Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Cześć ludzie!

Tu Patyczak, Brudne Dzieci Sida! Lubię biegać, lubię grać, ale czytać wprost uwielbiam. Dlatego wspieram skromnym, ale za to regularnym comiesięcznym zleceniem stałym Fundację Wolne Lektury. Napisałem nawet wiersz:

Czy wolisz czytać w domu, czy na łonie natury,
Zapraszam! Wspierajmy razem Fundację Wolne Lektury!

Wspieram Wolne Lektury!
Szacowany czas do końca: -
Mieczysław Braun, Przemysły (tomik), O Mickiewiczu
Radjo → ← Duma o Słowackim

Spis treści

    I
  1. II

    Mieczysław BraunPrzemysłyO Mickiewiczu

    I

    1
    Przepaść… Sto lat… Tak wielkim odcięci ogromem,
    Ale z Tobą złączeni, jak z rodzinnym domem,
    Tu, na ziemi tej samej, pod tem samem niebem
    Żyjemy Twojem słowem, jak powszednim chlebem.
    5
    Tacy sami jesteśmy, choć tak bardzo inni:
    Bardziej chłodni i obcy, ale mniej niewinni,
    Mniej mocni, mniej szaleni, tak samo prawdziwi,
    Chociaż bardziej zmęczeni, lecz bardziej szczęśliwi.
    Nie szumiały nam słodkie topole jesienne,
    10
    Nie pachniały nam noce ciemne i bezsenne,
    Nie kołysał nas wicher, gdy szarpał powietrze,
    Ani nawet kwiateczki od obłoczków bledsze,
    Nie wiły dla nas wieńca na gorące skronie…
    Nikt koni nie zatrzymał w nowogrodzkiej stronie…
    15
    Burzliwy potok wieku porwał nas, wychował,
    Koń groźny pędził z nami i serca stratował,
    Jak upiór nas wystraszył, nim zginął, jak Gustaw…
    Wdychaliśmy krwi wiele — krew mamy na ustach!
    Nam marzyć nie kazano. Broń dano do ręki,
    20
    Ćwiczono w marszach śmierci, aż do łez, do męki,
    Wypruto z nas kłąb nerwów i mózg nam zatruto, —
    Śród trupów macierzanką pachniało i rutą…
    Żar przestał nas przepalać a mróz przestał chłodzić,
    Mieliśmy wszyscy zginąć i znów się odrodzić.
    25
    O czem dziś mamy dumać tu, na miejskim bruku,
    Mając piersi pęknięte, uszy pełne stuku,
    Oczy pełne milczenia, myśli pełne nudy?…
    Razem z Tobą uciekać w krainę ułudy!
    Tam obmyć chore serca i zwilżyć powieki.
    30
    Sił nabrać i oddechu, by starczył przez wieki,
    Potem wrócić już z wiarą i z czystemi zmysły,
    W pracy wielkiej podobni szarym falom Wisły. —
    Jak mocny zapach róży, która ustom płonie,
    Niech miłość nas napełni i jak wiatr owionie,
    35
    Niech ziemią nas nakarmi, niech napoi niebem!
    Żyjemy każdem słowem tak samo, jak chlebem.
    Nasze książki są wszystkie pielgrzymstwa księgami,
    Wszyscy z Tobą jesteśmy i Ty jesteś z nami,
    Szepczesz nam najtajniejszy ze wszystkich sekretów
    40
    Świecąc z bliska, — ogromny filar filaretów,
    I mówisz najprawdziwsze, i piszesz najmniejsze,
    I uczysz życia, które od wierszy trudniejsze.

    II

    W dworku szlacheckim z drzewa, lecz podmurowanym,
    45
    W ciemnej wieży Aldony, w cichej więźnia celi,
    Gdzie czart kusił i słodko śpiewali anieli,
    Lub nad brzegiem Świtezi modro malowanym…
    W karczmie Rzym, gdzie Twardowski wychylał kielichy,
    Na Krymie, kędy błyska lampa Akermanu,
    50
    Nad przestworem suchego płynąc oceanu,
    Byłem z Tobą, ogromny i ogromnie cichy!
    W dzieciństwie jeszcze, pomnę, nad brzegiem ruczaju,
    I w śródmieściu krzykliwem, zmęczony i blady,
    Powtarzałem oddawna tłumione ballady
    55
    O Maryli, o zbójcach, liljach i Tukaju.
    Na rozmowy wieczorne, gdy ptak nocny sfrunie,
    Wypływałem z najgłębszej głębi mego ducha.
    Bóg pogardził mędrcami, a słów prostych słucha,
    Taki sam w nocy cichej, jak w groźnym piorunie.
    60
    Młodość górną i chmurną Twoja pieśń okrutna
    Przepaliła mi ogniem piekącym do głębi, —
    Żeglarzu, ciągnij rudel! już nic nas nie gnębi,
    Już się z pogodnych niebios oćma zdarła smutna!
    65
    Poezjo! twoja wieczna zabija udręka
    I słowa nieśmiertelne ludzką krwią nasyca.
    Nad brzegami Świtezi… przy świetle księżyca…
    Ktoś chodzi… ktoś wspomina… ktoś tęskni… i klęka…
    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    x
    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca