Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Witam Was serdecznie. Nazywam się Mateusz i jestem realizatorem w Postęp Studio, miejscu, gdzie powstają audiobooki dystrybuowane dalej przez Fundację Wolne Lektury.

Jako realizator odpowiadam za cały proces tworzenia audiobooka od nagrań lektorskich aż do finalnej postprodukcji. Wolne Lektury to świetna inicjatywa, która daje Wam dostęp do bazy, do dużej biblioteki lektur szkolnych zupełnie za darmo.

Jeżeli zależy ci na tym, aby móc dalej wspierać tą inicjatywę i aby ta inicjatywa mogła się rozwijać, dorzuć się, proszę, przysłowiową cegiełkę do zbiórki, która została, właśnie przez fundację założona. Z góry dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Jacek Podsiadło, Wychwyt Grahama, Wielkanoc, koniec wieku. "Byłem tobą"
Pozytywka → ← Kilka przypuszczeń dotyczących natury śniegu

Spis treści

      Jacek PodsiadłoWychwyt GrahamaWielkanoc, koniec wieku. „Byłem tobą”

      Żyli w celibacie, nie palili tytoniu ani nie pili alkoholu. Było oczywiste,
      że podlegają jakimś parazakonnym regułom, ale w tym sąsiedztwie,
      gdzie każdy żyje swoim własnym życiem, nikt się nimi nie interesował.

      Gazeta Wyborcza, 28 III 1997.

      Lecz słowa te wydały im się niczym baśnie, i nie dawali im wiary.

      Łuk. 24, 11

      1
      Zawsze to samo. Trudności z otwarciem ust.
      „Ale było, nie? Zabiło siedem osób,
      a u mnie koło kościoła zwaliło świeży mur!” Na granicy miasta
      przestawia taksometr na metrum heksametru.
      5
      Wycieraczka maże nocne pejzaże malowane na szkle,
      w torbie na kolanach list Magdy. „Twoja ruda zdobycz”,
      tak się podpisała. „Ale ekstra widać tę kometę,
      nie? Szkoda, że teraz pada”. Łypie we wsteczne lusterko, widzi, że szkoda gadać,
      sapie i skupia się na skrywanej radości z niezłego kursu nad ranem.
      10
      (Ta kometa, fakt. Z grubym rudym warkoczem, doskonale widoczna.
      Pod przybranym imieniem zachłannych Ojców chrzestnych,
      Hale'a i Boppa, mknie przez warstwy kosmosu płonąc, płonąc, płonąc.
      Przyznaję, też lubię wieczorem wyjść z domu i się gapić.
      Bryła
      15
      brudnego
      lodu.
      A za nią pięćdziesiąt milionów kilometrów ogona gazów i pyłów.
      I, że za dwa tysiące lat pojawi się znowu. Nadzieja, że ktoś tutaj
      będzie jeszcze wierszował. Albo jeszcze nie:
      20
      może planetą będą władały zielonookie anusy
      uodpornione na bakcyl, który zmiecie mocarstwa i oszalałe narody;
      sympatyczne jak czterdzieścioro samobójców z San Diego,
      którzy katapultowali się za pomocą barbituranów na podążający śladem komety
      pojazd kosmiczny Ti, gdy był najbliżej Ziemi. Albo ta wichura.
      25
      Ponad sto na godzinę. W mieście pełno szkła i potłuczonej dachówki.
      Czasem sucha gałąź frunęła z wysoka jak młody pterodaktyl,
      który wypadł z gniazda. Przewracali się ludzie
      na żenujących dwu nogach).
      „O tu tu, w lewo!” — przemogłem gwałtem szczękościsk. „Zapomniałem uprzedzić”.
      30
      „Spokojnie, spokojnie, pamiętam, już kiedyś wiozłem pana”.
      Dwa tysiące lat temu. „Wesołych świąt”. Trzaśnięcie, warkot silnika,
      mżawka. Symetria wody i ognia. Więc jak to było? Było
      jeszcze ciemno. Magdalena spojrzała na odsunięty kamień.
      Zaalarmowany zastępca szeryfa ujrzał leżące prześcieradła
      35
      i chustę na głowę zwiniętą osobno na jednym miejscu.
      „Odór był tak silny, że policjanci musieli założyć maski”.
      Wszyscy się rozeszli, lecz Magdalena trwała na zewnątrz i płakała.
      Ktoś stanął za jej plecami, zapytał, co się zdarzyło.
      „Był dobry, taki łagodny, wypędził siedem demonów
      40
      z mojego ciała, i za co!” „Wytrzyj łzy, przestań szlochać”.
      Kątem oka dostrzegła, że stoi w jednym — i to pół — bucie.
      „Zabili go”, wyszeptała zbielałymi wargami, „zabili go”. „I uciekł?”
      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca