Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Cześć ludzie!

Tu Patyczak, Brudne Dzieci Sida! Lubię biegać, lubię grać, ale czytać wprost uwielbiam. Dlatego wspieram skromnym, ale za to regularnym comiesięcznym zleceniem stałym Fundację Wolne Lektury. Napisałem nawet wiersz:

Czy wolisz czytać w domu, czy na łonie natury,
Zapraszam! Wspierajmy razem Fundację Wolne Lektury!

Wspieram Wolne Lektury!
Szacowany czas do końca: -
Mieczysław Braun, Przemysły (tomik), Dzień powszedni
Na zakończenie książki → ← Zaczarowana karczma

Spis treści

      Mieczysław BraunPrzemysłyDzień powszedni

      1
      Na zawiasach poranku do wieczornej pory,
      Otwarty ścieżaj, stoisz, jak wrota obory,
      Z której woły robocze pędzą ludzie biedni…
      Witaj, pachnący pracą, świeży dniu powszedni!
      5
      Już słońce, nad wysokim sufitem ukryte,
      Przez szybę, dzwoniąc, ranną składa ci wizytę,
      I po nocnej niewiedzy płynnych marzeń sennych
      Oddaje władzę dziejom spraw żywych i cennych.
      Dzień wysokim pochodem w niebios czapie chmurnej,
      10
      Zaprawiony w zawodach, rankiem wszczyna turniej;
      Jeszcze cichej melodji szumi przyśpiew długi,
      Jeszcze suną po niebie przewlekłe snu smugi,
      Gdy dźwigasz się z pościeli i w rozumnym buncie
      Bose stopy na twardym dumnie stawiasz gruncie,
      15
      Pobudką spieszysz myśli, rozkazem gonitwy,
      Przebudzony i czujny, już gotów do bitwy.
      Rozpoczęte zapasy. Dzień szczękiem oręża —
      Gwarem świata uderza, jeszcze nie zwycięża,
      Lecz skrada się i zdarzeń pociskami celnie
      20
      Napada cię i zranić próbuje śmiertelnie,
      Na wątłe bary wtłacza tęgi wór ciężarów,
      Pod stopami otwiera nagle ciemny parów,
      I w przepaść próżną spycha, lub z uśmiechem dziecka
      Znienacka cię urzeka siła dnia zdradziecka!
      25
      Znów deszczem siepie w oczy, albo wiatrem parzy, — —
      Jak na morzu burzliwem garstkę marynarzy,
      Gdy czoła rozpalone powiew smutku chłodzi,
      Bezwylądnie przepędza w obciążonej łodzi, — —
      Tak myśl twą w krętych wirach tłumi huk i zamęt
      30
      I w szumie piennym cichnie wołanie i lament…
      Już pod pełnią słoneczną wypukłe południe
      Praży blaskami bitwę, prowadzoną żmudnie,
      Gdy kilofem górnika rąbiesz w odłam skalny,
      Który stygnie i spada — czas nieodwracalny,
      35
      Albo nożem rozcinasz ciężkich godzin gęstwę, —
      Ach, ile sił potrzeba, żeby serce męstwem
      I dzień uśmiechem nalać, jak winem łez czystych,
      I w końcu zamknąć klamrą, niby rymem dystych,
      Pod wieczór dobrotliwy, kiedy serce wierzy!…
      40
      O, ciche niebo w oczach! ostatnia wieczerzy!…
      Przez bandaże obłoków, które zwilża rosa,
      Gwiazd gwoździami pokłute, krwią broczą niebiosa,
      Dzień w samo słońce ranny stacza się i spada,
      Zamroczona wygląda księżyca twarz blada,
      45
      Jak popiół drzew spalonych pod ognistą kulą…
      Do zmierzchów zapomnienia godziny się tulą…
      Zatrzaśnięto drzwi w górze. Już bitwa skończona.
      Pokonany przemocą ogromny dzień kona,
      Garściami gwiazdy sieje na zemstę swej klęsce,
      50
      Szczęśliwą groźbą jutra raduje zwycięzcę,
      Który, wzmocniony walką, niepokorne czoło
      Stawia dniom, zaplątanym w nieustanne koło.
      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca