam! Wspierajmy razem Fundację Wolne Lektury!

Wspieram Wolne Lektury!
Szacowany czas do końca: -
Bianka Rolando, Biała książka, Czyściec, Pieśń dwudziesta trzecia. Pieśń z sutkiem w ustach
Pieśń dwudziesta czwarta. Bianca odwraca się kolejny raz na palcu → ← Pieśń dwudziesta druga. Bar mleczny na peryferiach

Spis treści

      Bianka RolandoBiała książkaPiekłoPieśń dwudziesta trzecia. Pieśń z sutkiem w ustach

      bełkocząc
      1
      Już nie wymiotuj, proszę, patrząc na mnie
      na tę przepełnioną bańkę mleczną, maślaną
      Wielkie złoża dobroczynnych elementów
      odkładają się we mnie niczym brud
      5
      Jestem tym, który chciał posiąść bogactwa
      Całego świata rodzynki i pieczywa białe
      kradłem, niszczyłem, zdobywałem wiele
      wypełniając się słodkim mlekiem, miodem
      po brzegi, po krawędzie dobrobytu, wykipienia
      10
      Złoto zlewało się z bielą w mieszankach
      kruszcu, jedzenia, maseczek na usta, na oczy
      przykładanych przez czarnych niewolników
      Diamentowa rozpusta kusiła mruganiem
      słodkim teatrem zależności i manipulacji
      15
      Za złoto, bursztyny sprzedawane dusze
      za tłustą pierś pełną sączącego się nasycenia
      w korzeniach swoich ma głód i strach
      Kanaliki mleczne schowane są głęboko
      Moje lśniące, pachnące życie kończyło się
      20
      nowotwór żołądka i układu pokarmowego
      Najbardziej znani na świecie lekarze wróżyli
      kuracje alternatywne, milkwaye
      przedłużenie mi w komfortowy sposób życia
      Wiedziałem, że czekają mnie bóle porodowe
      25
      wraz z żoną zadecydowaliśmy o eutanazji
      w szwajcarskiej klinice z różowym widokiem
      Obserwować sobie te jeziora mgłą zasunięte
      Taka refleksyjność nachodziła wtedy człowieka
      tak miękko i przyjemnie odchodzi się w ziemię
      30
      Po co zwoływać ciężkie myśli w szyki bojowe
      w ramach dawnej pieśni skruchy?
      Me złoto w mojej pelerynie wisiało, dekorowało
      Złote runo musiałem zostawić, z uśmiechem
      żegnałem się z najbliższymi, całując ich lekko
      35
      po miękkich, rumianych policzkach
      Słońce zachodziło nastrojowo na obrazku
      Ktoś nawet wspomniał o wielkiej słuszności
      Gdy wszyscy na palcach odchodzili cichutko
      kroki prawie dekoracyjne, baletowe, wycofane
      40
      przyszedł do mnie uśmiechnięty blondyn
      niosąc w ręku me oświecone zbawienie i spokój
      Podłączył do złotych żył, ropa w nich płynęła
      Wykonana ręcznie z kryształu górskiego kroplówka
      z rureczkami splatanymi w warkoczach ścisłych
      45
      Cenna substancja kropla po kropli dozowana dla mnie
      Ciepło i przyjemnie zasnąłem pełen wygody
      wtedy nagle nastąpiło gwałtowne drgnięcie
      zerwałem się z siebie, zobaczyłem się w korytarzu
      ktoś dopytywał się o mnie, a ja nie byłem gotowy
      50
      Wiedziałem, że jestem nagi w szpitalnym raju
      Skryłem się wśród kryształowych kroplówek
      wśród jedwabnych rurek od sprzętów medycznych
      Te wszystkie konstrukcje skłębiły się razem
      tworząc wielkie wymiono, uczę się ssać
      55
      z trudem zdobywania pokarmu i zmęczeniem
      Gryzę z bólu wielki sutek, on łagodzi mój ból
      przeżarcia, przepełnienia, wygodnej spiżarni
      Ten ból niedonoszenia mego życia jak ciąży
      Kiedyś skończy się ten pokarm, a ja będę mógł
      60
      być nowo narodzonym, z którego się cieszą
      zabierają go ze szpitala do siebie, do domu
      skurczonego i zależnego w kocach ciepłych
      pachnącymi tłuszczami dosyconymi
      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca