Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Cześć ludzie!

Tu Patyczak, Brudne Dzieci Sida! Lubię biegać, lubię grać, ale czytać wprost uwielbiam. Dlatego wspieram skromnym, ale za to regularnym comiesięcznym zleceniem stałym Fundację Wolne Lektury. Napisałem nawet wiersz:

Czy wolisz czytać w domu, czy na łonie natury,
Zapraszam! Wspierajmy razem Fundację Wolne Lektury!

Wspieram Wolne Lektury!
Szacowany czas do końca: -
Mieczysław Braun, Przemysły (tomik), Inżynier i poeta
Zaczarowana karczma → ← Do reportera

Spis treści

      Mieczysław BraunPrzemysłyInżynier i poeta

      INŻYNIER:

      1
      Poeto! wreszcie się zastanów,
      Za własną duszę pacierz zmów…
      Już bliski szum aeroplanów
      Zagłusza dźwięki twoich słów.
      5
      Kto zechce z tobą w górę gnać
      Na skrzydłach marzeń i Pegaza,
      Kiedy ten — z glinu i z żelaza, —
      Mój rumak nie chce w miejscu stać?
      Na wichrze lecę śmigłą racą,
      10
      Piję ocean, łykam ląd,
      Zwyciężam żywioł, zmieniam prąd
      I mocną ręką ster obracam.
      Powiedz, czy nie jest bardziej cenne,
      Niż twoje chwile zmienne, senne,
      15
      To, żeś naprawdę w chmurach znikł?
      Ze mną polecisz wolnym sportem
      Wygodnie, mięko i z komfortem,
      Spływam przed każdym większym portem,
      Masz towarzystwo, grację, szyk…
      20
      Z nas dwuch — ja zbliżam się do gwiazd,
      I ja zakładam stopy w tęczę,
      I ja się w twojem słońcu wdzięczę,
      Do najpiękniejszych płynę miast.
      25
      To wszystko, wszystko jest prawdziwe,
      Że chwytam wichrów dumną grzywę,
      Że z góry patrzę na ten świat,
      Że śmierć i życie łączę żartem,
      Jak finish z rozpędzonym startem,
      30
      Że słowa prawdy niezatarte
      W przestworzach kreśli lotu ślad…
      A ty? umysłem rozpalonym
      Na chwilę sięgniesz w moje strony,
      I spadasz grzeszny i znużony,
      35
      Żeby na nowo w sercu snuć
      Tęsknotę swoją niepokorną,
      I burzę uczuć swych upiorną,
      I żeby ogniem słowa skuć.
      O, ja mam lepsze aparaty,
      40
      Które przenoszą myśli wlot.
      Ty często pragniesz zdobyć światy,
      A trafiasz kulą w płot.
      Jak bardzo jesteś niewspółczesny!
      Prześciga cię mój pęd bezkresny, —
      45
      — — Motocyklopów idzie tłum!
      — — Miljarda śmigieł straszny szum!
      A nad twą głową smęt bolesny…

      POETA:

      O, mój daleki krwawy śnie!…
      50
      O, moja ciężka winna czaro!…
      Prześniłem próżno wszystkie dnie
      Goryczą, szczęściem i ofiarą!
      Prześniłem noce, przebyłem kres,
      Doszedłem szczytów, których nie znam.
      55
      Ach, ile łez! ach, ile łez
      Okryła skrzydłem przepaść gwiezdna…
      Łzy nie pomogą, nie zmoże grom,
      Słowo prawdziwe w sercu się pocznie.
      Na jakiej skale stanie mój dom,
      60
      Mój dom szczęśliwy bezobłocznie?…

      INŻYNIER:

      O, młodociany entuzjasto!
      Rozepnij skrzydła. Podaj rękę.
      Fruniemy razem ponad miasto
      Oglądać z góry jego mękę.
      65
      I my, poeto, dwa mieszczuchy,
      Jak romantyczne lecąc duchy,
      Ujrzymy piekło, nędzę, nudę,
      Zbrodnię i przemoc i obłudę,
      I usłyszymy głuchy grzmot.
      70
      To wzdłuż, to wpoprzek ponad miastem,
      Fruwając z sercem, jak z balastem,
      Które obciąża dumny lot…
      Zanim poezji zniknie zwid już,
      Pamiętaj, że jest prawda szczera.
      75
      Lepszy jest Roentgen, niż Owidjusz,
      I Pasteur większy od Homera.
      Przemija twoja próżna glorja,
      Zasługa bierze w świecie prym,
      Ja zbudowałem sanatorja
      80
      Piękniejsze, niźli rym.

      POETA:

      Ach, wiersze, wiersze! kto je czyta?
      Próżno me serce o nie pyta,
      Napróżno pisze tysiąc rąk
      Tyle zbytecznych słodkich ksiąg…
      85
      O, mój Wergili! mój Horacy!
      Ukaż mi swą poezję pracy,
      Przemysł, maszyny, rozpęd, szał…
      I żartem proszę cię. Wergili,
      Pozostań przy mnie od tej chwili,
      90
      Żebym się z tobą razem śmiał…
      Masz rację, pyszny inżynierze,
      Zaproponuję ci przymierze, —
      Do ciebie dziś należy świat,
      A do mnie, do mnie — ty należysz,
      95
      Jeżeli słowom-gwiazdom wierzysz,
      Wykwitłym z wczesnych lat…
      O, dosyć, dosyć, dosyć wierszy!
      Olbrzymie życie wstaje pieśnią nową!
      Mów przyjacielu-inżynierze pierwszy,
      100
      Do mnie należy Ostatnie Słowo.
      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca