Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Charles Baudelaire, Kwiaty zła, Zmrok poranny
Marzenie paryskie → ← Zmrok wieczorny

Spis treści

    1. Ciało: 1
    2. Dusza: 1
    3. Kobieta: 1
    4. Miasto: 1
    5. Noc: 1
    6. Robotnik: 1
    7. Rzeka: 1
    8. Sen: 1
    9. Śmierć: 1
    10. Światło: 1
    11. Świt: 1 2

    Charles BaudelaireKwiaty złaZmrok porannytłum. Adam [Zofia Trzeszczkowska] M-ski

    1
    ŚwitPo dziedzińcach koszarów bębny brzmiały gwarnie
    Pobudkę, — a wiatr ranny zdmuchiwał latarnie.
    SenBył to czas snów niezdrowych, co natrętnym rojem
    Sen ciemnowłosych chłopców burzą niepokojem,
    5
    ŚwiatłoGdy jak źrenica krwawa a wiecznie drgająca,
    Lampa czerwonym piętnem zda się na tle słońca,
    Ciało, Dusza, Noc, ŚwitA duch walczący z cielskiem odrętwiałym, sennym
    Naśladuje te walki nocy z dniem promiennym;
    Gdy mąż piórem — kobieta miłością się nuży.
    10
    Już świt; — już się z kominów tu i ówdzie kurzy:Kobieta
    Ze sczerniałą powieką, z otwartymi usty
    Toną w śnie ogłupienia bachantki rozpusty,
    Podczas gdy nędza z piersią wystygłą, zapadłą,
    Chucha w ręce lub nieci żar, by zwarzyć[1] jadło.
    15
    Czas to był, gdy w kryjówkach i chłodu, i głodu
    Najsroższe dla położnic godziny porodu;
    Gdy jak głuszone falą spienionej krwi łkanie —
    Rozdzierało powietrze w dali kurów pianie;
    Morze mgły pogrążało gmachy jak w kąpieli,
    20
    ŚmierćA po szpitalach, na swej śmiertelnej pościeli
    Mrący w napadach czkawki żegnali się z życiem.
    Rozpustnicy wracali złamani użyciem.Rzeka
    Jutrzenka, drżąc pod falą zielono-różaną,
    Podnosiła się z wolna nad pustą Sekwaną,Miasto, Robotnik
    25
    A Paryż — ten wyrobnik stary — na roboczy
    Dzień — zbierał swe narzędzia i przecierał oczy.

    Przypisy

    [1]

    zwarzyć — uwarzyć, ugotować. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca